• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Na marginesie

    Ks. Marek Gancarczyk Ks. Marek Gancarczyk

    |

    GN 21/2017

    dodane 25.05.2017 00:00

    W tym numerze wracamy do kanonizowanych niedawno fatimskich dzieci. Historia ich życia jest dosyć dobrze znana, ale – jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmi – umyka istota ich przesłania.

    Kilka zdań sprawiło, że archiwalne zdjęcie Franciszka i Hiacynty po raz kolejny znalazło się na okładce „Gościa”. By podkreślić wagę problemu. Franciszek powiedział: „Ja bym chciał pocieszać Pana Jezusa, a potem nawracać grzeszników, żeby Go już nie obrażali”. Hiacynta podobną myśl wyraziła nieco innymi słowami: „Biedny Pan Jezus! Ja nigdy nie popełnię grzechu, bo nie chcę, aby Pan Jezus cierpiał jeszcze więcej” (ss. 22–24). Żyjemy w świecie, który tak bardzo skoncentrowany jest na człowieku, że zapomina o Bogu. W powszechnym przekonaniu prawa człowieka są ważniejsze od prawa Bożego. Najpierw trzeba zadbać o człowieka, a potem ewentualnie o Boga. Mam wrażenie, że tej chorobie uległ też współczesny Kościół. Bardziej troszczy się o człowieka niż o Boga. O wiele większą uwagę zwraca na marginalizację człowieka niż Boga. Jakby zapominając o tym, że po zmarginalizowaniu Boga dla człowieka zaczyna się piekło.

    Fatimskie dzieci widziały sprawę zupełnie inaczej. Skoncentrowane były nie na sobie, ale na Bogu. Nie na tym, żeby im było dobrze, ale na tym, żeby Bogu było dobrze. Inne słowa Franciszka trafiają w sam środek problemu, o którym piszę: „Cierpię, żeby pocieszać naszego Pana”. Dzieci dobrze wiedziały, że Boga można skrzywdzić. Współcześnie tej świadomości bardzo brakuje, mimo że nauczanie Kościoła kładzie duży nacisk na osobistą relację z Bogiem. Argument, jakoby takie stawianie sprawy wynikało z dziecięcej naiwności i dlatego nie powinno być poważnie traktowane, nie przekonuje mnie. Jest raczej próbą ominięcia problemu.

    Odsyłam także do rozmowy z Michałem Łuczewskim z Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie. Rozmówca stawia tezę, że mamy do czynienia z powrotem człowieka pierwotnego. Pokazuje też różnicę między liturgią a rytuałem: „Chrześcijaństwo rytuały zastąpiło liturgią. Tak jak rytuał prowadzi do chwilowego odzyskania pokoju przez wspólną agresję wobec ofiary, (…) tak liturgia wskazuje, że ofiara jest niewinna i że to my najpierw powinniśmy prosić o przebaczenie naszych win i odpuszczać naszym winowajcom” (więcej na ss. 20–21).

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół