• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Bakterie z zaświatów

    Tomasz Rożek

    |

    GN 20/2017

    dodane 18.05.2017 00:00

    Słyszysz o ociepleniu klimatu i obawiasz się podniesienia poziomu wody w oceanach. A tymczasem może się okazać, że realnym zagrożeniem są... bakterie.

    Ocieplenie klimatu jest faktem. Od wielu lat obserwuje się wzrost temperatury powietrza w warstwie atmosfery, która ma bezpośredni kontakt z powierzchnią planety. Rejestruje się też wyższą temperaturę wody w oceanach oraz całą masę innych zjawisk, które nie są bezpośrednio związane z podniesieniem się temperatury. Albo takie, które w ogóle z ociepleniem się nie kojarzą, jak chociażby pojawienie się wspomnianych bakterii.

    Pies na spacerze

    Jednym z takich przejawów są również zmiany w zwyczajach zwierząt albo zmiany w obszarach, na których rosną rośliny. Szczególnie te drugie dostosowują się do warunków, jakie mają w miejscu występowania. Te warunki to nie tylko temperatura, ale także wilgotność, pory roku, siła wiatru czy odczyn chemiczny gleby, na której rosną. Ale także występowanie zwierząt, które np. przenoszą nasiona w nowe lokalizacje. Zwierzętom jest łatwiej, bo są w stanie przemieszczać się z większą łatwością. Zwierzęta się przenoszą, rośliny się przesuwają, bo i obszary, na których panują optymalne warunki do ich funkcjonowania, zmieniają się. Na północ przesuwają się na przykład gatunki, które wcześniej funkcjonowały raczej na południu. Ale to nie zawsze jest zmiana na lepsze. Są gatunki, które nie potrafią znaleźć swojego nowego optimum i ich liczebność spada. Obszary, które kiedyś były suche, wilgotnieją – i tak na przykład zazielenia się Pustynia Błędowska. Ale to w skali Polski ewenement, bo generalnie nasz kraj wysycha. To częściowo związane jest ze zmianami klimatu, a częściowo z gospodarowaniem wodą.

    Klimat często mylony jest z pogodą, a różnicę można dość dobrze unaocznić. Idąc z psem na spacer, pokonujemy jakąś trasę. Powiedzmy, że idziemy przez park od domu do sklepu. Ta trasa rzadko jest linią prostą, ale też nie wygląda jak grzebień. A teraz spójrzmy na psa. On też wychodzi z nami z domu i dociera z nami do sklepu, ale pomiędzy tymi dwoma punktami biega wokół nas. Trasa, którą my pokonujemy, to klimat, a to, co robi pies, to pogoda. Czasami w kwietniu spadnie śnieg, a czasami w lutym można wychodzić z domu bez kurtki, ale ani jedno, ani drugie nie świadczy o zmianach klimatu. O tym będzie świadczyło nie jednorazowe wydarzenie, tylko trend, statystyka w dłuższej perspektywie. Te wszystkie jednorazowe odchylenia będą oscylowały wokół trendu, tak jak biegający pies krąży wokół nas. Gdy występują anomalie pogodowe, z punktu widzenia przyrody niewiele się zmienia. Najwyżej jednego roku zmarzną pąki, nie będzie owoców, ale drzewo wyda te owoce rok później. Gdy jednak zmienia się klimat, wszystko ulega zmianie razem z nim.

    Trudna walka

    A co z tymi bakteriami, o których wspomniałem na początku? One mogą się „obudzić”. Rok temu na Syberii w bardzo krótkim czasie padło 1500 reniferów. Gdy zaczęto sprawę badać bliżej, okazało się, że wszystkie padły z powodu infekcji bakteryjnej. Nieznanej infekcji. Renifery pasą się na terenach skutych podziemnym lodem. W okresie wegetacji tylko cienka warstwa ziemi odmarza i na niej rosną rośliny z diety reniferów. W ostatnich latach obserwuje się jednak, że zmarzlina odmraża się na coraz większą głębokość. To powoduje uwolnienie do środowiska wody resztek roślin i zwierząt, które były zasłonięte przed naszym światem barierą nie do przebicia. Dzisiaj ta bariera pęka.

    Śmierć na Syberii poniosły zresztą nie tylko zwierzęta, ale też 12-letni chłopak, który bawił się w okolicach pastwiska. Wydaje się, że powodem tragedii była bakteria wąglika. Przetrwała ona w ciele renifera, który padł bardzo dawno temu. Rozmarzająca ziemia i zwierzęta, które przekopują ją w poszukiwaniu pożywienia, pomogły bakterii wydostać się na zewnątrz. Wąglik jest bakterią na tyle groźną, że znajdował się w arsenale broni biologicznej wielu armii świata. Ale spod lodu mogą wyjść też bakterie archaiczne, z którymi walka może okazać się bardzo trudna. – Wieczna zmarzlina jest optymalnym miejscem dla przetrwania wirusów i bakterii. Jest zimna, nie ma w niej tlenu i panuje w niej ciemność – powiedział biolog Jean-Michel Claverie z Uniwersytetu Aix-Marseille (Francja). Naukowiec przypomina, że w wiecznej zmarzlinie mogą znajdować się patogeny, które w przeszłości były powodem epidemii. Gdy w 2007 r. ekshumowano zwłoki ofiar grypy hiszpanki, które w 1918 r. zostały pochowane w tundrze na Alasce, okazało się, że patogeny, które epidemię sprzed prawie 100 lat spowodowały, wciąż były groźne. W 1918 i 1919 roku na całym świecie na hiszpankę zmarło od 50 do 100 mln ludzi, znacznie więcej, niż zginęło podczas I wojny światowej.

    Wszystkie konsekwencje zmian klimatu wciąż są dla nas zagadką. Choć akurat o ryzyku uwolnienia się nieznanych i groźnych patogenów z wiecznej zmarzliny naukowcy wiedzą od lat. I także pod tym kątem ją badają. Po to, by przygotować odpowiednie leki i ewentualnie szczepionki, gdy zajdzie taka potrzeba. •

    „Sonda 2”, niedziela 21 maja, godz. 14.35, sobota 27 maja, godz. 14.40.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    • Maluczki
      18.05.2017 10:09
      Kiedy doczekamy się wyliczeń, z których dowiemy się, kiedy zaczniemy chorować z niedotlenienia i kiedy zaczniemy się dusić z braku tlenu w atmosferze przez wypalenie go , spalając węglowodory? Ile rocznie tlenu na zawsze jest uwięzione w wodzie? Jedno kłamstwo "uczonych" już wyszło na jaw. Wiemy już skąd przybywa wody w morzach. Tylko Polska przez spalanie węglowodorów wytwarza około 60 mln m3 wody rocznie. A ile reszta? Panie Rożek do dzieła! Boi się Pan?
    • Ania
      19.06.2017 10:23
      Pustynia Błędowska nie stanowi żadnego ewenementu jeśli chodzi o zmiany klimatyczne. Jest to pustynia pochodzenia antropogenicznego, czyli jej twórcą był człowiek. Wykarczował las i tak powstała pustynia. Teraz znowu karczuje to co zarasta, żeby wojsko miało gdzie ćwiczyć, a turyści co odwiedzać.
    • krut00
      20.06.2017 17:07
      Panie Tomku, a zastanawiał się pan dlaczego Grenlandia skuta lodem została tak nazwana i dlaczego na północy istnieją wyspy gdzie są ruiny średniowiecznych kościołów choć dziś jest tam tak zimno że nie można się tam utrzymać? Podobno kiedyś klimat był cieplejszy. Naukowcy wielokrotnie już dokonywali "wiekopomnych" odkryć które prowadziły do idiotycznych wniosków - ostatnimi były eugenika, faszyzm i komunizm. Projekty społeczne zakładające ludzką nieomylność ze swojej natury kończą się zawsze tragedią. Dlatego oczekiwał bym od pana większej roztropności.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół