• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Kościelny humor

    Bogumił Łoziński

    |

    GN 20/2017

    dodane 18.05.2017 00:00

    Na pogrzebie starszej kobiety ksiądz wygłasza mowę pożegnalną: – Wszyscy znaliśmy Ziętkową, którą żegnamy dziś z bólem serca. To była bardzo zaradna kobieta. Wszędzie umiała się wkręcić. Miejmy nadzieję, że wkręci się i do nieba.

    To jeden z wielu żartów, jakie znajdują się na płycie „Czarny humor, czyli o Kościele na wesoło”. Opowiada je dwóch kapłanów: znany i ceniony kaznodzieja ks. Piotr Pawlukiewicz oraz wielki gawędziarz i kpiarz ks. Bogusław Kowalski, proboszcz parafii katedralnej diecezji warszawsko-praskiej. Łączy ich nieprzeciętne poczucie humoru, dzięki któremu dostrzegają zabawne strony kościelnej rzeczywistości. „Czarny humor…” to drugi już zbiór anegdot i historii z życia księży. Okazuje się, że tak poważne wydarzenia jak wizyta duszpasterska, ślub, a nawet pogrzeb mogą nieść w sobie ładunek humoru. Audiobook jest zapisem spotkania, w czasie którego autorzy opowiadają najzabawniejsze historie. Choć momentami wydaje się to nieprawdopodobne, wszystkie zdarzyły się naprawdę. Pośmiejmy się z kilku z nich.

    Podziękowanie
    Proboszcz poszedł pomodlić się przy żłóbku i zobaczył, że nie ma figurki Dzieciątka Jezus. Zdenerwował się, że ktoś ją ukradł. Rozgląda się, a do kościoła wchodzi mały chłopiec z sankami i figurką pod pachą. Kapłan pyta srogo chłopca, czy to on ją ukradł. Chłopiec tłumaczy: – Nie ukradłem. Modliłem się bardzo do Pana Jezusa, żebym dostał sanki na gwiazdkę i dostałem. Z wdzięczności przewiozłem Pana Jezusa sankami trzy razy dookoła kościoła.

    Biskup stworzyciel
    W czasie Mszy św. kleryk w modlitwie powszechnej śpiewa: – Módlmy się za naszego biskupa. A organistka, której pomyliły się części Eucharystii, odpowiada: – Który stworzył niebo i ziemię.

    Uniwersalna szczepionka
    Ksiądz zachorował na zapalenie płuc. Lekarz zapisał mu debecylinę, zalecając, aby koniecznie w tym dniu wziął pierwszy zastrzyk. Nie mógł jednak znaleźć pielęgniarki. W końcu przyszła siostra zakonna i zrobiła zastrzyk. Ksiądz w dwa tygodnie wyzdrowiał. Za jakiś miesiąc dzwoni ta sama siostra i pyta, czy kapłanowi zostało jeszcze trochę debecyliny. Ucieszył się, że może się odwdzięczyć i pomóc w ratowaniu komuś życia. Powiedział, że oczywiście zostało. Na to siostra: – To dobrze, bo świnia nam choruje, więc przyjdą po nią dwie siostry.

    Gdy zobaczę baranka
    Ksiądz w czasie Mszy św. mówi: – Oto Baranek Boży. Mama każe małemu synkowi uklęknąć, a ten nie chce i odpowiada zdecydowanie: – Klęknę, jak zobaczę baranka.

    Dobry wybór
    Ksiądz spotyka swojego ucznia z dziewczyną. Chłopak był wysoki, prawie dwa metry, dziewczyna bardzo niska. Przedstawia ją kapłanowi, a ten mówi: – Wiedziałem, Rafał, że ty zawsze wybierasz mniejsze zło.

    Pod włos
    Mama panny młodej przyszła do proboszcza omawiać szczegóły ślubu. Prosi, aby kościelny ułożył dywan włosiem w kierunku ołtarza. Zdziwiony ksiądz pyta dlaczego, a ta odpowiada: – Aby córka, idąc do ołtarza, nie pozadzierała sobie welonu. – A z powrotem? – Niech kościelny w czasie kazania go przekręci.

    Łysy czy w peruce
    Ksiądz został skierowany na nową parafię. Postanowił, że przy okazji zmieni też coś w swoim wyglądzie. A ponieważ był łysy, kupił sobie perukę. Nosił ją w nowej parafii i wszystko było w porządku, ale zaprosili go do starej parafii na pogrzeb. Miał dylemat, czy jechać jako łysy, czy z bujną czupryną. Zdecydował, że będzie w peruce. Odprawił Mszę św. pogrzebową. Ludzie wyszli przed kościół, a jeden facet mówi do drugiego: – Wiesz co, Stefan, mógł zdjąć na Przeistoczenie.

    Wizytacja biskupia
    Biskup wizytuje parafię, która istnieje od kilkuset lat. Witając ordynariusza, proboszcz przedstawia krótki rys historyczny: – Nasz parafia przeżywała trzy wielkie kataklizmy. 200 lat temu była epidemia dżumy, 100 lat temu mieliśmy powódź, a dzisiaj witamy księdza biskupa, który będzie nas wizytował.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • JAWA25
      23.05.2017 11:37
      (znane w różnych wariantach, m.in w serialu "Detektyw w sutannie") Kiedy podczas powodzi wzbierająca woda podeszła pod dom pewnego gospodarza przypłynęła tam też łódź ratunkowa. Mężczyzna odesłał ją mówiąc „Bóg ma mnie w swojej opiece”. Kilka godzin później, kiedy woda sięgała już do okien pojawiła się druga łódź i podobnie jak pierwsza została ona odesłana z identycznym uzasadnieniem. Woda szybko wzbierała i gospodarz był zmuszony do schronienia się na dachu. Kiedy siedział na jego szczycie nadleciał helikopter, załoga spuściła w dół linę, po której mężczyzna mógł wciągnąć się na górę. Znów odmówił „Nic mi się nie stanie, Bóg ma mnie w swojej opiece”. Helikopter odleciał, woda nadal wzbierała i człowiek utonął. W Niebie stanąwszy przed obliczem Boga rzekł z wyrzutem: „Panie, tak w Ciebie wierzyłem a Ty pozwoliłeś mi utonąć!”. Bóg na to: „Przecież wysłałem ci dwie łodzie i helikopter!”
      doceń 11
    • Gość
      23.05.2017 22:40
      „Tato, możesz powiedzieć, kim był Hamlet?”.

      „Oczywiście synku, ale musisz się czegoś nauczyć, dlatego przynieś Biblię i sam sprawdź.”
    • gut
      17.06.2017 12:42
      Zabawne! 😊 ●Phil Bosmans● ⬡⬡⬡ ●Poczucie humoru dobrze amortyzuje życiowe wstrząsy.● ⎝⎲⎵⎲⎠
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół