• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Rozmowy o zamachu

    Andrzej Grajewski

    |

    GN 20/2017

    dodane 18.05.2017 00:00

    Wydawca reklamuje książkę Jacka Tacika jako „najszerszą i najbardziej wyczerpującą relację z okoliczności zamachu na Jana Pawła II”. To gruba przesada. Książka przybliża jednak postacie dramatu, który rozegrał się 13 maja 1981 roku.

    Zamysł książki „Zamach. Jan Paweł II – 13 maja 1981. Spisek. Śledztwo. Spowiedź” Jacka Tacika był imponujący. Młody dziennikarz postanowił bowiem dotrzeć do ważnych, znanych lub mniej znanych postaci, bezpośrednio lub pośrednio związanych z zamachem. Wśród jego rozmówców najwięcej jest Polaków, ale znalazło się także kilku Włochów, Irlandczyk i Amerykanie.

    26 rozmów

    Tacik pracował nad książką trzy lata i rozmawiał z 26 osobami, w tym z Ali Agcą, co z pewnością jest wydarzeniem oraz wielkim sukcesem dziennikarza. Samo ustalenie miejsca pobytu Turka jest zadaniem trudnym, a namówienie go przez polskiego dziennikarza do rozmowy to zupełny ewenement. Szkoda tylko, że sama rozmowa jest banalna. Nie wnosi do naszej wiedzy nic nowego o tym, jak Agca przygotowywał się do zabicia papieża i dlaczego podjął się tego zadania. Agca potwierdza natomiast opinię o sobie jako o człowieku, który żyje tylko dzięki temu, że zręcznie i konsekwentnie kłamie. Nie mam także pewności, czy rozmowa była później przez Agcę autoryzowana. To zresztą wątpliwość, którą mam również co do innych rozmów. Warto dodać, że większość rozmówców Tacika wielokrotnie już w sprawie zamachu się wypowiadała i w rozmowie z nim powtarzają rzeczy, które opowiadali poprzednio także innym dziennikarzom albo opisywali w swoich publikacjach. Plusem jednak jest zgromadzenie tych różnych relacji w jednym tomie.

    Wachlarz rozmówców prezentowanych w książce jest szeroki. Od bezpośrednich świadków, jak kard. Stanisław Dziwisz czy papieski fotograf Arturo Mari oraz dr Renato Buzzonetti, który pierwszy opatrzył rannego papieża i towarzyszył mu później w drodze do Polikliniki Gemelli, po s. Letizię Giudici, zakonnicę, która zatrzymała Agcę, gdy próbował zbiec z placu św. Piotra po oddaniu strzałów do papieża. Wątek medyczny jest pogłębiony w rozmowie z prof. Gabrielem Turowskim, który wszedł w skład zespołu leczącego papieża zarówno bezpośrednio po zamachu, jak i w czasie jego drugiego pobytu w poliklinice, kiedy okazało się, że papieski organizm zaatakował cytomegalowirus.

    Po raz pierwszy czytałem świadectwo jednej z dwóch postrzelonych w zamachu amerykańskich turystek, lżej rannej Rose Hall. Druga, Anna Odre, już nie żyje, ale Tacik dotarł do jej córki oraz zięcia. Dziennikarz rozmawia także z trzema najważniejszymi włoskimi śledczymi prowadzącymi postępowanie w tej sprawie – sędziami Ilariem Martellą, Ferdinandem Imposimato oraz Rosario Priore. Z pewnością na uwagę zasługuje wywiad z gen. Wojciechem Jaruzelskim, z którym Tacik rozmawiał krótko przed jego śmiercią. Ciekawe są również rozmowy z postaciami mniej znanymi, jak jezuita ks. Kazimierz Przydatek, który był z polskimi pielgrzymami w momencie zamachu na placu św. Piotra i prowadził później modlitwę w intencji ciężko rannego papieża, czy z pielęgniarzem Leonardem Porzia, który jechał karetką z rannym papieżem do Polikliniki Gemelli. Książkę kończy rozmowa z kard. José Saraiva Martinsem, prefektem Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych na temat trzeciej tajemnicy fatimskiej i jej znaczenia w kontekście zamachu na papieża. Każda rozmowa jest poprzedzona obszernym wstępem, w którym dziennikarz opisuje okoliczności spotkania, jak również charakteryzuje osobę swego rozmówcy. Nierzadko wstęp jest ciekawszy aniżeli rozmowa, którą poprzedza.

    Inni też rozmawiali

    Warto dodać, że Tacik nie jest pierwszym polskim dziennikarzem rozmawiającym z Włochami o zamachu na życie papieża. Kilka lat temu interesującą książkę pt. „Watykański labirynt” wydała Agnieszka Zakrzewicz. Zaprezentowała w niej m.in. rozmowy z trójką włoskich śledczych, wyraźnie akcentując różne antyklerykalne i antywatykańskie fobie, ale swych rozmówców pytała znacznie bardziej wnikliwie aniżeli Tacik. Odwołała się do ich książek oraz tez postawionych przez IPN na kanwie śledztwa w sprawie zamachu. Czytając rozmowy Tacika, mam wrażenie, że satysfakcjonuje go sam fakt, że do rozmowy doszło. Nie próbuje weryfikować słów swoich rozmówców czy prostować rzeczy w sposób oczywisty nieprawdziwych, jakie mu opowiadają. Może taki był plan tej książki, ale w ten sposób autor stracił szansę na zweryfikowanie wielu istotnych kwestii, które jego rozmówcy, bardziej szczegółowo przepytani, mogliby wyjaśnić. Najwyraźniej jednak nie zależało mu na ustaleniu czegokolwiek. Ograniczył się do rejestrowania swoich interlokutorów. Oni zaś czasem mówili mu coś ciekawego, często jednak wykorzystywali rozmowę do snucia własnych, kompletnie nieweryfikowalnych opowieści albo wręcz do szerzenia dezinformacji. Przykładem takiego postępowania jest rozmowa z Edwardem Kotowskim, byłym oficerem peerelowskiego wywiadu, który w chwili zamachu pracował w Rzymie pod przykrywką dyplomaty i członka zespołu do spraw kontaktów Stolicy Apostolskiej z władzami PRL. Przedstawiona w tej rozmowie argumentacja na rzecz dyskredytacji bułgarskiego śladu jest kuriozalna. Opiera się na świadomym zafałszowaniu faktów oraz lekceważy podstawowe ustalenia śledztwa IPN w tej sprawie. Tacik skrzętnie to wszystko notuje, bez jakiegokolwiek komentarza czy pytania kontrującego ze swej strony. Tak się składa, że z podpułkownikiem Kotowskim miałem okazję dłużej rozmawiać. Miało to miejsce przy okazji wyjaśnienia okoliczności jego kontaktów z abp. Józefem Kowalczykiem w latach 80., w czasie kiedy ks. Kowalczyk kierował polską sekcją w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. Znam także dokumentację z okresu, kiedy Kotowski pracował w pionie czwartym Służby Bezpieczeństwa, oraz materiały, jakie przysyłał do centrali w Warszawie jako oficer posługujący się pseudonimem „Pietro”. Gdyby Tacik przed spotkaniem z nim zapoznał się chociażby z częścią tych materiałów, rozmowa mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Mogę dodać, że w czasie naszej rozmowy Kotowski tak kategorycznie, jak w rozmowie z Tacikiem, nie zaprzeczał sowieckiemu sprawstwu w sprawie zamachu, co więcej, opowiadał interesujące szczegóły o kontaktach z sowieckimi dyplomatami w Rzymie.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół