• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Sprawiedliwy wśród świętych

    Jakub Jałowiczor

    |

    GN 20/2017

    dodane 18.05.2017 00:00

    Chrześcijanin nie może czcić innego krzyża niż Chrystusowy – w ten sposób kard. Elia Dalla Costa tłumaczył, dlaczego nie chce uczcić wizyty Hitlera we Florencji. Papież Franciszek zatwierdził właśnie dekret o heroiczności cnót włoskiego kardynała.

    Zasługi Elii Dalla Costy docenił także żydowski Instytut Yad Vashem. Oparł się m.in. na relacji Lyi Quitt, pochodzącej z Niemiec Żydówki, która uciekła do Włoch przed Zagładą. 14-letnia wówczas Lya trafiła do kurii biskupiej, gdzie razem z innymi uchodźcami wyznania mojżeszowego spędziła noc. Następnego dnia została wysłana do jednego z klasztorów, gdzie mogła się ukryć, dzięki czemu przeżyła wojnę. Pomocy Żydom udzielało 21 florenckich domów zakonnych oraz wiele parafii. Działalność organizował sam kard. Dalla Costa, który współpracował z Żydowskim Komitetem Pomocy. Nie zawsze się udawało. Kiedy siostry misjonarki Maryi przyjęły u siebie 80 żydowskich kobiet i ich dzieci, o 3.00 w nocy do klasztoru wpadł oddział SS i faszystowskiej milicji. 30 Żydówkom udało się uratować, ponieważ skłamały, że pochodzą z Węgier. Resztę wywieziono do Auschwitz-Birkenau. Więcej szczęścia miało ponad 300 wyznawców religii mojżeszowej, którym pomógł Elia Dalla Costa. W 2012 r. został on jako pierwszy włoski kardynał wyróżniony tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

    W kraju faszystów

    Elia Dalla Costa urodził się w 1872 r. w miasteczku Villaverla na północy Włoch. Jego ojciec był urzędnikiem. Matka zmarła, gdy Elia miał pół roku. Nie przeżyło także troje z pięciorga rodzeństwa. Jako 14-latek wstąpił do seminarium. W ten sposób ukończył liceum i studia teologiczne. Został wyświęcony na księdza. Ciągnęła go praca duszpasterska, ale jako wybitnego teologa skierowano go do prowadzenia wykładów. Później Dalla Costa został proboszczem w robotniczym mieście Schio, gdzie duże wpływy mieli socjaliści. W 1923 r. przyjął święcenia biskupie i objął diecezję Padwy. Swój program duszpasterski opierał na 3 punktach – chciał rozwijać edukację religijną, kult eucharystyczny i działalność Akcji Katolickiej. Bardzo dbał o to, by Akcja miała charakter formacyjny, a księża nie wchodzili w spory polityczne. W diecezji dało się więc zauważyć spadek liczby stowarzyszeń działających społecznie. Coraz więcej było natomiast tych, które pracowały na rzecz rozwoju duchowego wiernych.

    Jako biskup Padwy Elia Dalla Costa zetknął się z faszystami, ponieważ od 1922 r. premierem Włoch był Benito Mussolini. Faszyści czasem wykonywali przyjazne gesty wobec Kościoła, a czasem fizycznie atakowali katolików. Biskup Elia starał się lawirować między zasadą nieangażowania się w walkę polityczną a koniecznością oceny wydarzeń.

    W 1925 r. zdemolowano siedzibę katolickich organizacji. Sprawcy oficjalnie pozostawali nieznani, ale faszystowska prasa broniła napastników. Twierdziła przy tym, że nie chodziło im o kościelne stowarzyszenia, ale o siedzibę Partii Ludowej, która znajdowała się pod tym samym adresem. W następnym roku zaatakowane zostało diecezjalne wydawnictwo. W obu przypadkach biskup Florencji wyraził ubolewanie, ale nie wskazał jednoznacznie faszystów jako sprawców. Z zadowoleniem komentował podpisanie paktów laterańskich, które układały relacje między Kościołem a państwem włoskim po kilku dziesięcioleciach wrogości. Chwalił wtedy Mussoliniego. W przemówieniu z 1931 r. krytykował z kolei służby bezpieczeństwa i samego Duce.

    Nie czczę złamanego krzyża

    W tym samym roku Elia Dalla Costa został arcybiskupem Florencji, a dwa lata później – kardynałem. Jego relacje z faszystowskimi władzami pozostawały skomplikowane.

    W 1934 r. w krypcie kościoła Świętego Krzyża złożono zwłoki 36 bojówkarzy Mussoliniego, którzy zginęli w starciach z przeciwnikami politycznymi. Państwo zorganizowało wielką uroczystość, a bp Dalla Costa celebrował Mszę św. Gdy jednak w 1938 r. kościół chciał odwiedzić Adolf Hitler, który przebywał we Florencji razem z Benito Mussolinim, hierarcha zdecydował się na wyraźny gest sprzeciwu. Zamknął drzwi świątyni, zmuszając obu polityków do skorzystania z bocznego wejścia. Odmówił też wywieszenia flagi nad siedzibą kurii oraz demonstracyjnie zasłonił jej okna i zgasił światła. Tłumaczył, że nie może oddawać czci „innemu krzyżowi niż krzyż Chrystusa”, robiąc w ten sposób aluzję do swastyki.

    Sytuacji, w których zachowanie kard. Dalla Costy nie wzbudziło entuzjazmu faszystowskich władz, było więcej. Florencki hierarcha nie pochwalał najazdu Włoch na Abisynię. Choć, trzymając się zasady nieangażowania w konflikty, nie potępił jednoznacznie tej wojny, mówił o „niepotrzebnej rzezi” i cieszył się, kiedy konflikt się zakończył. Krytykował także włoskie ustawy rasistowskie z 1938 r., które odbierały Żydom obywatelstwo i zakazywały im pełnienia ważnych funkcji. Kardynał Elia Dalla Costa napisał obszerny list, w którym nazwał wyznawców judaizmu schizmatykami i heretykami, ale przypominał, że „Kościół nigdy nie miał zamiaru prześladować i nigdy nie prześladował Żydów z powodu ich pochodzenia”. Nie dał się też namówić na to, by udział Włoch w inwazji na Związek Sowiecki ogłosić antybolszewicką krucjatą, choć doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jakim zagrożeniem jest komunizm. Wspominał o tym, odnosząc się do wydarzeń hiszpańskiej wojny domowej. Także później jednoznacznie potępiał ideologię marksistowską, wcielając w życie decyzję Świętego Oficjum z 1949 r., nakładającą ekskomunikę na członków organizacji komunistycznych.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół