• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Granica na Odrze czy Renie?

    Bartosz Bartczak Bartosz Bartczak

    dodane 08.05.2017 13:24

    Francuzi głosowali, gdzie będzie leżeć granica zamknięcia się w sobie.

    Emmanuel Macron w czasie kampanii niechcący dał do zrozumienia, za co Francuzi mają największy żal do Polaków. I nie chodzi tu wcale o rządy PiS, ale o fakt, że do naszego kraju przenoszą się miejsca pracy z Francji. Jeśli do tego dodać nie tak dawną kampanię przeciwko polskiemu hydraulikowi, to pojawi nam się obraz Francuzów niezadowolonych z efektów integracji z Polską i innymi krajami Europy środkowej. Jeśli pod tym kątem spojrzeć na hasła nowego prezydenta Francji, dotyczące zacieśnienia integracji w ramach strefy euro, to jego program nie był dużo mniej protekcjonistyczny niż program jego konkurentki. Z tym, że Marine Le Pen chciała postawić granicę tego protekcjonizmu na Renie a Macron na Odrze.

    Niezadowolenie z przenoszenia miejsc pracy do Polski czy Czech, czy z konkurencji tańszych pracowników z Europy środkowej nie dotyczy tylko Francji. Niezadowolenie z ilości Polaków w Wielkiej Brytanii było jednym z powodów poparcia Brexitu przez przeważającą cześć Brytyjczyków. Partia Geerta Wildersa w Holandii stworzyła nawet portal, w którym można było zgłaszać łamiących prawo pracowników z Polski. We Włoszech przenoszenie produkcji Fiata do Bielska-Białej było ważnym tematem politycznym. Tak więc propozycje zamknięcia się zarówno w granicach narodowych, jak i w granicach strefy euro, mogą wynikać z chęci wykorzystania tych samych obaw Europejczyków z Zachodu.

    Z tym, że projekt Europy dwóch prędkości wcale nie jest dla Europy Zachodniej mniej groźny niż powrót do narodowych egoizmów. Bo co się kryje za hasłami głębszej integracji strefy euro? Przede wszystkim osobny budżet, euroobligacje oraz koordynacja polityki ws. zatrudnienia i podatków. Ale czy większe pieniądze płynące z Niemiec do Francji czy Hiszpanii, czy wspólne spłacanie długów spowoduje, że długi te zaczną się zmniejszać a gospodarka znacznie przyśpieszy? Chyba jest to realne w takim stopniu, jak realne jest jednoczesne zmniejszenie bezrobocia i wzrost płac poprzez zamknięcie granic dla zagranicznych pracowników i utrudnianie przenoszenia produkcji za granicę. Protekcjonizm raczej nie zadziała, bez względu na to, czy jego zwolennicy będą chcieli bronić gospodarczej granicy na Renie czy Odrze.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Gość
      08.05.2017 17:48
      no ale przecież polska prawica mówi nieustannie o protekcjonizmie gospodarczym... więc dlaczego autor dziwi się Franzuzom?
    • Gość
      08.05.2017 21:12
      trudno dbać o nasze własne interesy np. we Francji, gdy mamy takiego super ministra spraw zagranicznych, który od prawie roku nie jest w stanie powołać ambasadora we Francji... trudno powiedziec w czyim interesie działa ta cała mafia PiS ale na pewno nie w interesie Polski i Polaków
    • Gość
      09.05.2017 07:30
      Mają nas gdzieś. I Francuzi, i Brytyjczycy, i Niemcy, i cały ten osławiony Zachód - oni wszyscy mają nas gdzieś. I to nie przez PiS - jak chciałaby większość komentujących - bo na przykład Brexit odbył się przed rządami PiSu. Oni od zawsze mieli nas gdzieś, ale udawali kolegów, póki siedzieliśmy cicho i byliśmy pieskami salonowymi Angeli. Teraz piesek zaczął warczeć, to pokażmy mu miejsce w szeregu. Miejsce, które zawsze miał. Bo nic tak nie buduje pogardy salonu do pieska co jego służalczość. Dzięki wam, drodzy PO-wcy, byliśmy przez kilka lat wzorowymi sługusami, to i jak sługusów nas teraz traktują.
    • zolty
      09.05.2017 08:02
      jak wynieśli cały przemysł do Chin Ludowych to nie krzyczeli
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół