• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • To Le Pen jest jednak mniejszym złem

    Bartosz Bartczak Bartosz Bartczak

    dodane 05.05.2017 14:19

    Marine Le Pen może okazać się drugim Trumpem, Emmanuel Macron drugim Hollande'em.

    Debata przed drugą turą francuskich wyborów niewiele wniosła. Jeśli miałaby przynieść konkretne efekty polityczne, to tylko mniejszą frekwencję w kolejnym głosowaniu. Ci, którym żaden z kandydatów się nie podoba, po obejrzeniu ich we wspólnej „dyskusji”, zapewne w niedzielę zostaną w domu. Trudno powiedzieć, jak niska frekwencja mogłaby wpłynąć na wynik wyborów. Ale jeśli potwierdzą się sondaże, to wynik elekcji wcale nie oznaczałby, że Francuzi będą mieli się z czego cieszyć.

    Trudno powiedzieć, o co Macronowi naprawdę chodzi. Jego program jest ogólnikowy i niejasny. A z jego wypowiedzi wyłania się raczej obraz kontynuacji polityki Francoisa Hollande'a. I nie dlatego, że młody centrysta był członkiem rządu starego socjalisty, ale dlatego, że odchodzący właśnie prezydent nie umiał przeprowadzić żadnych poważniejszych zmian w państwie francuskim. A Macron, który ma znacznie mniejsze doświadczenie polityczne, który ma dużo mniej stabilne zaplecze polityczne i który wydaje się dużo bardziej miękkim politykiem, nie wydaje się lepszym kandydatem do przeprowadzenia zmian.

    Marine Le Pen budzi olbrzymie obawy, zwłaszcza w Polsce. Ale podobne obawy budził Donald Trump. I jak na razie, obawy się nie spełniły. Do żadnego dealu z Putinem nie doszło, a z otoczenia prezydenta zniknęło kilku polityków, którzy wydawali się prorosyjscy. Nie ma też już mowy o zamykaniu Ameryki przed światem i strachu przed wojnami handlowymi. Donald Trump musiał pójść na kompromis z mainstreamem republikańskim. A jeśli Marine Le Pen będzie chciała realnie zmieniać Francję, też będzie musiała pójść na kompromis, w jej wypadku z francuskimi Republikanami.

    Paradoksalnie, w głównym obszarze sporu Macron-Le Pen, czyli w sprawach europejskich, to jednak kandydatka Frontu Narodowego jest bliżej prawdy. Euro naprawdę okazało się nienajlepszym z punktu widzenia ekonomii pomysłem, i jego funkcjonowanie spotęgowało kryzys finansowy w Europie. Prawniczka Le Pen dużo lepiej od finansisty Macrona zdaje sobie sprawę, że 27 tak różnych gospodarek, które tworzą Unię Europejską, nie mogą funkcjonować jak jedno państwo, z jedną polityką monetarną. I zwycięstwo Le Pen daje szanse na dyskusję o zmianie obecnej polityki w Europie i tym samym na wyjście z zaklętego kręgu kryzysu.

    Teflonowi, elastyczni politycy w rodzaju Blaira, Obamy czy Tuska nie są dobrymi osobami na wyjście z niemocy, w jakiej od dłuższego czasu jest Francja. A to właśnie na nich wydaje się wzorować Emmanuel Macron. Paradoksalnie, politykiem, który jest pozytywnym symbolem realnej walki z głębokim kryzysem ekonomicznym i społecznym w swoim kraju, jest Wiktor Orban. A do niego m.in. porównywana jest we Francji Marine Le Pen.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Kopyrda
      05.05.2017 16:31
      Roznice miedzy Le Pen a Trumpem polega na tym, ze zwiazki Le Pen z Kremlem sa jasne, czego nie mozna powiedziec o tym, co wiaze Trumpa z Putinem. Rosja finansuje Le Pen. Co do Trumpa, pewnosci nie ma. Czy Kreml go moze w kazdej chwili zaczac szanatazowac, czy tez Trump po prostu jest wtyczka FSB. Oczywiscie, niezaleznie od charakteru jego powiazan, musi dzualac ostrozniej, niz Le Pen.
      doceń 11
    • gut
      05.05.2017 17:03
      Głosy Ekspertów w Polsce mówią, że niełatwo jest zanalizować sytuację dlatego, że różnice jakby trudne w uchwyceniu. Ale Faktycznie - sprawa jest pełna Niespodzianek... ;-> ◘ MACRON vs LE PEN : Études, carrière, famille... Le parcours des 2 candidats à la loupe ◙ France 24 ◙ link: https://www.youtube.com/watch?v=sn4bNgrulMM
    • passenger
      05.05.2017 18:44
      Redaktor Bartczak najwyraźniej pomylił czasopisma. Zakładam, że Gość Niedzielny to nadal pismo katolickie. W tym kontekście polecam autorowi prześledzenie życiorysów wielkich ludzi Kościoła. Wiele tam postaci niepozornych, cichych i bez szczególnej charyzmy a jednak mających wielki wpływ na Kościół. Podam jeden przykład papieża Jana XXIII, który był postrzegany jako "papież przejściowy" (chociaż może autor taki wybór nazwałbym raczej "większym złem"). O tym jaki wpływ na kościół katolicki mial Jan XXIII nie będę się rozpisywał natomiast polecam ten przykład pod rozwagę autorowi zanim następnym razem napiszę tekst, w którym ocenia ludzi po pozorach a nie po ich czynach.
      doceń 17
    • Piotr_Adamczyk
      08.05.2017 08:39
      Katolickiej gazecie nie wolno dyskredytować Kościoła, a to uczynił Gość Niedzielny nazywając wybór Le Pen "mniejszym złem".
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół