Nowy Numer 07/2018 Archiwum

To Le Pen jest jednak mniejszym złem

Marine Le Pen może okazać się drugim Trumpem, Emmanuel Macron drugim Hollande'em.

Debata przed drugą turą francuskich wyborów niewiele wniosła. Jeśli miałaby przynieść konkretne efekty polityczne, to tylko mniejszą frekwencję w kolejnym głosowaniu. Ci, którym żaden z kandydatów się nie podoba, po obejrzeniu ich we wspólnej „dyskusji”, zapewne w niedzielę zostaną w domu. Trudno powiedzieć, jak niska frekwencja mogłaby wpłynąć na wynik wyborów. Ale jeśli potwierdzą się sondaże, to wynik elekcji wcale nie oznaczałby, że Francuzi będą mieli się z czego cieszyć.

Trudno powiedzieć, o co Macronowi naprawdę chodzi. Jego program jest ogólnikowy i niejasny. A z jego wypowiedzi wyłania się raczej obraz kontynuacji polityki Francoisa Hollande'a. I nie dlatego, że młody centrysta był członkiem rządu starego socjalisty, ale dlatego, że odchodzący właśnie prezydent nie umiał przeprowadzić żadnych poważniejszych zmian w państwie francuskim. A Macron, który ma znacznie mniejsze doświadczenie polityczne, który ma dużo mniej stabilne zaplecze polityczne i który wydaje się dużo bardziej miękkim politykiem, nie wydaje się lepszym kandydatem do przeprowadzenia zmian.

Marine Le Pen budzi olbrzymie obawy, zwłaszcza w Polsce. Ale podobne obawy budził Donald Trump. I jak na razie, obawy się nie spełniły. Do żadnego dealu z Putinem nie doszło, a z otoczenia prezydenta zniknęło kilku polityków, którzy wydawali się prorosyjscy. Nie ma też już mowy o zamykaniu Ameryki przed światem i strachu przed wojnami handlowymi. Donald Trump musiał pójść na kompromis z mainstreamem republikańskim. A jeśli Marine Le Pen będzie chciała realnie zmieniać Francję, też będzie musiała pójść na kompromis, w jej wypadku z francuskimi Republikanami.

Paradoksalnie, w głównym obszarze sporu Macron-Le Pen, czyli w sprawach europejskich, to jednak kandydatka Frontu Narodowego jest bliżej prawdy. Euro naprawdę okazało się nienajlepszym z punktu widzenia ekonomii pomysłem, i jego funkcjonowanie spotęgowało kryzys finansowy w Europie. Prawniczka Le Pen dużo lepiej od finansisty Macrona zdaje sobie sprawę, że 27 tak różnych gospodarek, które tworzą Unię Europejską, nie mogą funkcjonować jak jedno państwo, z jedną polityką monetarną. I zwycięstwo Le Pen daje szanse na dyskusję o zmianie obecnej polityki w Europie i tym samym na wyjście z zaklętego kręgu kryzysu.

Teflonowi, elastyczni politycy w rodzaju Blaira, Obamy czy Tuska nie są dobrymi osobami na wyjście z niemocy, w jakiej od dłuższego czasu jest Francja. A to właśnie na nich wydaje się wzorować Emmanuel Macron. Paradoksalnie, politykiem, który jest pozytywnym symbolem realnej walki z głębokim kryzysem ekonomicznym i społecznym w swoim kraju, jest Wiktor Orban. A do niego m.in. porównywana jest we Francji Marine Le Pen.

« 1 »
oceń artykuł
  • Kopyrda
    05.05.2017 16:31
    Roznice miedzy Le Pen a Trumpem polega na tym, ze zwiazki Le Pen z Kremlem sa jasne, czego nie mozna powiedziec o tym, co wiaze Trumpa z Putinem. Rosja finansuje Le Pen. Co do Trumpa, pewnosci nie ma. Czy Kreml go moze w kazdej chwili zaczac szanatazowac, czy tez Trump po prostu jest wtyczka FSB. Oczywiscie, niezaleznie od charakteru jego powiazan, musi dzualac ostrozniej, niz Le Pen.
    doceń 11
  • gut
    05.05.2017 17:03
    Głosy Ekspertów w Polsce mówią, że niełatwo jest zanalizować sytuację dlatego, że różnice jakby trudne w uchwyceniu. Ale Faktycznie - sprawa jest pełna Niespodzianek... ;-> ◘ MACRON vs LE PEN : Études, carrière, famille... Le parcours des 2 candidats à la loupe ◙ France 24 ◙ link: https://www.youtube.com/watch?v=sn4bNgrulMM
    doceń 3
  • passenger
    05.05.2017 18:44
    Redaktor Bartczak najwyraźniej pomylił czasopisma. Zakładam, że Gość Niedzielny to nadal pismo katolickie. W tym kontekście polecam autorowi prześledzenie życiorysów wielkich ludzi Kościoła. Wiele tam postaci niepozornych, cichych i bez szczególnej charyzmy a jednak mających wielki wpływ na Kościół. Podam jeden przykład papieża Jana XXIII, który był postrzegany jako "papież przejściowy" (chociaż może autor taki wybór nazwałbym raczej "większym złem"). O tym jaki wpływ na kościół katolicki mial Jan XXIII nie będę się rozpisywał natomiast polecam ten przykład pod rozwagę autorowi zanim następnym razem napiszę tekst, w którym ocenia ludzi po pozorach a nie po ich czynach.
    doceń 17
  • Piotr_Adamczyk
    08.05.2017 08:39
    Katolickiej gazecie nie wolno dyskredytować Kościoła, a to uczynił Gość Niedzielny nazywając wybór Le Pen "mniejszym złem".
    doceń 4