• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Francja nie nauczyła się manier

    Bartosz Bartczak Bartosz Bartczak

    dodane 28.04.2017 13:31

    Kiedyś uczyli się od nas jeść widelcem, teraz mogliby się nauczyć od nas zasad ekonomii.

    Francuski wzrost gospodarczy waha się między 0 a 1 proc. Naszą dynamiką gospodarczą jest nam bliżej do Chin, niż Francji do nas. Według wyliczeń eurostatu bezrobocie we Francji jest dwa razy wyższe niż w Polsce. Dług publiczny Francji wynosi prawie 100 proc. ich PKB, nasz jest dwa razy niższy. Oni mają deficyt w handlu międzynarodowym, my mamy nadwyżkę. My swoją polityką podatkową zachęcamy inwestorów zagranicznych, oni ich straszą. To przecież z Francji uciekł Gerard Depardieu, z Polski nie uciekła nawet Krystyna Janda.

    I jakie rozwiązanie problemu straty dystansu do polskiej dynamiki gospodarczej proponuje Francji liberalny przecież kandydat na prezydenta? Takie mianowicie, że chciałby karać nasz kraj za to, że jesteśmy bardziej konkurencyjni. I mówi to przywódca narodu, którego od bankructwa mogą wkrótce ratować Niemcy. Kraju, którego kulturową pewność siebie narusza burkini i dania halal w szkolnych stołówkach. Kraju, którego poważnie nie traktuje nawet Antoni Macierewicz, podejmując decyzję w sprawie helikopterów.

    Jeśli Francuzi chcą rzeczywiście z nami konkurować, niech ruszą się wreszcie z zasiłków, obniżą podatki i zaczną w końcu pracować. Jeśli ratunek widzą w zamknięciu granic na polskie produkty i polskich pracowników, to niech je zamykają. My sobie poradzimy, jak sobie poradziliśmy z zamkniętymi granicami Rosji. A we Francji niech piją sobie swoje niedobre wino, zagryzają ekstremalnie drogimi serami i wspominają swoją minioną gospodarczą wielkość.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Gość
      01.05.2017 23:13
      Chiny jako wzór dla katolickiego publicysty jako kraj o idealnej gospodarce. No naprawdę.
    • Co Pan, Panie...
      03.05.2017 18:05
      Szanowny Panie Autorze,
      cały ten artykuł można było zamknąć w jednym zdaniu: "Nie lubię Francji i Francuzów". Tylko, szanowny Panie Autorze, kogo to obchodzi, co Pan lubi a czego Pan nie lubi? Jeśli płacą Panu za pisanie, że nie lubi Pan francuskiego wina, na francuski ser Pana nie stać, za to chętnie przeprowadziłby się Pan do Chin, to Pańskie stwierdzenie, iż "Francuzi mogliby uczyć się od nas ekonomii" jest kpiną z inteligencji czytelnika.
    • elle
      04.05.2017 11:43
      To ze sie Francja na nas zamyka, to jest zaden problem. Problemem jest jak sie zamknac na francuskie hipermarkety i zbudowac rynek uslug w Polsce, zeby ludzie do Francji nie musieli jezdzic (mysle, ze drugie sie nie wydarzy bez pierwszego). To jest dopiero zagadka... Aczkolwiek pomysl mam. Np. calkowity zakaz plastikowych opakowan i konserwantow. Wtedy po prostu nie da sie sprowadzac zywnosci i srodkow czystosci z daleka ... Trzeba je bedzie produkowac na miejscu. No i zysk dla zdrowia oczywisty.
    • moni
      05.05.2017 12:47
      a mnie "szkoda" Francuzow, bo tak oglupionego narodu, ktory brnie w slepa uliczke daleko szukac i nawet polski homosowietyzm tu ustepuje, bo w koncu Francja to wolny od wiekow i bogaty kraj... zapowiada sie wiec im kolejny prezydent ktory po roku bedzie liczyl na 3% poparcie... ech, nie umia sie uczyc na bledach... szkoda bo to piekny kraj
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół