• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Spotkania z Matką. 13 września 1917

    dodane 12.05.2017 06:00

    Piąte objawienie miało miejsce zgodnie z dniem wyznaczonym przez Maryję. Wokół dębu w Cova da Iria zgromadził się tłum ludzi. Dla dzieci ich „sława” stawała się coraz bardziej uciążliwa.

    Łucja tak relacjonuje wydarzenia z 13 września 1917 roku: „Kiedy zbliżyła się godzina, przeciskałam się z Hiacyntą i Franciszkiem przez tłum ludzi, który nam ledwo pozwalał przejść. Ulice były pełne ludzi. Wszyscy chcieli nas widzieć i rozmawiać z nami. Tam się jeden drugiego nie bał. Wiele osób, nawet zacne panie i panowie przeciskali się przez tłum, który nas otaczał. Padali na kolana przed nami, prosząc, byśmy Matce Bożej przedstawili ich prośby. Inni, którzy nie mogli się do nas dostać, wołali z daleka: – Na miłość Boską, proście Maryję, żeby mi wyleczyła mego syna kalekę. Ktoś inny wołał: – Niech wyleczy moje niewidome dziecko. A znowu inny: – A moje jest głuche. I znowu inny: – Niech mi przyprowadzi z wojny do domu mego męża i mego syna. – Niech mi nawróci grzesznika. – Niech mnie uzdrowi z gruźlicy itd.”.

    Łucja komentuje to, co zobaczyła, w taki sposób: „Tam ukazała się cała nędza biednej ludzkości, niektórzy krzyczeli z drzew, inni z muru, na którym siedzieli, aby nas zobaczyć, gdy przechodziliśmy. Jednym obiecując spełnienie ich życzeń, innym podając rękę, aby mogli się podnieść z ziemi, mogliśmy się dalej posuwać dzięki kilku mężczyznom, którzy nam torowali drogę przez tłum. Kiedy teraz czytam w Nowym Testamencie o tych cudownych scenach, które się zdarzały w Palestynie, kiedy Pan Jezus przechodził, przypominam sobie te, które jako dziecko mogłam przeżyć na ścieżkach i ulicach z Aljustrel do Fatimy do Cova da Iria. Dziękuję Bogu i ofiaruję Mu wiarę naszego dobrego ludu portugalskiego. Myślę, że jeżeli ci ludzie na kolana padali przed trojgiem biednych dzieci jedynie dlatego, że z miłosierdzia Bożego doznały łaski rozmawiania z Matką Boską, to co by dopiero robili, gdyby widzieli przed sobą samego Jezusa Chrystusa?”.

    Samo objawienie było krótkie. Kiedy dzieci dotarły do dębu skalnego w Cova da Iria, zaczęły wraz z ludźmi odmawiać Różaniec. Wkrótce potem ujrzały odblask światła i Panią nad dębem skalnym. Maryja powiedziała:

    „»Odmawiajcie w dalszym ciągu Różaniec, żeby uprosić koniec wojny. W październiku przybędzie również Nasz Pan, Matka Boża Bolesna i z Góry Karmelu, św. Józef z Dzieciątkiem Jezus, żeby pobłogosławić świat. Bóg jest zadowolony z waszych serc i ofiar, ale nie chce, żebyście w łóżku miały sznur pokutny na sobie. Noście go tylko w ciągu dnia«.

    Polecono mi, żebym Panią prosiła o wiele rzeczy: o uzdrowienie pewnego chorego i jednego głuchoniemego. [powiedziała Łucja]

    »Tak, kilku uzdrowię, innych nie. W październiku uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli«.

    Po tych słowach Pani, zaczynając się wznosić, znikła jak zwykle”.

    O jakim sznurze mówi Maryja? Otóż dzieci między 19 sierpnia a 13 września wpadły na pomysł dodatkowego umartwienia (oprócz kilku innych, które podjęły). Idąc mianowicie z owcami, znalazły na polu kawałek sznura od wozu. Łucja podniosła go i dla żartu owinęła wokół ramienia. Zauważyła, że sprawia on dotkliwy ból. Powiedziała do swoich kuzynów: „Słuchajcie, to boli. Moglibyśmy się nim wiązać i nosić jako umartwienie z miłości do Jezusa”.

    Dzieci podchwyciły pomysł, podzieliły sznur i owinęły sobie wokół bioder. To sprawiało im ból, ale one traktowały to jako ofiarę. Maryja nie zakazuje im tego całkowicie, ale prosi o pewien umiar. Gorliwość małych apostołów może zawstydzać.

    opracował ks. Tomasz Jaklewicz

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół