• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nie chcemy być bogami

    dodane 20.04.2017 00:00

    O leczeniu niepłodności metodą naprotechnologii i o tym, dlaczego młodzi lekarze katolicy nie chcą być ginekologami, mówi lekarz ginekolog Tomasz Kandzia.

    Jarosław Dudała: Wrócił Pan właśnie z kursu naprotechnologii u dr. Hilgersa w Instytucie Pawła VI w Omaha. Słyszy się opinie, że ta metoda nie jest naukowa.

    Tomasz Kandzia: Podręcznik naprotechnologii dr. Hilgersa ma ponad 1200 stron. Powołuje się on w nim na ok. 1300 publikacji dostępnych w bazach naukowych, takich jak Pubmed. Oparcie naukowe naprotechnologii jest bardzo mocne. Z drugiej strony, naprotechnologia patrzy na człowieka także przez pryzmat jego godności. Staramy się wspomóc płodność. Nie chcemy nią manipulować, nie chcemy być bogami.

    Naprotechnologii przypięto łatkę metody kościółkowej.

    W moim kursie w Omaha uczestniczył muzułmanin. Był zachwycony tą metodą. Zrobił nawet niezły show w podziękowaniu dla dr. Hilgersa. Powiedział, że ta metoda to niesamowity skarb i zamierza otworzyć w Kairze dużą wielospecjalistyczną klinikę opartą właśnie na niej. Naprotechnologia ma przyszłość, i to wielką. Lekarze, którzy brali udział w tym kursie, byli z wielu krajów, m.in. z USA, Kostaryki, Brazylii, Argentyny… Uderzające było, że środowisko naprotechnologii tętni życiem. Mnóstwo amerykańskich lekarzy i instruktorów tej metody przyjechało do Omaha z dziećmi. To były całe rodziny. Nie jest to wymierające grono. Średnia wiekowa jest bardzo niska. Według mnie to przemawia za tym, że naprotechnologia działa, nie jest przeżytkiem i wypływa ze środowiska, które niesie w sobie życie.

    Dostępne jest 17% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół