• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Puchnie głowa od tego zdumienia

    o. Augustyn Pelanowski

    dodane 16.04.2017 00:00

    Zanim zmartwychwstaniemy, musimy powstawać ze zmartwień.

    A nie ma większych zmartwień niż złość i przewrotność. One nie tylko powodują skwaszoną minę, ale zakwaszają nas nadętym zepsuciem. Ciasto nowe, przaśne, bez kwasu, było chlebem używanym w czasie Paschy. Nie było czasu na czynienie zakwasu, gdyż Pan w jedną noc wyprowadził w pośpiechu Izraela, więc chleb nie był bardzo wyrośnięty, ale zadziwiająco spuchł niczym pizza i nadawał się do spożycia. Mało kto dziś pamięta, że w starożytności popularna drożdżowa pizza była chlebem najuboższych wieśniaków, a nawet środkiem płatniczym. Chleb przaśny używany dziś w Eucharystii jest chlebem najskromniejszym, symbolizującym nasze wyjście z zepsutego rozpustą i zniewolonego przemocą świata.

    By uczynić chleb, trzeba zmiażdżyć ziarna zboża. Zmiażdżenie to symbolizuje śmierć Chrystusa, Baranka Bożego. Niedawno zwrócono mi uwagę na zdumiewające sformułowanie znajdujące się w Księdze Powtórzonego Prawa: „Nie zniszczyło się na tobie twoje odzienie ani twoja noga nie opuchła przez te czterdzieści lat” (Pwt 8,4). Zadziwiające jest, że komuś nie spuchła noga, nie miał odcisków, nie dostał żylaków ani jakichkolwiek schorzeń na pielgrzymce, która trwała czterdzieści lat! Ale nie chodzi o prawdę historyczną, chodzi o prawdę ponad historią. Otóż owo opuchnięcie jest oddane przez hebrajskie baceq. To samo słowo oznacza spuchnięcie chleba przaśnego, jego niewiarygodny wzrost mimo braku zakwasu (por. Wj 12,34). Wygląda na to, że zamiast nóg… spuchło Izraelowi ciasto na chleb, które niósł na plecach. Zamiast opuchlizny na nogach, otrzymywali pokarm puchnący mimo braku zaczynu. To bardzo ilustracyjny przykład działania Boga, który wszystko, co znoszą kochający Go, zamienia na ich korzyść. To tak, jakby ktoś złamał nogę i zyskał noszenie przez aniołów na rękach. Albo kogoś wyrzekł się ojciec rodzony, ale dzięki temu odkrył, że w Bogu ma Ojca. Ujmując to plebejską metaforą: puchnie głowa od tego zdumienia. Każdą stratę Bóg wynagradza tym, którzy Go miłują, jeszcze większym zyskiem i błogosławieństwem. Zgodnie z obietnicą: „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru” (Rz 8,28). 

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    W pierwszym czytaniu

    przewiń w dół