• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Unijna pielgrzymka

    Ks. Marek Gancarczyk Ks. Marek Gancarczyk

    |

    GN 13/2017

    dodane 30.03.2017 00:00

    Chociaż w ten symboliczny sposób szefowie unijnych państw, na co dzień, poza nielicznymi wyjątkami, ostentacyjnie lekceważący chrześcijaństwo, dali jednak wyraz temu, skąd Europa bierze początek.

    Stali Czytelnicy doskonale wiedzą, że Wojciech Wencel od wielu lat pisuje w „Gościu” krótkie recenzje programów telewizyjnych i raz w miesiącu felieton w rubryce „As z rękawa”. Czasem wyrażane przez niego opinie budziły kontrowersje. Mnie zawsze były bliskie z powodu jakiejś religijnej jednoznaczności i czystości. Wielu współczesnych artystów poczytuje sobie za punkt honoru pomieszanie wiary z niewiarą, przełamywanie kolejnych barier czy zakwestionowanie moralnych granic. Wencel jest inny. Na wskroś religijny, cudownie prosty mimo intelektualnych wyżyn, które prezentuje. W zeszłym tygodniu dziennikarze „Gościa” odwiedzili jego dom w Matarni pod Gdańskiem. Na ścianie pracowni poety, nad nagrodami Kościelskich i Mackiewicza, wisi krzyż. Wencel mówi: „Nadaje sens temu wszystkiemu (…). Nic z tego, co najlepsze w moich wierszach, nie pochodzi ode mnie. Pisanie to dar od Boga, jestem tylko rzemieślnikiem”. Po katastrofie smoleńskiej podczas modlitwy usłyszał słowa: „Będziesz ten krzyż smoleński niósł”. Nie spał wtedy, a w ciągu tygodnia schudł 7 kg (więcej na ss. 70–73).

    Tak się złożyło, że obok tekstu Barbary Gruszki-Zych o poecie Wenclu Szymon Babuchowski przypomniał innego znakomitego poetę – Thomasa Stearnsa Eliota (ss. 64–65). On również był religijnym człowiekiem. W swoich tekstach ukazywał potrzebę odbudowania chrześcijańskiej cywilizacji. Pisał bez ogródek: „Jeżeli nie chcecie mieć Boga, to będziecie oddawać cześć Hitlerowi albo Stalinowi”. Przypomniały mi się te słowa, gdy oglądałem przywódców 27 państw UE zgromadzonych w Watykanie na spotkaniu z papieżem Franciszkiem w przeddzień obchodów 60. rocznicy podpisania traktatów rzymskich. Nie wiem, kto bardziej zabiegał o takie spotkanie – Stolica Apostolska, kierownictwo Unii Europejskiej czy gospodarz rocznicowych uroczystości, czyli władze Włoch? Nie wiem też, jakie intencje kierowały unijnymi urzędnikami. Może tylko chcieli się ogrzać w blasku popularności papieża Franciszka? Niezależnie od tego, jaki był powód tego spotkania, ważne, że do niego doszło. Chociaż w ten symboliczny sposób szefowie unijnych państw, na co dzień, poza nielicznymi wyjątkami, ostentacyjnie lekceważący chrześcijaństwo, dali jednak wyraz temu, skąd Europa bierze początek. Można powiedzieć, że zebrani w Rzymie premierzy i prezydenci odbyli swoistą pielgrzymkę. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    • Maluczki
      30.03.2017 10:26
      "dali jednak wyraz temu, skąd Europa bierze początek." ----------- Najlepiej ten wyraz dawał pan Junker !
    • Gość
      30.03.2017 16:49
      Symboliczne jest także to, że na czele wszystkich trzech najważniejszych instytucji unijnych (rady, komisji i parlamentu) po raz pierwszy od lat stanęli politycy związani (przynajmniej formalnie) z nurtem chrześcijańskiej demokracji. Być może jest jednak szansa dla UE na powrót do korzeni chrześcijańskich po latach dominacji nurtów bardziej lewicowych, czy socjaldemokratycznych.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół