• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Życie jeszcze starsze

    Tomasz Rożek

    |

    GN 11/2017

    dodane 16.03.2017 00:00

    W Kanadzie znaleziono dowody na to, że życie istniało na Ziemi prawie 3,8 miliarda lat temu. To o kilkaset milionów lat wcześniej, niż dotychczas sądziliśmy.

    Nieczęsto zdarza się naukowcom powiedzieć z czystym sumieniem: „Tego się nie spodziewaliśmy”. Ale tym razem rzeczywiście musieli to przyznać. Najstarsze znane dotychczas ślady życia na Ziemi pochodziły sprzed 3,5 mld lat. A to znaczy, że życie potrzebowało aż miliarda lat od powstania planety, by się na niej pojawić (Ziemia ma 4,5 mld lat). Ostatnio w Kanadzie znaleziono jednak dowody na to, że życie było już tutaj 3,8 mld lat temu, i dość mocne poszlaki, że Ziemia mogła być żywą planetą już 4,2 mld lat temu. Gdyby to zostało potwierdzone, oznaczałoby, że życie na Ziemię albo przywędrowało z kosmosu, albo powstało w zaledwie 200–300 milionów lat. Obydwie możliwości brzmią bardzo sensacyjnie.

    Nie bajoro, ale dno

    Przywędrowanie wcale nie jest wykluczone. Być może życie „spadło” np. z kometami. Spora część wody w ziemskich akwenach ma pochodzenie kometarne. Ogromne kule materii, posklejanej wodnym lodem, uderzały w naszą planetę w początkowym okresie jej istnienia całkiem często. Na tyle często, że mogły przynieść do nas część wody. Mogło być też tak, że z kometami przywędrowało nie życie, tylko jego elementy składowe, które u nas zostały jedynie złożone w całość – czyli prostą komórkę. Dzisiaj najpewniej nie dowiemy się, jak było naprawdę. Choć oczywiście możemy obserwować inne planety czy księżyce i szukać jakichś analogii. Naukowcy sądzili, że proces tworzenia (formowania się) życia musi trwać bardzo długo. Potwierdzeniem tej tezy było to, że najstarsze ślady żywych bakterii datowane były na 3,5 mld lat temu. Ale dzięki ostatniemu odkryciu wszystko staje na głowie. Okazuje się bowiem, że życie do nas albo spadło już uformowane albo jego formowanie tutaj było błyskawiczne. Odkryte w Kanadzie ślady bakterii w prastarych skałach burzą jeszcze jedno wyobrażenie. Spora część badaczy uważała, że życie powstawało, formowało się w płytkich i ciepłych akwenach. Niektórzy precyzowali, że pierwsze komórki „rosły” w porach gliny, która pokrywała dno tych bajorek. Tymczasem najstarsze ślady życia znaleziono w skałach, które kiedyś stanowiły dno głębokiego oceanu. Na tyle głębokiego, że nie mogły do nich dochodzić promienie słoneczne. Skąd zatem te głębinowe bakterie czerpały energię? Okazuje się, że „żywiły się” żelazem, którego w pobliżu kominów hydrotermalnych było pod dostatkiem. Dzisiaj wiemy, że otoczenie kominów, którymi z wnętrza ziemi wydostają się gazy i rozpuszczone sole mineralne, jest bardzo bogate w różne formy życia, ale że 3,8 mld lat temu było podobnie – jest pewnym zaskoczeniem.

    Ale dziwne!

    Wśród naukowców panuje pewien spór co do wieku skał, w których znaleziono ślady prastarych bakterii. Datowanie tak starych obiektów jest możliwe tylko dzięki badaniu składu izotopów radioaktywnych. Wiemy, ile ich powinno być, a rejestrujemy, ile ich jest. Gdy mamy wiedzę co do tempa ich rozpadu, dość łatwo można policzyć wiek np. skały. Jedne badania (izotopów uranu) wskazują, że bakterie żyły przed 3,8 mld lat. Inne (przy użyciu izotopów, m.in. neodymu), dowodzą że skały mogą mieć aż 4,3 mld lat. W tym drugim przypadku mielibyśmy do czynienia już nawet nie z naukową sensacją, tylko z prawdziwą rewolucją. Tak stare ślady życia znaczyłyby, że potrzebowało ono zaledwie 200 mln lat, by opanować planetę. No chyba że życie rzeczywiście spadło na Ziemię z nieba. Ale to też brzmi sensacyjnie. Jeszcze bardziej sensacyjne są konsekwencje tych dwóch scenariuszy. Jeżeli życie ma pozaziemskie źródło, znaczy, że niosące żywe (zahibernowane) komórki komety uderzały w inne planety, a nawet księżyce Układu Słonecznego. Skoro na Ziemi życie wykiełkowało, dlaczego nie miałoby tego zrobić na innych globach? Nawet jeżeli życie nie spadło do nas z nieba, tylko w ekspresowym tempie u nas powstało, wniosek jest jasny: życie nie potrzebuje specjalnych, wręcz laboratoryjnych warunków, tylko działa szybko i skutecznie. Na wielu globach naszego układu planetarnego panowały albo panują sprzyjające warunki do funkcjonowania żywych organizmów. Skoro nie potrzeba zbyt wiele czasu, by te się zadomowiły, możemy być pewni, że są niemal wszędzie. Pojawia się wyzwanie, jak to życie znaleźć i czy powinniśmy je przywozić na Ziemię po to, by je zbadać. Najstarsze znalezione właśnie ślady pochodziły od organizmów, których na Ziemi już nie ma. I nawet gdyby się u nas znalazły, najpewniej nie przeżyłyby w bogatej w tlen atmo­sferze (a więc i w wodzie). Tylko czy możemy mieć taką pewność? Chyba nie, choć z drugiej strony obserwując tzw. ekstremofile, czyli bakterie funkcjonujące w ekstremalnych warunkach, możemy się wiele o tych pierwotnych mieszkańcach Ziemi nauczyć. To, że potrafią przeżyć w skrajnie gorącym i zimnym, w skrajnie kwaśnym i zasadowym środowisku, nie czyni tych organizmów uniwersalnymi. To, że potrafią funkcjonować w bardzo wysokim ciśnieniu, a nawet we wnętrzu reaktora atomowego, gdzie promieniowanie jonizujące zabija wszystko, co żywe, w mgnieniu oka, nie powoduje, że te bakterie są wszędzie. Im więcej wiemy o życiu, tym bardziej nas ono zaskakuje. I to akurat nikogo nie powinno dziwić. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół