• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dzieci ewangelizują

    o. Dariusz Kowalczyk

    |

    GN 11/2017

    dodane 16.03.2017 00:00

    We Francji na studiach uniwersyteckich nauczyciele są formowani do walki z Kościołem katolickim.

    Pewna polska rodzina od lat mieszka we Francji. Przeniosła się tam nie w poszukiwaniu lepszego od strony materialnej życia, ale po to, by ewangelizować. To jedna z wielu rodzin Drogi Neokatechumenalnej, które jadą do innych krajów, do miejsc, gdzie Kościół katolicki jest bardzo słaby albo praktycznie w ogóle go nie ma. W takich miejscach w misję ewangelizacyjną zaangażowani są nie tylko rodzice, ale także dzieci.

    Córki wspomnianej rodziny we Francji miały w szkole nauczyciela, który przy każdej okazji podczas lekcji atakował Kościół i wyśmiewał wiarę. Przy czym zwracał się wyraźnie do dziewczyn, o których wiedział, że są z rodziny, która przyjechała w celach misyjnych, by głosić Ewangelię. Z tego powodu dziewczyny wielokrotnie płakały. Ale przede wszystkim modliły się za swego nauczyciela. Trwało to cztery lata. Ale oto wydarzyło się coś niesamowitego. Jedna z córek, Zosia, miała sprawdzian pisemny u nękającego ją nauczyciela. Gdy wychodziła z sali jako ostatnia, zatrzymał ją i zapytał: „Zosiu, czy ty jesteś wierząca?”. Odpowiedziała: „Tak”. Padło drugie pytanie: „Czy modlisz się z rodzicami?”. Po usłyszeniu odpowiedzi twierdzącej, zadał kolejne: „Czy będziesz teraz w wakacje w Polsce w jakimś kościele?”. „Tak” – odpowiedziała Zosia. „To pomódl się za mnie chociaż raz, a to wystarczy” – poprosił.

    Po jakimś czasie Zosia odważyła się pójść do profesora, by porozmawiać o tym, co zaszło. Okazało się, że cztery lata temu zmarł jego ojciec. Pod wpływem tego doświadczenia nie tylko odrzucił Boga, ale zaczął zwalczać wiarę. Kiedy jednak umierała jego matka, widząc jej ufność złożoną w Bogu, zaczął na nowo szukać utraconej wiary. Nauczyciel stwierdził, że chętnie poznałby rodzinę Zosi. Rodzice napisali zatem do niego list z zaproszeniem do domu. Ojciec rodziny napisał potem w e-mailu do przyjaciół: „To było niesamowite spotkanie. Rozmawialiśmy cztery godziny. Powiedział, że (…) bał się spojrzeć dziewczynkom w oczy, bo miał świadomość tego wszystkiego, co im zrobił. Dlatego chciał prosić je o przebaczenie. (…) Mówił nam też, że na studiach uniwersyteckich nauczyciele są formowani do walki z Kościołem. Nie z muzułmanami, nie z judaizmem, ale z chrześcijaństwem, a zwłaszcza z Kościołem katolickim”.

    Przypomina się film „Bóg nie umarł”. Ale to nie film, lecz współczesne Dzieje Apostolskie, czyli Kościół żywy, który ewangelizuje, kochając nieprzyjaciół. 

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół