• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Jestem grzesznikiem, jestem omylny

    ks. Tomasz Jaklewicz

    |

    GN 11/2017

    dodane 16.03.2017 00:00

    Papież udzielił pierwszego wywiadu niemieckiej gazecie. Mówi w nim m.in. o swoich wątpliwościach w wierze oraz o możliwości święceń dla żonatych mężczyzn.

    Rozmowa ukazała się w tygodniku „Die Zeit” 9 marca. Franciszek pytany o brak powołań do kapłaństwa, wskazywał na możliwe rozwiązania tego problemu. Zauważył, że wciąż za mało modlimy się o powołania, Kościół powinien też więcej pracować z młodymi. Papież wskazał, że jednym z powodów braku powołań jest również kryzys demograficzny. Wspomniał także o rozważeniu możliwości wyświęcania mężczyzn, tzw. viri probati. Określenie viri probati oznacza zarówno nieżonatych mężczyzn, jak i żonatych, którzy angażują się w posługę Kościołowi, szczególnie na terenach misyjnych, gdzie nie ma kapłanów. „Kościołowi zawsze chodzi o to, aby rozpoznać właściwy moment, kiedy Duch Święty czegoś żąda. Musimy zastanowić się nad tym, czy​ viri probati są możliwością​. Potem musimy też określić, jakie zadania​ mogą przejąć, na przykład w bardzo odległych parafiach” – powiedział Franciszek. Papież sprzeciwił się propozycji, aby sprawę celibatu pozostawić wolnej decyzji kandydata do stanu kapłańskiego.

    Ojca Świętego niepokoi wzrost populizmu w krajach zachodniej demokracji. Populizm jest złem i źle się kończy, jak pokazało minione stulecie, zauważył papież. Jako przykład wskazał na polityczne metody Hitlera w 1933 roku. „Niemcy boleśnie odczuły wówczas upadek Republiki Weimarskiej, kraj był osłabiony wskutek kryzysu gospodarczego 1929 roku. Wtedy pojawił się człowiek, który powiedział: »Ja mogę, ja mogę, ja mogę!«. Miał na imię Adolf. I tak się wszystko zaczęło. Przekonał naród, że może, że potrafi. Populizmowi zawsze potrzebny jest mesjasz” – zaznaczył papież.

    Pytany o rolę papieża, Franciszek podkreślił, że nie zależy mu na tym, aby był stawiany za wzór. „Jestem całkiem normalnym człowiekiem, który robi to, co potrafi” – powiedział. Zaznaczył, że jest grzesznikiem, omylnym. „Nie wolno nam zapominać, że idealizowanie jakiegoś człowieka zawsze stanowi podświadomy rodzaj agresji. Kiedy jestem idealizowany, czuję się zaatakowany”, zauważył. Przyznał, że tak jak św. Piotrowi, jemu także nie są obce kryzysy wiary i chwile pustki. „Bez kryzysów nie można wzrastać” – podkreślił. Przypomniał, że także Piotr zaparł się Jezusa, a mimo to stał się głową Kościoła. Człowiek, który twierdzi, że zawsze jest pewny swych racji, jest w rzeczywistości fundamentalistą. „Są takie całkowicie mroczne chwile, kiedy mówię: Panie, ja tego nie pojmuję” – przyznał Franciszek i wyjaśnił, że dotyczy to także kłopotów, których sam sobie przysporzył, bo „jestem grzesznikiem i potem się złoszczę”.

    Na pytanie, czy czuje się dotknięty atakami, papież odpowiedział, że codziennie modli się o duże poczucie humoru i wewnętrzny spokój, a cech tych nie stracił wraz z wyborem na papieża. „Mogę zrozumieć, że mój sposób podchodzenia do różnych spraw nie wszystkim się podoba, i jest to uprawnione, ludzkie i wzbogacające” – stwierdził. Odnosząc się do niedawnego konfliktu w Zakonie Maltańskim, Franciszek wziął w obronę amerykańskiego kardynała kurialnego Raymonda Burke’a, dodając, że nie uważa go za swego przeciwnika. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół