• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Z Le Pen trzeba rozmawiać

    Bartosz Bartczak Bartosz Bartczak

    dodane 14.03.2017 11:00

    Odżegnywanie się od liderki sondaży prezydenckich we Francji przez polskich polityków jest błędem.

    Po rozmowie Marine Le Pen z dziennikarzami w Polsce zrobiło się głośno wokół zmanipulowanej wypowiedzi o tym, że liderka Frontu Narodowego chce do spółki z Kaczyńskim i Orbanem zdemontować Unię Europejską. Informacja zupełnie jak z Radia Erywań. Po pierwsze, kwestia demontażu UE jest raczej komentarzem polskiego dziennikarza niż rzeczywistym planem przedstawionym przez Le Pen, po drugie kandydatka Frontu stwierdza, że widzi pole do współpracy z Polską i Węgrami, nie planuje natomiast czynienia z Orbana i Kaczyńskiego wspólników w realizacji jej planów dotyczących Unii. Politycy PiS-u, w tym Jarosław Kaczyński, poczuli się jednak w obowiązku odciąć się do kandydatki na prezydenta Francji.

    Demonizowanie Marine Le Pen w Polsce nie wydaje się jednak najlepszym pomysłem. Po zwycięstwie Andrzeja Dudy oraz Donalda Trumpa czy po Brexicie trudno dzisiaj z całą pewnością stwierdzić, że kandydatka Frontu Narodowego nie będzie następnym prezydentem Francji. A zaraz po wyborach prezydenckich we Francji odbędą się wybory parlamentarne. W obecnej sytuacji politycznej trudno będzie osiągnąć przewagę jednej partii. Front Narodowy może zdobyć silną pozycję. Nawet jeśli tzw. Front Republikański zatrzyma Marine Le Pen w drodze po władzę, to czy będzie w stanie rządzić Francją na tyle dobrze, żeby w kolejnych wyborach Front Narodowy nie wygrał w cuglach? Nie warto więc zrażać do siebie tak ważnej siły we francuskiej polityce.

    Ugrupowania pokroju francuskiego Frontu Narodowego stają się coraz silniejsze w Europie. Największe szanse na zdobycie władzy ma partia we Włoszech, gdzie liderem sondaży jest eurosceptyczny Ruch Pięciu Gwiazd, który może wejść w koalicję z antyunijną Ligą Północną. W krajach takich jak Szwecja, Austria czy Holandia dominujące w sondażach partie eurosceptyczne spotykają się z niechęcią wszystkich innych sił politycznych. Tylko jakie efekty daje strategia izolacji nielubianych przez elity sił politycznych, pokazuje przykład Polski, w którym PiS przejął w końcu całą władzę. Prędzej czy później przyjdzie nam się dogadywać z premierem Wildersem, premierem Grillo czy prezydent Le Pen. I lepiej nie zrażać ich do siebie teraz, kiedy mają oni lepszą opinię o obecnej Polsce niż większość mainstreamowych polityków europejskich.

    Kaczyńskiego i Le Pen naprawdę wiele różni. Tak jak wiele różni Kaczyńskiego i Merkel. Co nie znaczy, że na ewentualny wynik francuskich wyborów musimy się obrażać. Każdy kraj ma swoje interesy i jeżeli Francuzi uznają, że Front Narodowy najlepiej definiuje interesy Francji, będziemy musieli rozmawiać z jego politykami o kwestiach nas dzielących. Na pewno musimy jednak jako państwo dorosnąć i przestać widzieć rozwiązanie naszych problemów w innych krajach. Nie możemy widzieć rozwiązania kwestii bezrobocia w emigracji na zachód, rozwiązania problemu dystansu ekonomicznego do starej Europy w funduszach unijnych czy rozwiązania problemu bezpieczeństwa w brygadzie wojsk amerykańskich. Jeśli sami nie zadbamy o rozwiązanie naszych kłopotów, nie ma co liczyć, że przyjedzie do nas z Francji, Niemiec czy Ameryki bogaty wujek i całkowicie altruistycznie nam pomoże.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Gość
      14.03.2017 12:33
      Akurat tutaj uważam, że Kaczyński i reszta PiSu zrobili bardzo dobrze odcinając się od Le Pen - zwłaszcza w kontekście klęski na ost. szczycie RE. Po pierwsze, szanse na jej zwycięstwo są - wbrew powszechnemu dęciu na alarm - stosunkowo niewielkie; praktycznie każdy liczący się inny kandydat ma nad nią kilkunastoprocentową przewagę. Po drugie, jej pomysły (z wyjątkiem może konserwatywnego stanowiska swiatopoglądowego, ale szczerze mowiac jakos nie wierze w zmiany obyczajowe we Francji) są ogolnie szalone; od wyjscia z UE poczynając, na wprowadzaniu ceł i skrajnym protekcjonizmie koncząc. Eksport jest silną bronią naszej gospodarki i odcięcie nas od rynku europejskiego bądź przez jego likwidację, badź wprowadzanie barier byloby silnym ciosem dla polskich firm.
    • Gość
      14.03.2017 15:12
      Ech panie Bartosz Bartczak, Le Pen z rodziny nazistowsko-komunistycznej poszukała swego odpowiednika nazistowsko-komunistycznego Kaczyńskiego z Polski. I pan twierdzi że nie mają wspólnego języka? Śmiech.
    • mee...
      14.03.2017 16:58
      Podobnie przed wyborami w Stanach zachowywano sie w Polsce...by po wygranej Trumpa radykalnie zmienic front. Oczywiscie Trumpa nie rusza egzotyka polska ( patrz: ostatnio tusk ) ale czy Le Pen bedzie tak poblazliwa, sadzic nalezy, ze nie.
    • krut00
      21.03.2017 19:32
      Rzeczywiście niezbyt mądrze zrobili jeśli się tak radykalnie odcięli od pani Le Pen, zwłaszcza że można było spróbować jakiejś przymiarki i zdefiniowania wspólnych interesów czy choćby zrobienia bilansu stosunków wzajemnych.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół