• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Piekło feminizmu

    Ludwika Kopytowska Ludwika Kopytowska

    dodane 13.03.2017 09:40

    Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, że we współczesnym feminizmie chodzi o polepszanie losu kobiet, to ostatnie wydarzenia z Argentyny dobitnie pokazują, że żadne polepszanie nie wchodzi tu w grę.

    Dzień Kobiet ostatnio zaczyna budzić skrajne emocje, sama nie wiem czemu. Ja swój Dzień Kobiet świętowałam wspaniale, ciesząc się ze swojej kobiecości. Ale feministkom, czyli teoretycznie tym, którym na losie kobiet powinno zależeć najbardziej, nie chodzi o żadne podkreślanie swojej kobiecości, tylko o zniszczenie. Zniszczenie mężczyzn, zniszczenie Kościoła i zniszczenie, no właśnie, siebie samych.

    Zamaskowane kobiety zaatakowały samotnego mężczyznę, który trzymając flagę Watykanu, bronił katedry przed spaleniem. Tak, do tego już dochodzi na świecie. Nasze czarne protesty to przy tym pikuś, ot, parę dziewczynek krzyczących i machających parasolkami. Przedszkole. W Argentynie panie się specjalnie nie krygują.

    Biją, plują, obnażają się - feministki pokazują swoją prawdziwą, hm... twarz. Atakują wprost, już bez żadnych hashtagów, ale "normalnie", butelkami, waląc po głowach, pryskając graffiti między nogi panów i inne różne rzeczy wyprawiając. W imię czego? Aha, no tak, Kościół sprzeciwia się aborcji, czyli mordowaniu. A one chcą mordować. Mordować swoje dzieci, wymordować wszystkich mężczyzn i same siebie by wymordowały, ale wtedy nie miałyby z kim protestować.

    Nienawiść bijąca od tych kobiet jest przerażająca, diabelska. Im nie chodzi o żadne polepszanie bytu kobiet, bo nie wiem, w jaki sposób gołe protestowanie i bicie się z facetami polepsza mój kobiecy byt... Im chodzi tylko o zniszczenie. Wróg przychodzi tylko po to, aby niszczyć, nie dyskutować. Dyskusje już się skończyły. Feministki i to całe LGBT już nie dyskutują, już nie naciskają, teraz już atakują bezpośrednio.

    Ale spójrzmy na to nieco z dystansu. Te szalone protesty i wścieklizna to dobry znak. Zły już się tak miota, że nie wie, jak atakować. Nie mamy się czego obawiać, Pan Jezus nad tym wszystkim panuje i dopuszcza do takich sytuacji. Dlaczego? Nie wiem. Może po to, żebyśmy wreszcie zobaczyli, jak przekładają się feministyczne frazesy na rzeczywistość.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • paulus
      13.03.2017 21:39
      .....wystarczy na chwile wypuscic reke Pana....by stac sie narzedziem szatana...a ten nie puszcza tak latwo spowrotem...na wolnosc ...do Ojca.....Daremno sie spierac ,ktore z tych narzedzi szatana ..jest okrutniejsze....feministka...aborcjonistka...pedofil....zlodziej....pijak ..itp...itd.Diabel nie ma dobrych cech...z zasady.Szczesc Boze.
    • Gość
      13.03.2017 22:29
      Te kobiety mają gorącą krew, bronią swoich praw tak, jak potrafią. To brutalne gwałty doprowadziły do takich napięć. Do niedawna największym problemem Argentyny była inflacja, ale teraz to gwałty i bezpieczeństwo, głównie kobiet.
      W kraju innego papieża też już nie chcą na kolanach szorować podłóg i sprzątać kościołów. I wiedzą, że jedno żebro mniej nie oznacza mniej praw. I nauczyły się, że muszą być twarde i wytrwałe, bo żadnego prawa nie dostaną od losu ot tak sobie. Ilu jeszcze facetów uważa, że ból przy porodzie to rzecz konieczna, wywodząc ten pogląd z Biblii. Kościół, ze swoją męską dominacją, nie jest dla kobiet miejscem ich praw. Dostaje się także i jemu, czy niesłusznie?
      doceń 10
    • Eugeniusz_Pomorze_
      14.03.2017 00:56
      Pani redaktor Kopytowska znowu ma rację. Widzi sprawy z większej perspektywy jaką daje Chrześcijaństwo. Pisze prawdę o feminizmie. Feminizm - kobiecy komunizm w wersji coraz bardziej strong, jak wszystko w świecie, który odrzuca Boga radykalizuje się i staje się coraz bardziej niebezpieczny dla otoczenia. Feminizm swym wyznawczyniom "gwarantuje" więc oczywiście... boskość, a ta z kolei "prawdziwą" wolność w doborze "środków wyrazu" - epatowanie nagością, wulgarnością, a wreszcie każdą przemocą. Ponieważ feminizm jest "boski", to i zło, które wydaje się ludziom tego świata skuteczniejsze jest ..."uświęcone". Piekło nie poznane wydaje się rajem, ale jest jedynie drogą w straszną, smutną przepaść...
    • Soul33
      16.03.2017 23:00
      Artykuł napisany w formie wyraźnie zbyt emocjonalnej, ze zbyt małą wagą przywiązywaną do ścisłości i adekwatności wyrażanych sądów. Pasuje raczej do przepychanek z radykalnymi feministkami, bo na pewno nie do rzeczowych dyskusji, np. ze zwykłymi mężczyznami, którzy oczekują w rozmowie więcej realizmu, a mniej emocji. Sugestia, że uczestniczki polskich czarnych marszów się "krygują", czyli tak naprawdę chciałyby zachowywać się, jak te bandyckie furiatki opisane w artykule jest poważnym nadużyciem. Zdecydowanie polecam poznać i porozmawiać z ludźmi o odmiennych poglądach, ponieważ można dostrzec brak jakiegokolwiek zrozumienia dla nich i zamknięcie się w świecie osób o podobnym światopoglądzie. Na przykład niektórzy uważają, że bez funkcjonalnego mózgu nie może być mowy o człowieczeństwie, bo takie wnioski są możliwe do wyciągnięcia z podstawowej wiedzy biologicznej. A więc wcale nie chodzi im o chęć 'wymordowania mężczyzn i samych siebie' albo inne takie frazesy, jakie Pani przedstawiła. Innym, z kolei, chodzi o utrzymanie kompromisu aborcyjnego i bynajmniej nikt z takimi poglądami nie musi się krygować.
      Życzę więcej spokoju i rozwagi w następnym komentarzu. Pozdrawiam.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół