• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Obrońcy "Klątwy"

    Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak

    dodane 24.02.2017 12:12

    Grupa aktorów solidaryzuje się ze sprawcami skandalizującego spektaklu. Cóż, można i tak, ale...

    Grupa aktorów wzięła w obronę swoich kolegów po fachu, którzy przyłożyli ręki (i nie tylko ręki) do spektaklu „Klątwa”. Podpisali się pod listem, w którym wyrażają „głęboką solidarność z aktorkami i aktorami warszawskiego Teatru Powszechnego występującymi w spektaklu”, ponieważ ci ostatni stali się, ich zdaniem, „celem licznych ataków i pomówień”.

    Hm, jeśli „ataki” oznaczają gorący sprzeciw oburzonego społeczeństwa, to niech będzie – stali się celem ataków. Ale pomówienia? Gdzie tam pomówienia? Aktorzy wzięli udział w obrzydliwej „sztuce”, w najbardziej ordynarny sposób sponiewierali pamięć św. Jana Pawła II, a najświętszych symboli wiary użyli jako rekwizytów do realizacji szambiarskiego scenariusza. Czy coś się nie zgadza?

    Sygnatariusze listu rozpływają się nad kunsztem aktorskim sprawców skandalicznego przedstawienia i realizacją przez nich „aktorskiego etosu, który nie uchyla się przed scenicznym ucieleśnieniem najtrudniejszych doświadczeń”. Doceniają ich „odwagę” i „trud mówienia o sprawach społecznie istotnych i bolesnych”, i twierdzą, że ich aktorskie kreacje „są empatycznym działaniem w obronie krzywdzonych i wykluczanych”.

    Ple, ple, ple. Czego to ludzie nie wymyślą, gdy świństwo zechcą ubrać w złociste szaty i wynieść je na Olimp.

    Darujcie sobie, państwo aktorzy. Niech no ktoś opluje pamięć waszej matki, niech jej portret obsmaruje odchodami – będziecie się z nim solidaryzować, bo zrobił to na scenie? I co z tego, że to teatr, że metafora i udawanie, skoro matka prawdziwa?

    Jan Paweł II też jest prawdziwy i prawdziwa jest miłość do niego olbrzymiej większości Polaków. I krzyż jest prawdziwy. Nie przestaje być znakiem odkupieńczej miłości Chrystusa, nawet jeśli został użyty w charakterze karabinu albo narzędzia do symulowania kopulacji.

    Aktorzy od „Klątwy” też są prawdziwi – to też ludzie i jako tacy nie są zwolnieni z przyzwoitości. Zawód aktora nie upoważnia ich do sprawiania zawodu społeczeństwu w sprawach istotnych dla jego dobra.

    Pociesza mnie fakt, że na liście poparcia nie znalazłem znanych nazwisk – z wyjątkiem Jacka Poniedziałka, ale o nim słyszałem raczej z powodu jego nadzwyczajnej niechęci do Kościoła, niż dla wybitnego aktorstwa. Ale nie wiem, nie jestem znawcą tego środowiska – jakby co, to pełna lista podpisów jest TUTAJ.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • paulus
      26.02.2017 23:20
      namnozylo nam sie ...aktoruuuuuuuuuuuw....to prawda!...jedni graja na "artystow".inni graja na czarno i to nie w teatrach a w zyciu....Ci drudzy za chiny nie chca sie przyznac.......Przebieraja sie w sultanny i po kosciolach wystepuja ...poznac ich po tym ze dziecia nie blogoslawia ,a raczej je krzywdza.....ale ci co ich "wyksztalcili" upieraja sie by ich nazywac ...duchownymi,nie z racji zachowania ,a raczej po ubiorze....i dla prowokacji ...i by powtarzac do znudzenia jaki jest kosciol...A kosciol jest Bozy .A Bog mowi...moje owce mnie znaja i sluchaja mego glosu....i tak jest .Wiec nadaremno probujecie pisac nieprawde ... powtarzac klamstwa o prawdziwym kosciele i owczarni Boga.A z Bogiem to nawet banda troli nic nie zdziala.....a ci "artysci" z tego powszechnego ...cyrku pani Walccccccc...za banany to nawet mapetow zagraja...na fujarce.....a koslawa melodia wyciagnie wszystkie szczury z miasta...na widok publiczny..no pomalu wychodza....obroncy sztuki.Szczesc Boze
    • qwerty
      27.02.2017 20:16
      Za czyja kase ten spektakl ? Z moich podatków ?
    • Anna Panna
      27.02.2017 20:55
      Niestety, wielu się podpisało, wielu... Jest to strasznie przykre, bo prawdopodobnie są to w większości młodzi ludzie, rozpoczynający swoje kariery. Warto te nazwiska zapamiętać - bo taki podpis to jasna światopoglądowa deklaracja.
    • Gość
      27.02.2017 21:23
      Cóż, współczesny świat ma inne "świętości". Taką świętością jest na przykład wolność słowa. Najciekawsze, że ludzie stają w obronie wolności słowa dopóki nie są szargane ICH świętości. Przypomnijmy się sobie sprawę ataku we Francji, ekstremistów muzułmańskich na siedzibę tygodnika satyrycznego, który rysował karykatury Mahometa. Nie chce mi się wymieniać jego nazwy, mam odrazę dla tego tygodnika. Dla muzułmanów samo robienie rysunku Mahometa jest obrazą, a rysowanie jego karykatury to już w ogóle... Ja rozumiem, zabójstwo redaktorów tego tygodnika to czyn obrzydliwy, ale dla niektórych nie fakt morderstwa stanowił problem, tylko że to był zamach na "świętość" jaką jest "wolność słowa". Wyborcza nawet zrobiła przedruk niektórych karykatur w geście solidarności z redaktorami tamtego tygodnika. A dzisiaj mamy kolejną odsłonę tej wojny. Wczoraj zabrali się za muzułmanów, a dzisiaj akurat trafiło w katolików. Przykre, że ludzie nie umieją się szanować.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół