• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Ostrożnie z tą wycinką! Ostrożnie z zakazami!

    Wojciech Teister Wojciech Teister

    dodane 21.02.2017 13:43

    Nieodpowiedzialna wycinka drzew grozi katastrofa ekologiczną, ale prawo zakazujące wycinki bez zezwolenia również może mieć negatywne skutki dla... zadrzewienia.

    Trociny się sypią po zmianie prawa dotyczącego wycinki drzew na prywatnych posesjach bez wymogu uzyskania zezwolenia. Tak przynajmniej twierdzą przeciwnicy nowelizacji zwanej potocznie "Lex Szyszko". Od pierwszego stycznia w życie weszły przepisy, które pozwalają właścicielom prywatnych posesji wycinać drzewa i krzewy na swojej ziemi bez zezwolenia, za wyjątkiem kilku ściśle określonych sytuacji. Część (głównie właściciele posesji) wzięła z tej okazji w ręce piły i topory, inni wzięli transparenty i banery z napisami oskarżającymi rząd o dewastowanie środowiska naturalnego. Stanowisko w sprawie zajął nawet Jarosław Kaczyński, zapowiadając, że nowe prawo zostanie zmienione. Jednym z zarzutów jest ryzyko prowadzenia masowej wycinki przez deweloperów.

    Myślę, że warto jednak zwrócić również uwagę na inny aspekt tej dyskusji. Posłużę się swoim przykładem: jestem właścicielem niewielkiej (ok. 530 m2) działki w Tychach, na której w ostatnich latach zasadziłem kilka świerków i młody buk. Bardzo lubię zieleń i chciałbym zobaczyć te drzewa, gdy podrosną. Jeśli jednak pojawi się ryzyko powrotu utrudnień w wycince drzew, które sam zasadziłem i sam pielęgnowałem na własnej ziemi, to będę zmuszony przynajmniej znacząco je przerzedzić. Zostawić jedno lub wcale, a w zamian posadzić niewielkie drzewko owocowe. Dlaczego? Bo nie mogę sobie pozwolić, by na mojej posesji, która po dłuższej granicy ma 27 metrów, wyrosło drzewo osiągające 20-30 m wysokości i rozłożystość korony do kilkunastu metrów. Nie mogę choćby ze względów bezpieczeństwa, gdy nie ma  pewności, że w sytuacji zagrożenia będę mógł w dowolnej chwili chwycić za piłę, a ewentualna zgoda na wycinkę będzie zależała od subiektywnej decyzji urzędnika.

    Oczywiście sytuacja inaczej wygląda, gdy do dyspozycji jest 2,3 lub 5 tys. m2 i śmiało na posesji można zasadzić las, który nie grozi budynkom ani ludziom. Nie każdy ma jednak taką możliwość, a na terenach miejskich zdecydowana większość ogrodów to niewielkie działki w ciasnej zabudowie.

    Efektem uwolnienia prawa o wycince własnych drzew i krzewów jest nie tylko karczowanie, ale też możliwość swobodnego obsadzania miejskich działek z komfortowym poczuciem, że nie jest to decyzja, która w przyszłości stanie się przekleństwem właściciela. I o tym też nie można zapominać podczas prób uszczelnienia prawa, mając na celu ochronę drzewostanu przed bezmyślnością deweloperów.

     

     

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • GośćYutta
      21.02.2017 20:03
      PO .dostała histerii ! wycinki następują w dużych miastach na prywatnych działkach , które zostały nielegalnie sprywatyzowane przez PO ! zobaczcie KTO i przeciw czemu protestuje !!!! to PO i jej działacze !!! PO to partia bolszewicka ! juz kupiłam piłę i tnę - ale w najbliższych wyborach WYTNĘ PO na karteczce wyborczej ! na bolszewików nie głosuję !!!
    • Gość
      21.02.2017 21:41
      Skorzystałem z tej ustawy i wyciąłem w ogródku jednego świerka, którego nieopatrznie posadziłem. Gdyby za 10 lat podczas wichury się złamał na dom, to by była katastrofa. Dzięki temu, że można swobodnie wycinać drzewa posadzę na wiosnę albo jesień 5 nowych drzew, które wytnę jak będą miały jakieś 7, 8 metrów. Teraz najgłupsze co można zrobić w tej sprawie, to debatować nad ponownym wprowadzeniem zakazu. Ludzie jak się dowiedzą, że dzisiaj można wycinać, ale za 2 tygodnie nie będzie można, to wytną 3 razy więcej niż potrzeba, dla świętego spokoju.
    • Europejczyk
      22.02.2017 08:32
      Prawa , ktore sie tworzy w Polsce to paranoja , z jednej skrajnosci w druga , jakby nie bylo mozna stworzyc normalnego prawa . Mieszkam w Europie Zachodniej i tu w prywatnym ogrodku mozna sobie wycinac swierki i inne drzewka jak sie komu podoba , ale nie wolno wycinac starych i duzych drzew , ktore sa w kazdej gminie na specjalnej liscie drzew do ochrony , nawet jesli sa na prywatnych posesjach .Kazdy wlasciciel terenu zalesionego musi uzyskac zgode na wyciecie i jest porzadek !
    • Gość
      05.03.2017 13:04
      Było normalne prawo, pozwalające np. na wycinkę drzew do 10 lat, a to jest czas wystarczający, żeby ocenić, czy dobrze zasadzono czy nie itd.
      Zmieniono prawo i natychmiast padły ofiarą wieloletnie, zdrowe, wartościowe drzewa - bo nie młodziutkie, tylko starsze drzewa są szczególnie cenne dla ekosystemu. A wszystko dla mamony.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół