• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Pożegnanie z Niemenem

    dodane 16.02.2017 00:00

    O płycie „Niemen mniej znany” opowiada Natalia Niemen.

    Szymon Babuchowski: Od wydania debiutu „Na opak” minęło dziewiętnaście lat. Dlaczego pierwsza solowa płyta po tak długim czasie zawiera piosenki Twojego ojca?

    Natalia Niemen:Bo najważniejszymi rzeczami w życiu są dla mnie rodzina i ognisko domowe. Nie wyobrażam sobie, żebym miała wyżej postawić pracę nad moimi kompozycjami. A na stworzenie projektu koncertowego „Niemen mniej znany” zdecydowałam się pięć lat temu, aby uhonorować ojca, ale też dać sobie i kolegom przyjemność pracy ze sztuką trudną. To było jedno z dwóch moich głównych działań muzycznych ostatnich lat, obok koncertowego projektu „Natalia Niemen kameralna”, gdzie śpiewam swoje piosenki i utwory ulubionych kompozytorów. To fani zachęcili mnie do nagrania materiału z koncertów „Niemen mniej znany”.

    Nagrałaś piosenki z dwóch ostatnich płyt taty. Nie kusiło Cię przekrojowe pokazanie jego twórczości?

    Decyzja była bardzo świadoma, na przekór większości koncertów i płyt w hołdzie Niemenowi, które uskuteczniało już wielu artystów. Nudzi mnie wykonywanie piosenek, które przede mną interpretowało już pięćset osób. Wiem, że mojego ojca też bardzo nudziły te hity. A jako że faktycznie w wielu dziedzinach życia jestem „na opak”, pomyślałam, że jeśli miałabym cokolwiek z Niemena zinterpretować, to tylko „nowości”. Bo po cóż kolejny raz łoić do znudzenia przemordowane szlagiery? Dlatego wzięłam się za utwory, których większość nie zna.

    Był to dla Ciebie czas spędzony z tatą?

    Nie. To była po prostu bardzo dobra szkoła wokalno-muzyczna. I czas spędzony z poezją wrażliwego myśliciela. Jestem bardzo zadowolona z efektu mojej i kolegów pracy. Tomek Kałwak, Irek Głyk, Adam Szewczyk, Wojtek Gąsior, Piotr Baron, Paweł „Bzim” Zarecki i Sławek „Kosa” Kosiński znakomicie zagrali, a Piotr Dziubek świetnie wyprodukował tę płytę, dodając do zrębów aranżacyjnych, popełnionych przez Tomka Kałwaka i Pawła „Bzima” Zareckiego, swoje stygmaty. Podoba mi się bardzo, jak zaśpiewałam. Odkąd pamiętam, zawsze marzyłam, żeby śpiewać chropawo, krzykliwie, ale technicznie zdrowo, czyli tak, by nie zdzierać jednocześnie strun głosowych. Sama lubię słuchać tej płyty. Jestem za to mojemu tacie wdzięczna, bo pracując na tym materiale, sporo jako wokalistka się nauczyłam.

    Dla fanów Czesława Niemena to pewnie będzie herezja, ale moim zdaniem te nagrania mają znacznie większą moc niż oryginał.

    Z pewnością. Istnieje grupa fanów Niemena, która nastawiona jest do mnie i do mojej pracy bardzo wrogo. Dla nich wszystko, co robię w kontekście mojego taty, to profanacja. Teraz i ty im podpadniesz. (śmiech) Ja myślę, że ilu ludzi, tyle opinii. Według mnie nasze wersje nie są ani lepsze, ani gorsze. One są po prostu inne. Byłoby mi przykro, gdyby teraz następowały porównania, tak niestety typowe dla Polaków: kto lepszy, kto gorszy. Ważne jest to, że te utwory zachowały pewną staroświeckość. Ktoś napisał na YouTubie pod teledyskiem „Pojutrze szary pył”: „archaiczne, patetyczne, manieryczne”. Dla mnie jest to komplement. Nie chcę się wpasowywać w mody, więc niejako chodziło mi też o to, żeby to było właśnie archaiczne. Patetyczne? Patetyzm równa się dla mnie piękno. A manieryczne? Każdy ma swoją manierę. Można mi zarzucić, że brzmię podobnie do taty, ale mojemu ojcu manierę też bardzo zarzucano. Powiem więcej: te trzy epitety padały, kiedy ojciec wydawał dwie ostatnie płyty – „Terra Deflorata” i „spodchmurykapelusza”. Mój zamysł był taki, żeby to była muzyka, której nie dałoby się włożyć do żadnej szuflady.

    Dlaczego właśnie te dwie ostatnie płyty Niemena są „mniej znane”?

    Czesław Niemen był kojarzony przez dekady z autorstwem i wykonawstwem prostych w odbiorze szlagierów. Myślę, że tu zadziałało zwykłe przyzwyczajenie. Bogate elektroniczne brzmienia, multum linii przewodnich, kontrapunktów, mnóstwo słów, i to w dosyć skomplikowanych pochodach melodycznych, oraz przekaz tych wierszy – wszystko to spowodowało, że wielu ludzi było zdziwionych, może nawet zszokowanych. Trudno było im przełknąć takiego Niemena. W płycie „Terra Deflorata”, która powstawała za czasów PRL-u, przeróżni decydenci mogli też upatrywać spore zagrożenie, bo słowa na niej były mocne. Na przykład „Począwszy od Kaina” jest gorzkim komentarzem do odwiecznego rozkochania się człowieka we władzy, dochodzeniu po trupach do celu. Dla mnie piosenki taty z obu płyt są genialne.

    Trudno było przełożyć te kompozycje na język żywych instrumentów?

    Miałam szczęście, że moi koledzy, świetni instrumentaliści, zgodzili się brać udział w tym projekcie. Początkowo, zamiast Tomka Kałwaka, kierownikiem muzycznym był Paweł „Bzim” Zarecki. Paweł nadał troszkę ciekawego tonu elektronicznego pod fundamenty aranżacji kilku numerów. Ciekawe było też moje spotkanie z Tomkiem Kałwakiem w jego domowym studiu. Tomek, bardzo zdolny pianista, aranżer i producent, przyznał się, że nie wie, które linie wyłuskać z tych bogatych aranżacji. Wskazywałam mu więc, które z nich są istotne. Wszak rosłam w chmurze tych dźwięków, chcąc nie chcąc, bo tata komponował, aranżował, nagrywał w domu. Jako wykształconemu muzykowi łatwo kodowało mi się w podświadomości, które riffy czy kontrapunkty są kluczowe.

    Na ile zależało Ci na wierności oryginałowi, a na ile jest to autorska wizja?

    Nie mając doświadczenia w aranżowaniu utworów, uważałam początkowo, że powinniśmy wiernie odwzorować wszystkie linie melodii głównych i pobocznych. Ale kiedy Tomek zaproponował mi nieco inne rozwiązania, trochę wyluzowałam. Kiedy produkcją zajął się Piotr Dziubek, zaproponował poważniejszą ingerencję w interpretację dzieł mistrza. Zakochałam się w jego propozycjach aranżacyjnych.

    Autorski jest też wybór i układ piosenek. Czym się tu kierowałaś?

    Wiele piosenek mówi o tych samych problemach, więc nie chciałam zbyt wielu powtórzeń. Z drugiej strony wybrałam np. trzy piosenki będące krytyką przemysłu rozrywkowego oraz charakterystycznego dla młodych karierowiczów pożądania sukcesu. Z tym że wszystkie trzy są bardzo dynamiczne, co jest walorem. Płyta, której się dobrze słucha, nie może składać się z samych „smętów”. Zastanawiałam się, jakich płyt sama lubię słuchać. Zwykle mają one układ: dynamicznie, jeszcze bardziej dynamicznie, lirycznie, potem napięcie rośnie, jakiś cios, znowu smut i koniec umiarkowanie dynamiczny, w miarę pogodny. W naszym przypadku ostatni utwór na płycie, „Śmiech Megalozaura”, staje w poprzek moim ulubieniom. To taki Beksiński dźwiękiem. Utwór prawie a cappella, z towarzyszeniem dziwacznych brzmień, jakby z zaświatów. Słychać tam moje mormorando, które nagrało się trochę niechcący, kiedy pomrukiwałam sobie pomiędzy zwrotkami. Okazało się, że powstał z tego bardzo piękny riff wokalny, który stał się częścią nagrania. Piotr Dziubek naznaczył ten utwór ciężarem elektronicznych brzmień, które wespół z bardzo smutnym opisem współczesnego zachodniego świata dają niezwykle mocny efekt. I jest jeszcze na końcu skrzypienie zamykanych drzwi – nie tylko dlatego, że utwór znamionuje niejako koniec świata. To, co teraz powiem, może być trochę kontrowersyjne, ale uważam, że w pewien sposób muszę się pożegnać z Niemenem w moim życiu. Ta płyta jest ukłonem w stronę ojca, ale dalej nie chciałabym już być kojarzona jako wokalistka „Dziwnego świata” i interpretatorka Niemena. Jeśli mam w ogóle zajmować się muzyką, sztuką, to chciałabym przekazać słuchaczowi moje własne przemyślenia.

    Zaczynasz jednak płytę od piosenki „Pojutrze szary pył” i słów: „wierzchołek góry/ jeżeli nawet w dół spoziera/ nie widzi/ fundamentalnych dolin/ na których się opiera”. Możesz powiedzieć, że tata dał Ci jakiś fundament?

    Jedyny fundament, jaki tata mi dał, to przekazanie mi wrażliwości, talentów artystycznych, osłuchanie z wartościową muzyką. Oczywiście tata kochał swoją rodzinę i pracował na nasz byt, ale nie był ojcem, który uczył mnie życia, który siadał i rozmawiał ze mną. Był raczej tatą „dochodzącym”, mimo że pracującym w domu. Nie narzekam, ale świadomie tym się dzielę. Może jakiegoś ojca, który odnosi sukcesy w pracy i jest przez wielu podziwiany, dopadnie refleksja, czy aby na pewno buduje relację ze swoimi dziećmi. Natomiast tekst piosenki jest opisem synostwa mojego ojca i ojcostwa jego ojca. Wiem o tym od taty. On uważał, że w pewnych sprawach zignorował swojego ojca, który, jak się potem okazało, słusznie przestrzegał go przed pewnymi życiowymi decyzjami. Tata miał potem z tego powodu duże wyrzuty sumienia. Ostatnio udało nam się stworzyć teledysk do tego utworu. W krótkiej etiudzie filmowej w reżyserii Bartka Piotrowskiego przedstawiliśmy historię syna marnotrawnego.

    I chyba także, w sposób symboliczny, historię odkupienia?

    Tak, dokładnie. Nasz wideoklip, jak się okazało, składa się z bardzo wielu pięter. Kiedy widzę Marcina Janosa Krawczyka, który niesie na barana swojego syna Marcela Krawczyka, to od razu myślę o fragmencie Psalmu 68: „ciężary nasze dźwiga Bóg, zbawienie nasze”. To my jesteśmy tymi ciężarami, ale z naszymi kłopotami, krzyżami, grzesznością nie jesteśmy sami. Szczęśliwy ten, kto dojrzy, że Chrystus za niego umarł. Że wziął wszystkie jego grzechy, przekleństwa, choroby, śmierci – na siebie. W teledysku widzimy cierpienie ojca, jego śmierć i zmartwychwstanie. Wszak Jezus to jedno z Ojcem.

    Ale ta wizja jest już trochę obok tekstu Twojego taty.

    Tak, myśl taty kończy się, niestety, gdzieś w pomrokach. On bardzo mądrze opisywał rzeczywistość grzechu. Natomiast myśl Niemenowska generalnie kończy się bez ukazania nadziei. Ja chciałam, żebyśmy pokazali, że jest nadzieja na wyjście z takiej sytuacji. Że można naprawić relacje: syn może wrócić do ojca, a ojciec może okazać się łaskawy i przyjąć go z bezwarunkową miłością.

    Natalia Niemen

    Piosenkarka, altowiolistka, autorka muzyki i tekstów, artystka sztuk plastycznych. Występowała m.in. z Tgd i New Life’m. Niedawno ukazała się książka „Niebo będzie później”, będąca wywiadem rzeką z artystką. Premiera płyty „Niemen mniej znany” zaplanowana jest na 24 lutego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół