• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Obrona konieczna

    Jacek Dziedzina Jacek Dziedzina

    dodane 13.02.2017 20:45

    Rada Kardynałów broni papieża Franciszka. Nie byłoby źle usłyszeć podobną obronę ze strony poszczególnych episkopatów.

    Każdy papież miał pod górkę. Z tzw. środowiskami – i w Kościele, i poza nim. Zwłaszcza od połowy XX wieku, w miarę gwałtownego przyspieszenia rozwoju środków masowego przekazu, gdy wyścig newsów i pospiesznych komentarzy w oparciu o wyrwane z kontekstu fragmenty zaczął wypierać spokojny namysł i próbę zrozumienia nauczania. Punktem odniesienia stały się nie tyle same słowa z encyklik, adhortacji czy dokumentów soborowych, ile ich interpretacja, narzucana przez poszczególnych komentatorów. Z ogromnym oporem spotkał się i Jan XXIII za zwołanie soboru, i Paweł VI za podpisanie soborowych dokumentów, a później za encyklikę „Humanae vitae”, nie inaczej było z Janem Pawłem II, który od jednych obrywał za „Evangelium vitae”, od innych za Asyż lub ekumenizm, jeszcze od innych za stosunek do teologii wyzwolenia; nie inaczej było z Benedyktem XVI, któremu pamiętano „Dominus Iesus”, gdy jeszcze był szefem Kongregacji Nauki Wiary, a później wypominano ustępstwa wobec schizmatyckiego Bractwa św. Piusa X itd., itp.

    Fala krytyki, a czasem zwykłego hejtu, z jakim spotyka się papież Franciszek, w pewnym sensie nie jest niczym nowym. A jednocześnie staje się czymś naturalnym dla tych, którzy jeszcze niedawno nie daliby złego słowa powiedzieć o Janie Pawle II czy Benedykcie XVI. Zwłaszcza w Europie – jakby było „łatwiej” krytykować papieża pochodzącego z tak daleka, a więc „nie do końca naszego” (sic!). Ba, dziś obrona papieża Franciszka w niektórych środowiskach katolickich staje się niemal wyrazem... ekstrawagancji.

    Dobrze zatem, że Rada Kardynałów zabrała jednoznaczny głos w obronie Ojca Świętego. To sygnał wysłany nie tylko do samego Franciszka ku pokrzepieniu, ale też do całego Kościoła, także do poszczególnych episkopatów. Nie byłoby źle usłyszeć w naszych kościołach listu pasterskiego biskupów, którzy stanęliby jednoznacznie po stronie nauczania papieża (do którego zalicza się również adhortacja „Amoris laetitia”). Nam wszystkim zaś dobrze zrobiłaby lektura dokumentów papieskich, czytanych w całości i w pierwszej kolejności, komentarze publicystów zostawiając – jeśli w ogóle – na drugie danie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • PTaraski
      15.02.2017 17:47
      Problemem jest to, że oficjalne nauczanie Franciszka jest bliskie herezji, szczególnie AL i w heretycki sposób jest interpretowane (por. http://gosc.pl/doc/3702366.Kard-F-Coccopalmerio-o-rozdziale-8-Amoris-laetitia). A on sam głosił herezje wprost, np. trwałe konkubinaty mają niby łaskę małżeństwa, albo że Jezus stał się grzesznikiem.

      Jak jednak mówi Pismo Święte, a dokładniej św. Piotr i Apostołowie do sanhedrynu: należy bardziej słuchać Boga, niż ludzi. Nikt nie jest ponad Bogiem, nikt ponad Prawdą i Jego Słowem, także Franciszek. Papież jest dla Kościoła, a nie Kościół dla papieża.

      AL pobrzmiewa niewiarą w Boga i herezją. Zaprzestanie grzeszenia dla chrześcijanina jest zawszele możliwe i nigdy nie wiąże się z dodatkową winą, w przeciwieństwie do twierdzeń AL. Także stosunek płciowy poza małżeństwem zawsze jest grzechem, chyba że mamy do czynienia z gwałtem - wtedy winny jest gwałciciel, a prawo takich ściga. Głoszenie, jakoby czasem nie można było uniknąć grzechu, zostało obłożona karą ekskomuniki przez Sobór Trydencki (Rozdział XI. Konieczność i możliwość zachowywania przykazań, 327):

      Nikt zaś, chociaż jest usprawiedliwiony, nie powinien myśleć, że jest wolny od zachowywania przykazań. Nikt nie powinien używać tej nieroztropnej formuły zakazanej także przez Ojców pod GROŹBĄ wyłączenia ze społeczności wiernych, że przykazania Boże są dla człowieka usprawiedliwionego niemożliwe do zachowania. „Albowiem Bóg nie nakazuje rzeczy niemożliwych, lecz nakazując, upomina, byś czynił to, co możesz i prosił o to, czego nie możesz" i dopomaga, abyś mógł: „Przykazania Jego nie są ciężkie (1 J 5, 3); , jarzmo Jego jest słodkie, a brzemię lekkie" (Mt 11, 28). Ci bowiem, którzy są synami Boga, miłują Chrystusa; ci zaś, którzy Go miłują (jak On sam świadczy), zachowują Jego naukę" (J 14, 23), co z całą pewnością mogą czynić przy Bożej pomocy.

      Naprawdę dość już głoszenia własnych opinii ze strony księży, biskupów, kardynałów i samego Franciszka. Papież jest od zachowywania, strzeżenia i wyjaśniania depozytu wiary.

      Błąd wymaga wskazania i sprostowania, szczególnie jeśli jest to dokument takiej wagi, co adhortacja - stąd Dubia czterech kardynałów. Widzimy zresztą jak wielkie zamieszanie powstało w Kościele z powodu AL. A jeśli jakiś papież głosi herezje, to przestaje być papieżem i nic mu żadna "konieczna obrona" nie pomoże.

      Jeśli z kimś powinniśmy się solidaryzować, kogoś bronić to czterech kardynałów, bo to oni opowiedzieli się za Prawdą.
    • Gość
      15.02.2017 23:10
      Z tą obroną Franciszka to jest bardzo ciekawa sprawa. Oczywiście nie jest żadnym zaskoczeniem, że rada 8miu kardynałów "broni", czy raczej wspiera adhortację AL, i to w dodatku w jej heterodoksyjnej wykładni. W końcu to są poglądy dużej części rady, jeśli nie całej - takich ludzi dobrał sobie Franciszek. Jednak co ciekawe, wśród kardynałów i biskupów na świecie odzewu nie ma - jakoś nikt specjalnie nie spieszy "bronić" Franciszka, a gdyby były rzeczywiste ataki na jakiś poprzednich papieży, to odzew wśród kardynałów i biskupów byłby ogromny. To milczenie biskupów bardzo wiele mówi.
    • Andrzej
      16.02.2017 11:53
      Obrona konieczna Papieża... A co z obroną katolickiego nauczania? VIII rozdział adhortacji Amoris Laetitia wymaga jednoznacznych wyjaśnień, a serwilistyczna deklaracja Rady Kardynałów, sprowadzająca się do: "Przy Tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy" w tym nie pomaga.
    • Gość
      16.02.2017 14:44
      Jakie to jest piękne, że wśród czytelników GN mamy tylu światłych teologów. Ciekawi mnie tylko jedno, dlaczego uaktywniacie się tylko gdy odzywa się Papież i tylko gdy mówi o rzeczach niewygodnych?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół