• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Pierwsza Polka dotarła na biegun południowy po samotnym marszu

    PAP

    dodane 25.01.2017 13:11

    Małgorzata Wojtaczka jest pierwszą Polką i jedną z niewielu kobiet na świecie, która dotarła do bieguna południowego samotnie, bez asysty. Jej marsz na Antarktydzie trwał 69 dni. 51-letnia wrocławianka pokonała dystans 1300 km, ciągnąc za sobą ważące około 100 kg sanie.

    Wyruszyła 18 listopada z brzegu kontynentu, z lodowca Ronne spływającego do Morza Weddella. Do bieguna (różnica wysokości od morza 2835 m) doszła w środę o godz. 12.30 czasu polskiego. Ostatnią dobę maszerowała non stop w temperaturze minus 34 st. C. Wcześniej informowała, że resztki jedzenia ma na maksimum dwa dni.

    "Denerwuję się, czy zdążę. Jestem porządnie zmęczona. Temperatura powietrza poniżej minus 30 st. C, i to też szybko zabiera mi energię. Do tego wiatr, w nocy 5 stopni w skali Beauforta (ok. 40 km/h), rano około 4 B. Taka kombinacja powoduje, że temperatura odczuwalna to minus 46 st. C. Ciągle dużo świeżego śniegu. Nie daję rady iść szybciej niż około kilometra na godzinę" - przekazała Wojtaczka.

    W środę o godz. 12.30 nadała meldunek z bieguna geograficznego Ziemi: "Dotarłam".

    Wrocławianka ciągnęła za sobą ważące około 100 kg sanie transportowe ze sprzętem, żywnością i specjalnym paliwem do używania w kuchence, tzw. white gas (normalne paliwo nie może być stosowane w tych szerokościach, bo zamarza).

    Wcześniej była uczestniczką wielu wypraw jaskiniowych, ekspedycji polarnych, narciarskich i żeglarskich. Opłynęła jachtami m.in. Spitsbergen, Przylądek Horn i dotarła na Antarktydę. Często podkreślała, że "chorowała" na biegun południowy.

    Pierwszą kobietą, która bez asysty dotarła do tego miejsca po 50 dniach marszu, była w 1994 roku Liv Arnesen. Norweżka miała po drodze cały czas dobrą pogodę. Wojtaczka wybrała tę samą, klasyczną trasę, o długości w linii prostej 1200 km. Omijając m.in. szczeliny, pokonała w sumie 1300 km.

    Pierwszym Polakiem, który osiągnął samotnie biegun południowy, był Marek Kamiński w 1995 roku i w 1997, w czasie próby przejścia Antarktydy.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • mee...
      25.01.2017 13:58
      Skad tam tyle sladow na sniegu...Czyzby biegun byl kontrolowany by przypadkiem nie pojsc dalej?
    • mee...
      25.01.2017 18:36
      Sto metrow dalej jest amerykanska stacja, ktora widac w kuli...ta stacja i ta pani stoja do gory nogami, a do tego wiruja 30m/s, biorac pod uwage, ze ziemia sie kreci z szybkoscia wieksza od drzwieku, to z koleii magiczne przyciaganie, ta pania trzyma w pionie, ze az dziw bierze, ze ta pani chodzi, co widac po sladach...
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół