• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Zygmunt Bauman nie zdążył rozliczyć się z przeszłością

    Bartosz Bartczak Bartosz Bartczak

    dodane 11.01.2017 13:54

    O Zygmuncie Baumanie opinia publiczna przypomniała sobie o 3 lata temu przy okazji jego wykładu na Uniwersytecie Wrocławskim. Wykład ten został oprotestowany przez grupę narodowców przypominających jego rolę w zwalczaniu Żołnierzy Wyklętych. Protestujący zostali aresztowani, a w mediach rozpoczęła się na nich nagonka. To wydarzenie jasno pokazuje emocje, jakie wywołuje postać tego niedawno zmarłego, polskiego uczonego.

    Zygmunt Bauman urodził się w 1925 r. w Poznaniu, w rodzinie żydowskiego kupca. Po ataku Niemiec na Polskę w 1939 r. uciekł z rodzicami do ZSRR. Do Polski wrócił z 1-szą Armią Wojska Polskiego, gdzie służył jako oficer polityczno-wychowawczy. W komunistycznej Polsce służył w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego, jednostce wojskowej okrytą złą sławą, zwalczającej głównie polskie podziemie niepodległościowe. Po śmierci Stalina został zwolniony ze służby i kontynuował studia na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie w 1960 r. uzyskał tytuł doktora habilitowanego w dziedzinie socjologii. Po wydarzeniach marcowych w 1968 r. został usunięty z Uniwersytetu i wyjechał z Polski do Izraela. W 1971 r. związał się z Uniwersytetem w Leeds, gdzie pracował do 1990 r.

    Właśnie w okresie pracy w Wielkiej Brytanii wydał swoją najważniejszą pracę, czyli „Nowoczesność i Zagłada” w której przedstawił tezę, że Holocaust był wynaturzoną, ale logiczną konsekwencją nowoczesności. Był też twórcą koncepcji „płynnej nowoczesności”. To właśnie jego praca naukowa nad postmodernizmem przyniosła mu sławę w środowisku akademickim. Będąc jednym z najbardziej znanych żyjących polskich filozofów, po powrocie do kraju w 1992 r. włączył się w polskie życie publiczne. Publikował m.in. na łamach „Gazety Wyborczej” i „Krytyki Politycznej”. Był też rektorem Uniwersytetu Powszechnego im. Jana Józefa Lipskiego w Teremiskach k. Białowieży na Podlasiu.

    Zygmunt Bauman jednoznacznie określał się mianem socjalisty. Jednak jego zaangażowanie w umacnianie w Polsce komunistycznego totalitaryzmu budzi olbrzymie kontrowersje. Według informacji IPN, w czasie służby w KBW zajmował się nie tylko ideologicznym przygotowaniem funkcjonariuszy tej służby. W przytoczonym przez Piotra Gontarczyka wniosku awansowym z 1950 r. jest mowa tym, że Zygmunt Bauman: „Jako Szef Wydziału Pol-Wych operacji bierze udział w walce z bandami. Przez 20 dni dowodził grupą, która wyróżniła się schwytaniem wielkiej ilości bandytów”. Nota ta świadczy o tym, ze zwalczał Żołnierzy Wyklętych z bronią w ręku. Według wielu komentatorów uczony nigdy się z tego okresu wystarczająco nie rozliczył.

    Choć zasługi Zygmunta Baumana w dziedzinie nauk humanistycznych są niezaprzeczalne, na długo pozostanie on postacią kontrowersyjną. W momencie, w którym Polacy zaczynają coraz mocniej interesować się czasami brutalnego instalowania komunizmu w Polsce, zaangażowanie młodego Baumana okazuje się wielką plamą na jego życiorysie. Oczywiście wielu ludzi w tamtych czasach angażowało się w działania komunistów z powodów ideowych. Jednak z perspektywy czasu i wiedzy, jaką dzisiaj posiadamy, trudno jest bronić takich wyborów. I to właśnie brak jasnego odcięcia się od błędów swojej młodości stanowił największy zarzut do Zygmunta Baumana. I niestety, nasz wielki polski filozof nigdy nie będzie miał już do tego okazji.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Greegarak
      11.01.2017 21:10
      "asz wielki polski filozof nigdy nie będzie miał już do tego okazji" Wasz, panie Bartczak.
    • mastera
      11.01.2017 23:08
      przykre, że w "Gościu" taki artykuły się ukazują. Najpierw Bauman jako sowiecki najmita niszczył marzących o wolnej Ojczyźnie rodaków, a potem jako pseudofilozof tworzył zakłamane teorie będące gruntem do współczesnego nihilizmu i odrzucenia Boga. I nie wiem, która działalność była bardziej szkodliwa. Boże, wybacz mi, że to napisałem, ale uważam , że milczenie w tej chwili byłoby po prostu grzechem wobec żyjących bliźnich. Ojcze, proszę Cię w Twoim niezgłębionym miłosierdziu, przebacz Baumanowi.
      doceń 10
    • Marcin Wesper
      12.01.2017 23:44
      To bardzo smutne, że autor poświęca więcej miejsca epizodowi z młodości Baumana (i akcentuje to w tytule), niż temu, co sprawiło, że jest on jednym z najbardziej cenionych na świecie polskich humanistów. Widziałem wrocławski "protest" nacjonalistów - gromada kibiców skandujących slogany nie dopuściła do głosu starego człowieka, zamierzającego wygłosić wykład poświęcony analizie przyczyn podziałów i źródłom marginalizacji słabych. Dodajmy: człowieka, którego przenikliwe i ważne teksty są również pilnie czytane w Watykanie, o czym można było wspomnieć na łamach "Gościa". We wrześniu 2016 r. Bauman był gościem papieża Franciszka, jak on sam uznającego, że nasz stosunek do "obcych" - wykluczonych, uchodźców, imigrantów - jest testem naszego człowieczeństwa. Pozdrawiam.
    • Gość
      13.01.2017 09:37
      baumman to morderca polskich patriotów i grafoman
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół