• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wyłącz tacie telewizor

    Bartosz Bartczak Bartosz Bartczak

    dodane 11.01.2017 11:03

    Kryzys sejmowy pokazał, że Polska przeszła rewolucję informacyjną. O poglądach ludzi zaczął decydować Internet.

    Jeszcze w grudniu wydawało się, że doszło do przesilenia politycznego. Nieprzemyślana regulacja, dotycząca pracy dziennikarzy, została wykorzystana przez opozycję do ataku na rząd. Sejmowe przepychanki wywołały awanturę. Jeszcze 16 grudnia dominowała narracja, że PiS ogranicza wolność i niszczy procedury demokratyczne, a dzielna opozycja się temu przeciwstawia. Dzisiaj po tej narracji nie ma już śladu. Petru, Schetyna i Kijowski zrobili wszystko, żeby wpisać się w scenariusz Jarosława Kaczyńskiego. Nowoczesna robi wrażenie partii totalnie nieprofesjonalnej. Platforma nie potrafi odkleić się od wizerunku awanturników niepogodzonych z utratą władzy. A KOD wygląda dzisiaj na grupę wzajemnie nienawidzących się cwaniaków.

    Opozycja po raz kolejny przegrała przez własną nieudolność medialną. Ryszard Petru już chyba zapomniał, że dzisiaj już każdy ma komórkę z aparatem. Zapomniał też od tym protestujący spod Sejmu, który położył się na chodniku licząc, że zostanie przedstawiony jako ofiara policji. Zapomina też o tym kierownictwo KOD, które próbuje przedstawić tysiąc osób jako wielotysięczne tłumy. Ale najpoważniejszym problemem opozycji jest co innego. Umknął jej fakt, że według badań ekspertów jej przekaz internetowy po raz kolejny został przykryty czapką przez przekaz PiS. TVN i Gazeta Wyborcza już nie wystarczyły do zdominowania opinii publicznej.

    Strona lewicowo-liberalna ma jednak podobne problemy na całym świecie. Clinton przegrała z Trumpem właśnie w internecie. Kwestia Brexitu też właśnie tam została rozstrzygnięta. Dzięki internetowi w sondażach dominują Marine LePen, Geert Wilders czy Beppe Grillo. Obecne elity w większości krajów zachodnich mają wyraźny problem ze zmianami technologicznymi w świecie. Dotychczas korzystały one z telewizji jako głównej formy przekazy. A było to medium, którego wykorzystanie było dużo łatwiejsze. Nie było w nich miejsca na swobodny wybór informacji przez odbiorcę. Kiedy Internet zaczął dystansować telewizję, okazało się, że starzy specjaliści od propagandy nie radzą sobie w otwartym rynku idei.

    Specjalistów zajmujących się fenomenem internetu zaskoczyło jedno. W tak pluralistycznym medium ludzie zaczęli dążyć do wspólnoty. Ujmując rzecz najprościej, wiele osób odnalazło innych ludzi wyznających podobne wartości. A grupa daje nie tylko poczucie przynależności, ale i poczucie siły. Tak narodził się polski fenomen kultu żołnierzy wyklętych. Ale jego efektem był też wzrost popularności ISIS wśród młodych muzułmanów. Faktem jest jednak upadek liberalnej narracji, dążącej raczej do rozbijania poczucia wspólnoty narodowej czy religijnej i gloryfikowania skrajnego indywidualizmu. A jak na ironię, to właśnie najbardziej indywidualistyczne medium jakim jest internet, obaliło indywidualistyczną ideologię.

    Właśnie w takiej pułapce znalazła się polska opozycja. Ciepła woda w kranie wystarczyła do wygrania wyborów w epoce telewizyjnej. W dobie dominacji internetu to było za mało. Wygrały siły odwołujące się do wartości narodowych, jak Pis i Kukiz’15. A KOD, PO i Nowoczesna nie są w stanie zjednoczyć dostatecznej grupy ludzi pod rozmytymi hasłami nowoczesnej europejskości czy obrony rzekomo zagrożonej demokracji. A poczucie przegranej bez możliwości odwołania się do twardych, jednoczących wartości, wzmaga tylko agresję. I taki właśnie agresywny przekaz wciąż dominuje w lewicowo-liberalnych mediach, zwłaszcza w telewizji. Jest on o tyle niebezpieczny, że jego odbiorcy nie starają się sprawdzać otrzymanych informacji. I rodzić to może niekoniecznie dobre zachowania. Dlatego im szybciej zaczniemy wyłączać telewizory, tym lepiej.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • gut
      12.01.2017 00:36
      Każdy, każdy ᐖświat ma swoją daną - linię i wiadomo, że jak coś za tę linię wystaję to, to będzie przycinane.ᐛ Jak, to tłumaczy x. prof. Tadeusz Guz ᐖco innego treść, co innego ludzie.ᐛ I dlatego jak się popatrzy na całą tę sytuację, tak jak ona się prezentuję - a - to samo dotyczy całego globu, nie tylko Polski to po raz, kolejny w najdrobniejszych szczegółach sprawdza się to, co rozjaśnia w nietuzinkowy sposób x. prof. Tadeusz Guz. Dla mnie x. prof. Tadeusz Guz to jest, nowożytny odpowiednik Św. Tomasza z Akwinu.
    • Gość
      12.01.2017 10:11
      Co w moim życiu zmieniła "dobra zmiana" ? przestałam oglądać TVP i w ogóle prawie nie oglądam tv. Czytam.
    • MichałObrębski
      12.01.2017 10:52
      Dzień dobry, Panie Redaktorze!
      Artykuł jest ciekawy i dobry, gratuluję. Mam jednak dwie uwagi.
      1. To nie jest tak, że ktoś z lewicy na telewizji się zna a na Internecie nie. I nie jest tak, że ktoś Internetem steruje jak telewizją – poza priorytetami w wyszukiwarce. I dlatego właśnie Internet jest wolny; ludzie mogą w nim znaleźć prawdziwy obraz wydarzeń, także sprzed kilku dni a nawet lat – czego nie ma w telewizji.
      2. Jeżeli myśli Pan, że Kaczyński daje Polakom coś więcej niż tuskowa woda w kranie, jest Pan w błędzie. Od Balcerowicza jest on niechętny reformom. Jedyną rzeczą, jaką rząd Beaty Szydło robi dla polskiej gospodarki jest jeszcze większe obciążanie podatkami najpracowitszych i najzdolniejszych oraz nagradzanie leni i mniej zdolnych z ich nieudolność (np. program 500+).
      Kaczyński nie daje ludowi chleba. Daje mu igrzyska, w postaci patriotyzmu i katolicyzmu. To skądinąd cenne. Ale to też woda w kranie.
      Niestety wciąż nie ma w Polsce na kogo głosować.
      Michał Obrębski
    • Gość
      12.01.2017 10:55
      Pan wierzy wszystkiemu co piszą w internecie, czy podchodzi pan raczej do tego z rezerwą?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół