• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Noworoczne życzenia dla braci katolików

    George Weigel

    |

    GN 1/2017

    dodane 05.01.2017 00:00

    Rok 2017 zapowiada się jako trudny dla Kościoła katolickiego. W związku z tym proponuję kilka noworocznych życzeń.

    Życzę postępowym katolikom, by w 2017 r. udało im się zachować większy spokój niż w roku 2016. W ostatnich miesiącach roku ugrupowanie dialogu, kolegialności i pluralizmu skierowało niezwykłą liczbę zgryźliwych ataków pod adresem osób zadających pytania o adhortację apostolską „Amoris laetitia” papieża Franciszka. Co prawda zgryźliwość pojawiała się w nie mniejszym stopniu na stronach internetowych tradycjonalistów. O tym za chwilę. A jednak grupa, która zazwyczaj uznaje siebie za awangardę katolicyzmu, która „otwarła nowy rozdział” i „poszła do przodu”, w 2016 r. odznaczała się w zadziwiający sposób postawą defensywną. Takie zachowanie nie cechuje ludzi pewnych swoich poglądów oraz wierzących w przyszłość swoich projektów.

    Katolicyzm letni nie ma przyszłości

    Życzę katolickim tradycjonalistom, by w roku 2017 czerpali pociechę z faktu, że Kościół jest żywotny tam, gdzie praktykuje się pełny katolicyzm, czyli tam, gdzie wybrzmiewa symfonia katolickiej prawdy. Letni katolicyzm charakteryzuje Kościół wymierający w Europie i w innych miejscach na świecie. Oczywiście mam nadzieję, że nikt, gdziekolwiek się znajduje na tej katolickiej mapie, nie czerpie satysfakcji z upadku Kościoła. Fakty są faktami. Opowieść postępowców o wielkim dzisiejszym renesansie katolicyzmu pod sztandarem miłosierdzia nie opiera się na żadnych danych. Podobnie rzecz się ma z lamentem tradycjonalistów, że koniec Kościoła jest bliski. 35 lat budowania Kościoła nowej ewangelizacji nie może zostać tak po prostu zaprzepaszczone w mgnieniu oka. To się tak nie dzieje.

    Życzę wszystkim dyskutującym o „Amoris laetitia”, by w 2017 r. nie zapomnieli, że graniczną linią tej debaty, wyznaczającą jej ramy, jest to, co zostało nam objawione. Czy Kościół kieruje się nadal nauczaniem Vaticanum II, które mówi, że to Boże objawienie osądza historię, także nasz obecny czas i jego socjologiczne uwarunkowania? Czy zwyczajny sens słów Pana Jezusa i św. Pawła o małżeństwie oraz o tym, kto jest godny przyjmowania Komunii św., wiąże tak samo nas, jak wiązał chrześcijan przez tysiąclecia? Jeśli nie, to dlaczego? (I proszę, rozmawiajmy o tym bez zasłaniania się hasłami o „fundamentalizmie”). Czy ci, którzy opowiadają się za taką interpretacją „Amoris laetitia”, która uznaje „forum wewnętrzne” za drogę do rozwiązywania trudnych sytuacji małżeńskich, mogliby wyjaśnić, jakim sposobem takie podejście nie doprowadzi do rozwodnienia doktryny w stylu anglikańskim? Czy ci, którzy interpretują „Amoris laetitia” w świetle pełnego nauczania Jana Pawła II z „Familiaris consortio”, mogliby pokazać przykłady, że takie podejście okazało się duszpastersko skuteczne?

    Błędna idea wolności

    Życzę wszystkim, którzy w 2017 r. będą dyskutować o „Amoris laetitia”, by uznali, że cierpienia „wiernych” z powodu niedostatków duszpasterstwa osób po rozwodzie i żyjących w nowych związkach mają mniej wspólnego z dyscypliną sakramentów czy nauką o łasce, a wynikają raczej z samej natury małżeństwa. Współczesna kultura zachodnia zredukowała małżeństwo do zwykłej umowy o wzajemnej wygodzie, naznaczonej może pewną dozą sympatii. Tak zredukowana wizja małżeństwa jest jednym z aspektów ogólnego kryzysu spowodowanego przez obecne w naszej kulturze błędne rozumienie osoby ludzkiej. Mówi się nam, że jesteśmy tylko rozedrganymi wiązkami pożądań, których uparte zaspokajanie jest pełnym sensem wolności. Jaką odpowiedź na tę chorą wizję osoby dajemy my wszyscy dyskutujący o „Amoris laetitia”? Co każdy z nas robi, aby naprawić ów błąd prowadzący w sposób nieunikniony od upadku wolności do rozwiązłości obyczajów?

    Życzę papieżowi Franciszkowi wytrwałości i odwagi, by w 2017 r. ukończył podjęte dzieło reformy finansowej Watykanu, bez obaw i względów, bez kalkulacji i przeciągania sprawy. Życzę Kościołowi takiego nowego roku, w którym nowa ewangelizacja nie będzie osłabiana lub zagrożona przez włoską korupcję, by normy uczciwości i przejrzystości weszły na stałe do Kurii Rzymskiej. By ludzie Kościoła przekazujący swoje ofiary na cele ewangeliczne zostali na nowo upewnieni, że tak się dzieje.

    Na koniec życzę wszystkim katolikom skutecznej solidarności z prześladowanym Kościołem na całym świecie. To są nasi bracia i siostry, jesteśmy im to winni. •

    Tłumaczenie ks. Tomasz Jaklewicz

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół