• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Zrobić swoje i usunąć się w cień

    Andrzej Macura

    dodane 04.01.2017 00:00

    Jan Chrzciciel, gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto Baranek Boży”. J 1,36

    Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem.

    Jezus zaś, odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?» Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?»

    Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej.

    Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «znaleźliśmy Mesjasza» – to znaczy: Chrystusa. i przyprowadził go do Jezusa.

    A Jezus, wejrzawszy na niego, powiedział: «Ty jesteś Szymon, syn Jana; ty będziesz nazywał się Kefas» – to znaczy: Piotr.


    Przepiękna ta opowieść z dzisiejszej Ewangelii. Najpierw Jan Chrzciciel wskazujący swoim uczniom, Andrzejowi i Janowi, prawdziwego Mesjasza, „Baranka Bożego”. Potem owi dwaj uczniowie wpraszający się w życie Jezusa. I na koniec Szymon, któremu już przy pierwszym spotkaniu Jezus zmienia imię na Kefas, Skała, sygnalizując, że w przyszłości temu przyprowadzonemu przez brata rybakowi przyjdzie odegrać ważną rolę. Co w tym pięknego? To, jak działa Bóg. Jan Chrzciciel, choć był największym z proroków, nie był przewidziany w Bożych planach jako jeden z apostołów. Andrzej, choć gorliwie szukał Mesjasza, nie miał zostać najważniejszym z apostołów. Bóg na Skałę wybrał tego, który nie zrobił jeszcze nic: Piotra. Niezwykła jest pokora, z jaką najpierw Jan Chrzciciel, a potem Andrzej, po wykonaniu swojego zadania, schodzą z oświetlonej światłem reflektorów sceny. I pozwalają działać Temu, który jest najważniejszy, Jezusowi. Gdybyśmy i my umieli podobnie podchodzić do Bożych spraw: zrobić swoje i usunąć się w cień…

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • tantkiewicz
      04.01.2017 08:05
      Jr 1,5: Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię. Czyż każdy idąc wiernie drogą swego powołania nie będzie zbawiony? Czy zbawienie nie jest naszym celem życia?
    • mee...
      04.01.2017 12:08
      Nie poznano Jezusa...Jezusa rekomenduje Jan, ktory wiedzial od Boga. Dwaj uczniowie Jana poszli za Jezusem z ciekwosci, bo wierzyli Janowi. Jan chrzcil woda, Jezus chrzci Duchem, bo Ojca ma za Boga. Bog za sprawa Syna przystosowal sie do czlowieka z tad tyle obrazow...a wszystko po to by uwierzyc w Chrystusa. Jezus zyje i przebywa wsrod nas, tyle ze dzis bez ciala ludzkiego...ale juz czyni wszystko to samo co czynil za Jana.
    • mee...
      04.01.2017 13:25
      Tak bedzie tez z ponownym przyjsciem Chrystusa w ciele...z ta tylko roznica, ze bedzie jeszcze wiecej obrazow - do tego szatan bedzie obrazy powielal jak zawsze, tylko jeszcze bardziej intensywnie, ale bedzie jak za Jana, o Chrystusie, ze przyszedl beda mowic...nie ze wzgledu na czas, a ze wzgledu na Slowo, ktorego czas nie obejmuje. Prosic Boga by bylo dane ropoznanie.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół