• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Osławione PKB

    Ks. Marek Gancarczyk Ks. Marek Gancarczyk

    |

    GN 49/2016

    dodane 01.12.2016 00:00

    Jesteśmy w takim momencie historii, że zamknięcie sklepów, szczególnie tych dużych, może wyjść na zdrowie nie tylko ich pracownikom, ale wszystkim.

    Raz po raz pojawiają się w gazetach teksty próbujące podważyć sens ograniczenia handlu w niedziele i święta. Autorzy chwytają się różnych argumentów, aby tylko nie doszło do zamknięcia sklepów w niedziele. Czasami można odnieść wrażenie, jakby byli lobbystami wielkich sieci handlowych. Nikomu z zabierających głos w dyskusji nie chcę zarzucić złej woli, dlatego powtarzam, że to tylko wrażenie.

    Do grona obrońców niedzielnego handlu dołączył w „Rzeczpospolitej” publicysta Tomasz Bodył. Swoje rozumowanie doprowadził do absurdu, czego zresztą nie krył: „Gdyby uznać argumenty, które stoją za pomysłem zakazu handlu w niedzielę, należałoby zrezygnować tego dnia nawet ze mszy świętych”. Autor wyszedł z założenia, jakoby możliwe były tylko dwa modele organizacji społeczeństwa. W jednym w niedziele nic nie działa poza szpitalami, policją i strażą pożarną. W drugim wszystko działa. Oba są absurdalne. Trzeba szukać rozwiązania pośredniego. A próba wprowadzenia ustawowego zakazu handlu w niedziele jest właśnie kolejnym krokiem w tym procesie. Jesteśmy w takim momencie historii, że zamknięcie sklepów, szczególnie tych dużych, może wyjść na zdrowie nie tylko ich pracownikom, ale wszystkim. Jeżeli się nie mylę, to chyba wszyscy narzekają na ciągły pośpiech i marzą o życiu na wolniejszych obrotach. Otwarte centra handlowe na pewno nie pomagają w zrealizowaniu tego marzenia.

    Skoro już o handlu w niedziele piszę, to krótko chciałbym się odnieść do strony ekonomicznej całego zagadnienia. Czasami można odnieść wrażenie, że po zamknięciu hipermarketów w niedzielę nastąpi istny Armagedon. Wzrośnie bezrobocie, zmniejszy się obrót sklepów, stracą dostawcy, do budżetu państwa trafi mniej pieniędzy, a na dodatek krowy przestaną dawać mleko. Może to wszystko prawda, choć są tacy, którzy zaprzeczają takiemu scenariuszowi. Ale nawet gdyby tak miało się stać, to przecież polska gospodarka z tego powodu się nie rozpadnie, a właściciele hipermarketów nie zbankrutują. O bezrobocie też nie należy się zbytnio martwić, bo w ostatnich miesiącach jest ono najniższe od wielu lat. Gdyby jednak jakieś wskaźniki ekonomiczne miały się pogorszyć z powodu zamkniętych w niedziele sklepów, to przecież życie społeczne ma być organizowane nie dla wskaźników, ale dla ludzi. Zresztą gdyby logikę ekonomiczną zastosować do całej gospodarki, to wszystkie zakłady przemysłowe powinny pracować siedem dni w tygodniu, a nie pięć czy sześć. Wtedy PKB na pewno byłoby większe, a ludziom – jak to kiedyś mówiono – żyłoby się dostatniej. A jednak mimo oczywistych strat większość fabryk nie pracuje w niedziele. Nie rozumiem więc, dlaczego na wzrost osławionego PKB miałyby pracować ekspedientki w supermarkecie, a na przykład architekci w biurze projektowym już nie. Krótko mówiąc, argumenty ekonomiczne na rzecz handlu w niedziele zupełnie mnie nie przekonują.

    O religijnym charakterze niedzieli i obowiązku powstrzymywania się od niekoniecznych prac nawet w tym miejscu nie wspominam, bo, jak rozumiem, są one – by powtórzyć za klasykiem – oczywistą oczywistością. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    • Gość
      01.12.2016 06:52
      Tak jak oczywistą oczywistością jest handel przykościelny w niedziele i święta (patrz klasztor w Czernej)
    • gut
      01.12.2016 23:44
      Fajnie napisane. ✒ :-) Ta okładka nowego numeru GN jest - znakomita!!! :-) 🎅
    • paulus
      02.12.2016 12:09
      podziwiam autora ,za cierpliwosc i dobra wole.Ja wiem napewno ,ze to sa lobbysci,bo napewno nie pracownicy (szczegolnie pracownice) supermarkietow.Nie od dzis jest wiadoma sprawa ,ze "wysokie zarobki" w Polsce -przecietna gospodyni -wyda nawet jesli sklepy beda otwarte jeden dzien w tygodniu. Szczesc Boze.
    • inhibitor_catolica
      03.12.2016 13:06
      Bardzo "rzetelny" arykuł. Poparty wnikliwymi ekonomicznymi wyliczeniami, statystyką i wskaźnikami. Z całą pewnością handel internetowy przyklaśnie zamknięciu hipermarketów i galerii handlowych w niedziele. Czyżby był Pan lobbystą np. allegro? Przy pewnej skali działalności - a przy dużych sklepach skala jest duża, wpływ takiego czynnika jak zamknięcie w najbardziej dochodowy dzień oznacza bezwzględnie zwolnienie części pracowników, zwiększenie marży i większą intensywność pracy w ciągu tygodnia (czyli np. więcej hipermarketów czynnych 24h). Porównywanie pracy architekta do kasjerki w hipermarkecie to absurd. Z resztą - wielu architektów, projektantów, informatyków, twórców takich czy innych jak najbardziej w weekendy PRACUJE - nawet jeżeli ich firmy, biura są w tym czasie nieczynne. Nie podaje Pan żadnych argumentów ZA poza tym, że ponoć nasze życie będzie się toczyło na mniejszych obrotach. Pozwolę sobie z tym niestety nie zgodzić - wystarczy zobaczyć co się dzieje w hipermarketach, gdy z powodu jakiegoś święta mają być nieczynne dzień, lub, o zgrozo, dwa - irracjonalny szał zakupów i gromadzenia 'zapasów na święta' zaczyna się już na 3 dni przed planowaną "przerwą". Czy tak ma wyglądać to spowolnienie tempa życia, że ludzie, którzy do tej pory planowali spokojne zakupy w weekend teraz będą masowo szturmować hipermarkety już od czwartku?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół