• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Z ukochaną po śmierci?

    dodane 03.11.2016 00:00

    W niebie będziemy na różne sposoby przebywać z bliskimi osobami, będziemy dalej kochać i będziemy kochani, ale w inny sposób.

    Dotarł do mnie list od czytelnika „Gościa” z propozycją, by odnieść się do Łk 20,27-38. Pewna kobieta miała po kolei siedmiu mężów, gdyż owdowiała siedem razy. Czyją zatem żoną będzie po zmartwychwstaniu? – pytają saduceusze. Jezus odpowiada, że w przyszłym świecie zbawieni „ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić”. Czytelnik dopytuje jednak, czy w niebie będziemy otoczeni rodziną i czy mężczyzna będzie mógł dalej żyć ze swoją żoną.

    Przypomina mi to historię Lena. Tego angielskiego jezuitę poznałem w Blackpool. Był wówczas już po osiemdziesiątce. Kiedy Len (skrót od Leonard) usłyszał, że zrobiłem doktorat z teologii dogmatycznej, poprosił mnie o rozmowę, podczas której zadał mi pytanie: „W jaki sposób człowiek poznaje rzeczywistość po śmierci?”. W pewnym momencie pokazał mi zdjęcie, które – oprawione w ładną ramkę – stało na jego biurku. Zdjęcie młodej, pięknej kobiety. Okazało się, że owa kobieta była narzeczoną Lena. Niestety, ciężko zachorowała i kilka miesięcy później umarła. Po śmierci swojej narzeczonej Len najpierw nawrócił się z anglikanizmu na katolicyzm, a potem wstąpił do jezuitów. Przez 50 lat pracował sumiennie jako zakonnik i kapłan, ale o swojej narzeczonej nie zapomniał. Kiedy go poznałem, czuł, że stoi u kresu życia. Stąd jego ciekawość, czy i w jaki sposób człowiek poznaje rzeczywistość po tamtej stronie. Stary Len zastanawiał się, czy będzie mu dane spotkać się ze swoją narzeczoną i jak ona może wyglądać. Nazajutrz po naszej rozmowie został zabrany do szpitala. Kilka dni potem umarł. Teraz już wie, jak to jest z żonami, mężami i narzeczonymi w niebie.

    Kościół naucza, że małżeństwo sakramentalne jest nierozerwalne do śmierci jednego z małżonków. Dlatego wdowiec czy wdowa mogą powtórnie stanąć na ślubnym kobiercu. W niebie nie będzie małżeństw. Wszak niebo nie polega na tym, że żyjemy w gruncie rzeczy tak jak na ziemi, tyle że bez cierpienia, chorób i starzenia się. Nasze ciała będą przemienione, a w konsekwencji także kształt naszych relacji z innymi ludźmi będzie inny. Nie znaczy to, że nie będziemy pamiętać naszych najbliższych jako męża, żony, dzieci itd. Spotkamy się z nimi. Będziemy na różne sposoby z nimi przebywać, będziemy dalej kochać i będziemy kochani, ale w inny, przemieniony sposób. Ujrzymy ich takimi, jakimi widzi ich Bóg. Ten Boski sposób patrzenia nie umniejszy naszego człowieczeństwa, ale je oczyści i wywyższy. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Gość
      03.11.2016 16:08
      nadal nie rozumiem
    • Maluczki
      03.11.2016 20:12
      Miłość oblubieńcza/ małżeńska pochodzi od Boga , jest cząstką miłości stwórczej Boga, to jest miłość niebiańska, taka panuje w niebie, jest nierozerwalna, czego dowodzi miłość Lena do swojej narzeczonej, kochał ją całe życie i miał nadzieję na kontynuację tej miłości w niebie, tylko że w niebie taką miłość będzie miał do wszystkich tam będących. Taka miłość, to idealna bliskość osób, która możliwa jest tylko w doskonałym dobru, które jest tylko w niebie przy Panu Bogu. Aby ludzie byli zdolni do takiej miłości, muszą mieć przynajmniej kochającą matkę i być wychowani w sprawiedliwości. Ludziom, którzy nie doznali takiej bliskości i byli wychowani w egoizmie, bardzo trudno to zrozumieć i nie wiem czy w ogóle są w stanie to zrozumieć. Dlatego tak ważne jest Szóste Przykazanie Boże, bo ono stoi na straży miłości oblubieńczej/małżeńskiej i dlatego diabeł tak zaciekle je atakuje.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół