• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Prof. Żaryn: 1 sierpnia '44 to data znamienna

    PAP

    dodane 01.08.2016 08:00

    Data 1 sierpnia 1944 r. w historii Polski jest datą nie tylko znamienną, ale jedną z najważniejszych w całym 1050-leciu naszego istnienia - mówi PAP w 72 rocznicę wybuchy powstania prof. Jan Żaryn. Ludzie odpowiedzialni wówczas za Polskę musieli podjąć ciężką, trudną do uniesienia decyzję - dodaje.

    "Data 1 sierpnia 1944 r. w historii Polski jest datą nie tylko znamienną, ale jedną z najważniejszych w całym 1050-leciu naszego istnienia. Nie tylko dlatego, choć i to by wystarczyło, że w Powstaniu Warszawskim zginęło minimum 120 tys., a może 150 tys., 180 tys. osób. Szacunki są różne. Jest to data ważna nie tylko dlatego, że przegraliśmy ostatnią, jak dziś wiemy z perspektywy, szansę odzyskania niepodległości, że zginęło całe miasto, zamienione w gruzowisko, ale także dlatego, że ludzie wówczas odpowiedzialni za Polskę, a szczególnie dla mnie dramatyczna postać generała Bora- Komorowskiego, musieli podjąć potwornie ciężką, trudną do uniesienia decyzję" - podkreśla Żaryn.

    Jak dodaje, "dziś jesteśmy skorzy potępiać tych decydentów, ponieważ wiemy jak te 63 dni dramatyczne wyglądały".

    "Tadeusz Bór-Komorowski to postać wyjątkowo tragiczna, ponieważ był realistą, on wiedział, że Powstanie zostanie zdławione, jeśli pomoc nie przyjdzie w ciągu dni, a nie tygodni, że stać nas na obronę miasta przez kilka dni ataku sił niemieckich, góra pięć dni. Powstanie trwało 63 dni, tego nie przewidział" - mówi historyk.

    Jak zaznacza, skutkiem niepodjęcia decyzji ws. wybuchu Powstania byłoby "zaniechanie - zaniechanie możliwości odzyskania przez Polskę niepodległości", nawet jeśli była na to "bardzo nikła szansa, o czym do końca nikt wiedzieć wówczas nie mógł".

    "Nawet z oddali, ale za to także realnie patrzący na politykę polską i kontekst międzynarodowy, gen. Kazimierz Sosnkowski wysyłał rozkazy, ale zdawał sobie sprawę, że nie jest Bogiem i wszystkiego nie wie. Zakładał więc: bez Powstania Warszawskiego, bez akcji +Burza+ w Warszawie. Ale jeśli okaże się, że jest szansa, by to Powstanie spowodowało odzyskanie niepodległości: tak, Tadeusz Bór-Komorowski może zmienić jego widzenie rzeczywistości" - opowiadał Żaryn.

    "I Bór-Komorowski zmienił, zmienił w formie dramatycznej, za to do dziś odpowiada przed wieloma, także historykami, którzy chcieliby go do Trybunału Stanu zanieść, nawet po śmierci. Wydaje mi się, że jest to jedna z najdramatyczniejszych polskich postaci z kart polskiej historii, tak jak również ta decyzja była jedną z najdramatyczniejszych, dużo poważniejszych niż to, czy walczyć, czy nie, z Krzyżakami pod Grunwaldem, jak decyzja Jana III Sobieskiego - iść, czy nie iść na odsiecz Wiednia, czy bić się czy uciekać i zostawiać Warszawę w 1920 r." - ocenia historyk.

    "To są wszystko dramatyczne chwile w naszych dziejach, które my widzimy w kontekście następstwa, czyli zwycięstw. Gdyby Bór-Komorowski nie podjął tej decyzji, widzielibyśmy go jako zdrajcę, gdy ją podjął, widzimy go, a wielu z nas tak niestety widzi, jako zdrajcę. Wybór nie był łatwy" - dodaje Żaryn.

    Powstanie Warszawskie - największa akcja zbrojna podziemia w okupowanej przez Niemców Europie - wybuchło 1 sierpnia 1944 r. Przez 63 dni żołnierze Armii Krajowej prowadzili heroiczną i osamotnioną walkę, której celem była niepodległa Polska, wolna od niemieckiej okupacji i dominacji sowieckiej.

    Dowództwo Armii Krajowej zakładało, że Armii Czerwonej zależeć będzie ze względów strategicznych na szybkim zajęciu Warszawy. Przewidywano, że kilkudniowe walki zostaną zakończone przed wejściem do miasta sił sowieckich. Oczekiwano również pomocy ze strony aliantów zachodnich.

    Rozkaz o wybuchu powstania wydał 31 lipca 1944 r. dowódca AK gen. Tadeusz Komorowski "Bór", uzyskując akceptację Delegata Rządu Jana S. Jankowskiego. 1 sierpnia 1944 r. do walki w stolicy przystąpiło ok. 40-50 tys. powstańców. Zaledwie co czwarty z nich mógł liczyć na to, że rozpocznie ją z bronią w ręku.

    Na wieść o powstaniu w Warszawie Reichsfuehrer SS Heinrich Himmler wydał rozkaz, w którym stwierdzał: "Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców, Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy".

    Przez 63 dni żołnierze AK prowadzili heroiczny i samotny bój z wojskami niemieckimi. Ostatecznie wobec braku perspektyw dalszej walki 2 października 1944 r. przedstawiciele KG AK płk Kazimierz Iranek-Osmecki "Jarecki" i ppłk Zygmunt Dobrowolski "Zyndram" podpisali w kwaterze SS-Obergruppenfuehrera Ericha von dem Bacha w Ożarowie akt kapitulacji powstania warszawskiego.

    «« | « | 1 | » | »»

    TAGI: HISTORIA, OBCHODY, PAP

    Zobacz także

    • MagdaFo
      01.08.2016 09:54
      Profesor Żaryn potraktował bardzo skomplikowany temat w sposób banalny, ledwie dotykając istoty i genezy wybuchu Powstania. Po pierwsze: do wybuchu parli przeciwnicy piłsudczyków a za takich uważano większość dowództwa AK, Mikołajczyk w Londynie z Korbońskim w kraju czyli PSL i kilku oficerów powiązanych z nimi albo "lewicą". W odpowiedzi, widząc próbę swoistego zamachu ubiec ich chcieli wysocy oficerowie, Pełczyński, Okulicki lojalni wobec Sosnkowskiego, który nie podjął żadnej jasnej decyzji o czym Żaryn nie mówi. Po drugie: nikt ale to nikt nie ma prawa po fakcie, siedząc dzisiaj pomiędzy telefonem a komputerem oceniać wiedzy, możliwości, rzeczywistości tamtych dni nie mając dogłębnej wiedzy, używając ideologicznych uzasadnień i emocji. Przecież tylko przypadek sprawił, że zamach na Hitlera się nie powiódł. Tak jak nie wiemy na pewno czy Stalin w pierwszych dniach Powstania nie był skłonny do szturmu miasta ale przegrał wielką bitwę na przedpolu. Po trzecie. Pisanie historii od nowa przez pryzmat własnej pychy jest śmiertelnym grzechem przeciwko Bogu, uzurpacją człowieka uznającego siebie za tego, który odkrył dzieje i bieg historii, emanacją chorobliwego scjentyzmu często marksizmu i to nieuświadomionego bo stosowanego przez ludzi źle wyedukowanych i powierzchownie moralnych. O to ja; Nowak czy Kowalski, który wiem jakby się wszystko działo i wiem jak będzie! Bo ja Nowak czy Kowalski wiem wszystko ... tylko często nie wiem co przyniesie jutro bo nie potrafię logicznie oceniać świata dokoła. Ale wiem i rozstrzygam największe dramaty dziejów. I po czwarte: jaki los czekał Polskę i Polaków gdyby nie Powstanie? Z doświadczenia wiemy że okrutny. Jaki? Podobny do krymskich Tatarów, serbskich czetników, Węgrów wiernych Koronie Św. Stefana? Ale to była na domiar złego Polska i Polacy w mitologii rosyjskiej polityki imperialnej i szowinizmu, wrogowie odwieczni i zdrajcy Słowiańszczyzny. Jeśli był cień szansy należało pójść do bitwy. Tak napisał Józef Mackiewicz, wielki pisarz, dzisiaj niemiłosiernie sfalsyfikowany przez młodych barbarzyńców spod znaku panów na Z.
    • Brbra
      01.08.2016 14:06
      ad MagdaFo: jak jednak pisze w swoich wspomnieniach Anna Anders-Nowakowska: "Kazdy jednak ma swoje teorie na te tematy w zaleznosci od tego, gdzie byl i co wtedy robil. Wbrew temu, ze moj Ojciec byl przeciwny Powstaniu (..), ja, ktora spedzilam lata okupacji w Warszawie, uwazam, ze Powstanie musialo wybuchnac zorganizowanie lub spontanicznie i ze zatrzymac tego nie bylo mozna."

    • JAWA25
      01.08.2016 18:17
      poważnych zniszczeń podczas szturmu Czerwonej Armii Warszawa i tak by nie uniknęła "Gdyby, na przykład wojska Rokossowskiego szturmowały miasto, które rozpaczliwie broniliby we własnym interesie Niemcy, to artyleria i lotnictwo obu stron w najmniejszym stopniu nie liczyłoby się z miastem i jego ludnością." (Tadeusz Żenczykowski "Samotny bój Warszawy")
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół