• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Morderczy różaniec

    Edward Kabiesz

    dodane 03.07.2016 11:41

    W „Tarzanie: legendzie” dochodzi do głosu, zgodnie z panującą dzisiaj w mainstreamowym kinie tendencją, antykatolicka obsesja reżysera.

    W filmie bohater wyrusza do Konga, gdzie król Belgów, Leopold II, stworzył tzw. Wolne Państwo Kongo będące tak naprawdę opartym na niewolniczej pracy i wyzysku tubylców prywatnym folwarkiem. Tarzan jedzie do Afryki na zlecenie rządu, by sprawdzić, co naprawdę dzieje się w Kongu i czy napływające informacje o dokonywanych tam okrucieństwach są prawdziwie.

    Edgar Rice Burroughs, autor literackiego pierwowzoru opowieści o Tarzanie, nie chciał zajmować się przeróbkami swoich powieści na scenariusz. Sprzedał studiom filmowym postać bohatera, pozwalając na dowolność w potraktowaniu wątków powieści. Postawił tylko jeden warunek. Charakter Tarzana w żadnym z filmowych scenariuszy nie może odbiegać od tego, jaki czytelnicy znają z literackiego pierwowzoru.  Zastrzeżenie to nie dziwi, bo pisarz doskonale wiedział, co studia filmowe potrafią wyczyniać z bohaterami książek, przenosząc je na ekran.

    Tarzan w filmie Yatesa, zgodnie z zastrzeżeniem Burroughsa, pozostał sobą. Natomiast nawet niezbyt uważnemu widzowi rzuci się w oczy, że film został zrealizowany według wszelkich kanonów poprawności politycznej. A więc mamy tu wyłącznie Europejczyków bezlitośnie eksploatujących tubylców z Afryki, radosnych i spokojnych, a do tego władających biegle angielskim, oraz brutalnych, też wyłącznie białych, żołnierzy z kolonialnej Force Publique. By uniknąć zarzutów o rasizm, bo czasem pojawiały się takie zarzuty, Tarzan wyprawia się do Konga w towarzystwie Murzyna, byłego kowboja i uczestnika wojny secesyjnej.

    W „Tarzanie: legendzie” dochodzi do głosu, zgodnie z panującą dzisiaj w mainstreamowym kinie tendencją,  antykatolicka obsesja reżysera. Wielokrotnie, w nachalnie powtarzanych zbliżeniach, oglądamy różaniec, z którym nie rozstaje się Leon Rom, czarny charakter i przeciwnik Tarzana. Różańcem morduje swoich przeciwników, a on sam staje się symbolem ucisku i opresji, jaką przyniosło tubylcom chrześcijaństwo. Rom w rozmowie z Jane, żoną Tarzana, wyjaśnia, że różaniec w dzieciństwie przywiózł mu z Jerozolimy znajomy ksiądz. Na co ta odpowiada, że widocznie łączyły ich bliskie stosunki. To chyba dosyć wyraźna aluzja, chociaż Jane posądzić można byłoby o homofobię. Darujcie sobie tego Tarzana, bo niewiele zostało z jego legendy.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • widz
      04.07.2016 19:13
      Mordowanie różańcem na scenie to pewna nowość w obsesyjnym antykatolicyzmie. Dokładniej krok w tym samym kierunku. W wielu filmach scena ataku, gwałtu lub mordu zaczynała się np. od pokazania różańca, albo figurki Matki Boskiej. Oczywiście ma to działać na podświadomość, żeby ludzie kojarzyli katolicyzm ze zbrodnią. To gorzej, niż za nazizmu i komunizmu, w manipulacji odbiorcą których aż tak daleko się jednak nie posuwano.
    • Beniamin
      05.07.2016 17:01
      Nie bardzo rozumiem to zdziwienie, że ktoś gdzieś w jakimś filmie wykorzystuje różaniec do budzenia fobii czy - jak to ktoś wyżej napisał w komentarzu - kojarzenia katolicyzmu ze zbrodnią. Takie, niestety bardzo niskie, chwyty są powszechnie stosowane przez ludzi, którzy reprezentują inny sposób widzenia na dany problem. Żeby nie sięgać daleko - przecież np. tzw. polska prawica pokazuje Europę jako siedlisko degeneracji, degrengolady i upadku moralnego palcem wskazując osoby homoseksualne jako przykład tzw. "degeneracji". To dokładnie ten sam (niski) poziom mówienia o innych, pozbawiony nie tylko obiektywizmu, ale przede wszystkim szacunku. Przypominam, że zgodnie z KKK 2358 osobom homoseksualnym należy się szacunek oraz "powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji".
    • JAWA25
      05.07.2016 17:25
      nie znam filmu i wątpię czy obejrzę
      czy zdaniem redaktora Sienkiewicz nienawidził katolicyzmu bo Krzyżaków opisał jako wrednych?
    • Anna
      06.07.2016 14:56
      Jakoś nikt nie zrobił filmu o morderczym Koranie. Następnego dnia już by nie żył. Oni wiedzą, że z katolikami mogą zrobić wszystko i robią.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół