• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • "Zdaję sobie sprawę, że mogliśmy zrobić więcej"

    PAP

    dodane 01.07.2016 16:10

    Piłkarz reprezentacji Polski Robert Lewandowski przyznał, że pożegnanie z mistrzostwami Europy we Francji boli go, bo biało-czerwoni nie przegrali na tym turnieju meczu w regulaminowym czasie gry. "Zdaję sobie sprawę, że mogliśmy zrobić więcej" - powiedział.

    W czwartkowym meczu w Marsylii biało-czerwoni remisowali z Portugalią 1:1 po regulaminowym czasie gry. Dogrywka nie przyniosła goli i o awansie do półfinału Portugalii zadecydowały rzuty karne (3:5).

    "Na pewno to boli, bo jesteśmy drużyną, która nie przegrała na Euro 2016. Natomiast zespół, który nie wygrał żadnego meczu, jest w półfinale. Z przebiegu spotkania chyba ten mecz był na remis. Żadna z drużyn nie miała takiej przewagi, dzięki której zasługiwałaby na ten awans. Ale to jest piłka nożna i czasami ten sport jest brutalny. W czwartek niestety zabrakło nam szczęścia" - powiedział Lewandowski.

    Piłkarze reprezentacji Polski zgodnie przyznawali, że czują niedosyt po odpadnięciu z turnieju.

    "To przykre, bo zdaję sobie sprawę, że mogliśmy zrobić więcej lub inaczej się zachować. Ale jeśli popatrzymy na całe Euro, to na pewno nikt wcześniej nie przypuszczał, że będziemy grali w ćwierćfinale" - ocenił kapitan biało-czerwonych.

    Napastnik Bayernu Monachium dostrzegł wiele pozytywów występu polskiej reprezentacji na turnieju we Francji.

    "Tkwią w nas rezerwy, bo widać było, że czasami, przy innej jakości, ta nasza gra mogła wyglądać inaczej i trochę łatwiej by nam się grało. Musimy twardo stąpać po ziemi, bo pewnie w kraju będzie euforia. Musimy pamiętać, że jesteśmy reprezentacją, która zawsze walczy i musi biegać. Na tym Euro przeżyliśmy wiele pięknych chwil, wiele pięknych bramek, wiele pięknych sytuacji, które będziemy pamiętali przez długi czas" - podkreślił.

    W czwartkowym spotkaniu w Marsylii Lewandowski strzelił bramkę już w drugiej minucie. To jego jedyne trafienie na turnieju we Francji. W 33. minucie do wyrównania doprowadził Renato Sanchez.

    "Czasami się zastanawiam, czy nie powinniśmy ponieść większego ryzyka. Widać było, że gdy podjęliśmy ryzyko i przycisnęliśmy Portugalczyków, to ci zaczęli się gubić, a my odzyskiwaliśmy piłkę. Ale wiadomo, to jest ćwierćfinał i to ryzyko może kosztować wiele. Może przy próbie podjęcia większego ryzyka udałoby się nam strzelić tę drugą bramkę" - zastanawiał się polski napastnik.

    "Miejmy nadzieję, że nasz występ we Francji narodzi coś nowego. Wierzę w to, że będzie się rodziła drużyna, która w każdym meczu będzie się rozwijała. To będzie sygnał dla młodych ludzi, że warto chodzić na lekcje wychowania fizycznego, że warto trenować oraz warto marzyć o tym, żeby znaleźć się na Euro i walczyć o półfinał czy też na mistrzostwach świata" - uważa napastnik.

    Z grupy C biało-czerwoni awansowali z drugiego miejsca, ale, podobnie jak Niemcy, mieli na koncie siedem punktów.

    "Nie przegraliśmy meczu, co pokazuje, że byliśmy do tego turnieju bardzo dobrze przygotowani. Zdawaliśmy sobie sprawę, co trzeba zrobić, aby iść do przodu i robić postępy. To też jest ważne, aby tego nie zepsuć. Wiadomo, że euforia euforią, ale musimy twardo stąpać o ziemi. Myśleć o tym, że czekają nas kolejne mecze. Nie będzie tak, że każdy będzie się nam kładł pod nogami, a wręcz przeciwnie. Będzie jeszcze ciężej" - zakończył Lewandowski.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • wojowniknajprzedniejszy
      01.07.2016 18:10

      Drogi Robercie, Krycha, Kuba i inni …
      Żeby chcieć, to trzeba przede wszystkim umieć. Najlepiej poobwieszać się zegarkami za 50 tyś euro czy tam złotych. Futrach, ala zniewieściały chłopczyk i najnowszych garniturkach. O brykach nie wspomnę. Ja też chciałem kiedyś biegać szybciej 100, ale stanąłem na 10.5 i ani rusz.
      A to co napisałem do Kuby i Adasia…
      Drogi Kubo, Drogi Adamie,
      Mówisz, że nie strzeliłeś źle. Bramkarz poszedł w ciemno i obronił strzał. Mówisz jeszcze i to, że zawsze strzelasz w ten róg. Zatem, nie dziw się, że bramkarz to obronił. Sam grając w klubie, byłem wykonawcą rzutów karnych i miałem opracowanych kilka schematów. Powinieneś chyba wiedzieć o tym, że jeden sposób, jedna wersja, nie jest wystarczająca. Czyja zatem wina? Czy to jest poziom reprezentacyjny? Najłatwiej powiedzieć słowami największego ignoranta komentującego mecze, który dla ciekawości dodam, nigdy nie zaznajomił się z przepisami gry w piłkę nożną, Dariusza Szpakowskiego, i powiedzieć „Nic się nie stało”. A to wszystko tylko po to, aby znów pojechać sobie na kolejne zawody. Turysta-komentator. „Biorę to na klatę”. Raczej opracuj kilka wariantów wykonywania rzutów karnych.
      To dla ciebie Adamie też przesłanie. Zamiast partii, golfa, baseniku, kolejnej filiżanki kawy, tzw. odstresowania się, opracuj z piłkarzami, dla każdego z nich, kilka wariantów wykonywania rzutów karnych.

      Karne to nie żadne szczęście i loteria, ale umiejętności… Michale Pazdan…

      Robercie, nie zabrakło wam szczęścia, ale umiejętności … z jedną wersja strzelania karnego, nie wychodzi się na mecz IV ligi… okręgowej …

      Przygoda jak to zwykle bywa zakończyła się w typowo słowiański sposób … wielcy przegrani … mogli być wygrani … ale do tego trzeba być przygotowanym …
      Były reprezentant Polski w piłce nożnej, wykonawca rzutów karnych.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół