• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Poprzednicy Biedronia spalili czarownicę

    Franciszek Kucharczak

    dodane 01.07.2016 15:00

    Salon, sądząc z wypowiedzi, cieszy się z upamiętnienia ofiary polskich katolików. Ale to ofiara zupełnie kogo innego.

    Rada Miasta Słupska z inicjatywy prezydenta Roberta Biedronia uchwaliła nadanie jednemu ze słupskich rond imienia Triny Papisten, kobiety spalonej na stosie w 1701 roku za rzekome czary.

    W sumie można, czemu nie. Ja jednak od rana czytam po gazetach i innych mediach doniesienia i komentarze w rodzaju tego, który spłodziła Anna Dryjańska. „Ulica będzie nosić imię kobiety, która została zamordowana przez urzędników i Kościół za czary” – napisała feministka. No jasne, Kościół. W domyśle zapewne polski, co sugeruje stwierdzenie na oficjalnym portalu miasta: „Chcemy, aby »nasza« czarownica nie została zapomniana i aby głośno mówić o tym, jak traktowano kobiety, także w naszym kraju”.

    No cóż – Trinę Papisten (właściwie Catharine Zimmermann) potraktowano rzeczywiście paskudnie, co jednak nie oznacza, że z zasady tak traktowano kobiety. A tym bardziej nie w „naszym kraju”, bo podpalanie stosów z ludźmi nigdy nie było ulubionym zajęciem Polaków. Przypadek Triny i wielu innych nieszczęśnic, to nie wyjątek od tej reguły. Po prostu Słupsk w tamtych czasach nie należał do Polski, tylko do elektoratu Brandenburgii.

    I jeszcze taka ciekawostka: tę nieszczęsną panią zamęczyli i spalili nie żadni katoliccy siepacze, tylko władze miasta Słupska. Luteranie. Jeśli więc Robert Biedroń taki wyrywny do rehabilitowania, to powinien zaznaczyć, że Trina Papisten jest w pierwszym rzędzie ofiarą słupskiego magistratu.

    Co z tego, że to było dawno? Skoro można tą dawną historią bić po sumieniach współczesnych polskich „męskich szowinistów”, to chyba tym bardziej następców na słupskim urzędzie, prawda?

    Sugeruję więc korektę stwierdzenia o przyczynach upamiętnienia spalonej kobiety. Powinno brzmieć: „Chcemy, aby »nasza« czarownica nie została zapomniana i aby głośno mówić o tym, jak traktowano kobiety, także w naszym słupskim magistracie”.

    No. I to będzie pasowało.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • paulus
      02.07.2016 15:30
      Znajomosc podstaw histori jest bardzo wskazana..
      i tu chwala autorowi ,za obrone najbardziej naturalnej ,a podstawowej prawdy!
      Prusy to nie zaraz Niemcy (np HaKaTa to Pruski Bismark -przede wszystkim),ewangelicy nie zaraz to samo co katolicy choc chrzescijanie .
      Na Biedronia skroty mozna by rzecz...malpy spalily biedna czarownice...gdyby choc slowo o Darwinie do tego watku wtracic...a tylko szkoda tych koczkodanow...:-)))))
    • ArchiwumX
      03.07.2016 15:11
      Wielka pomyłka Biedronia. Uczcił nie czarownicę, ale katoliczkę zabitą przez protestantów. Mamy więc w Słupsku rondo Polki Kaśki-Katolki o czym informuje portal racjonalista.pl. Trina to skrót od imienia Kathrin. Papisten nie jest nazwiskiem, lecz pogardliwym przydomkiem oznaczającym „papistkę", czyli katoliczkę. Przed przybyciem do Słupska czarownica nazywała się Katarzyna Nipkowa, czyli nosiła nazwisko kaszubskie i była Polką. Na stos posłał ją niemiecki sąd protestancki (od wojny trzydziestoletniej Słupsk należał do Brandenburgii). Trina Papisten to ksywki pochodzące z niemieckich kronik, które w tłumaczeniu na polski znaczą: Kaśka Katolka. Czarownicę zrobiła z niej nie inkwizycja, lecz Juristische Fakultät der Universität Rostock, czyli wydział prawa jednej z najstarszych niemieckich uczelni, która zwana była „światłem północy". To Uniwersytet w Rostocku wydał opinię prawną zezwalającą na poddanie Kaśki torturom. Palenie czarownic to w wielkiej mierze "specjalność" "postępowych" protestanckich kościołów i władzy świeckiej wyrastających na potęgę miast! Kościół katolicki po wprowadzeniu inkwizycji ograniczył palenie ludzi i nigdy nie palił masowo czarownic i czarowników. Inkwizycja paliła za to heretyków takich jak Hus. W 1811 r. w Reszlu na Prusach spalili ostatnią czarownicę Prusacy. W KK już około 1000 r. był zakaz wytaczania oskarżeń o czary.
      doceń 12
    • Adler
      03.07.2016 18:04
      Biedronia też by spalili...
    • Edgar
      06.07.2016 10:01
      Różne pomniki stawia się różnym ludziom i imionami tych ludzi nadaje się nazwy ulicom, placom, budynkom itp. Działanie i decyzje niektórych z tych ludzi były przyczyną śmierci wielu osób, a wiele z tych zasłużonych (?) osób spoczywa nawet na Wawelu. Ważne jest kto pisze historię i jak wiele leniwych umysłowo odbiorców te nierzadko bajki kupi. Ps. Nie rozumiem np. stawiania na piedestał Napoleona Bonapartego, za którego przyczyną do św. Piotra przedwcześnie dostały się tysiące osób wielu narodowości w tej liczbie Francuzów. Ja chyba jestem Świadkiem Jehowy, bo poza cmentarzem nikomu bym pomnika nie postawił.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół