• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Prezydent Hollande rekordowo niepopularny

    PAP

    dodane 02.06.2016 11:33

    Nie najlepsze są też notowania premiera Francji, Manuela Vallsa.

    Zaledwie 11 proc. Francuzów popiera prezydenta Francois Hollande'a. To kolejny rekord. Wyjątkowo niskie notowania ma też premier Manuel Valls - wynika z sondażu YouGov opublikowanego w czwartek przez telewizję iTele.

    Popularność Hollande'a jest o pięć punktów procentowych niższa niż w maju i najniższa od kiedy ośrodek YouGov zaczął prowadzić takie badania w listopadzie 2012 roku.

    Szefa państwa popiera tylko 3 proc. sympatyków konserwatywnej partii Republikanie, o trzy punkty procentowe mniej niż miesiąc wcześniej, i 36 proc. socjalistów oraz Zielonych, o cztery punkty procentowe mniej niż w maju.

    W momencie, w którym Francja pogrążona jest w strajkach i protestach przeciwko forsowanej przez rząd kontrowersyjnej reformie prawa pracy, o osiem punktów procentowych, do 14 proc., spadła również popularność Vallsa. Premiera popiera 35 proc. socjalistów i Zielonych (spadek o 12 punktów procentowych) i 13 proc. konserwatystów (wzrost o trzy punkty procentowe).

    Jak wynika z sondażu, ponad jedna trzecia ankietowanych Francuzów uważa, że rząd jest gotów podjąć niepopularne decyzje, jeśli będą one dobre dla kraju, a 26 proc. jest przekonanych, że władze "mają jasne stanowisko, którego nie zmienią".

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • Król Dawid
      02.06.2016 13:53
      Ciekawe wystąpienie w Sejmie miał wczoraj młody korwinista. Zaproponował uznanie PI i zniszczenie go.

      Są dwie możliwości pokonania PI. Ściągnięcie ich do nas i pokonanie ich tu co nie byłoby takie łatwe ze względu na ograniczone możliwości rozpoznania albo pokonanie ich tam. Jeżeli dobrze rozumiem intencje mówcy uznanie PI ma na celu ujawnienie się bojowników islamskich, łatwiejsze ich rozpoznanie i likwidację. Naloty prowadzić będą tylko do wzrostu nienawiści, nastrojów ekstremistycznych, eskalacji i przedłużania się konfliktu.

      Pytanie czy jest to konieczne? PI uważa nie bez racji, że chrześcijanie są odpowiedzialni za kolonizację BW. Ich zemsta na Brytanii i Francji ma formę pomsty na miejscowych chrześcijanach, o których mandatariusze jednak nie pamiętają. Umowa Sykes-Picot ma swoje konsekwencje m.in. w postaci rozpadu Imperium Osmańskiego. Jeżeli najpierw próbowano wpoić Arabom europejskie idee narodowe, a następnie podzielono ich kraje nie wg ich woli, lecz wizji demarkacji wg strategicznych interesów państw europejskich to potem trudno oczekiwać, żeby oni byli jednością gotową prowadzić dialog z Zachodem.

      Gdybyśmy mogli pogodzić ich przez pomoc w powstaniu nowego ładu na BW, w tym np. Wielkiej Syrii to niewykluczone, że Turcy, Arabowie, Izraelczycy, Persowie i Egipcjanie niezależnie od wyznania mogliby żyć w pokoju. Jest tylko jeden problem. Cele i interesy takich państw w regionie jak Turcja, Iran, Egipt, Arabia Saudyjska i Izrael i mocarstw głównie zachodnich.

      PI nie powstałoby gdyby nie został obalony Husajn. Obalenie Assada też nie pogodzi szyitów i sunnitów. Należy zbudować nowy ład na BW. Państwa arabskie powinny dostrzec, że nie chcemy ich dominować, lecz je usprawniać.

      Najpierw jednak zróbmy porządek u siebie. Liczę, że rząd PiS uporządkuje to co do tej pory było chaotyczne w państwie. A potem przyszłe rządy jeżeli tego nie poprawią to przynajmniej tego nie zniszczą.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół