• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Pośpiech prenatalny

    Szymon Babuchowski

    |

    GN 23/2016

    dodane 02.06.2016 00:00

    Kiedy po badaniach prenatalnych lekarze doradzali im aborcję, ich świat się zawalił. Nie ulegli jednak naciskom i postanowili, że ich dziecko się urodzi. To doświadczenie dwóch rodzin z tego samego kręgu Domowego Kościoła. Każda z tych historii ma piękny finał – dzięki modlitewnemu szturmowi.

    Dwie różne rodziny, a historie bardzo podobne. Aż trudno uwierzyć, że zdarzyły się małżeństwom z tego samego, liczącego zaledwie pięć rodzin, kręgu Domowego Kościoła. Obie pary stoczyły walkę, w której stawką było życie dziecka. I w obu przypadkach to lekarze popychali rodziców w stronę przerwania tego życia. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Dzieci urodziły się zupełnie zdrowe.

    Sami z wynikami

    Wiadomość o tym, że ich dziecko może urodzić się chore, zaskoczyła Olę i Wojtka Ślusarczyków w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Byli właśnie na fali wznoszącej, po nawróceniu i wejściu do wspólnoty. – Wydawało mi się, że jestem blisko Pana Boga – wspomina Ola. – Ukończyłam Kurs Alfa, jeździłam na modlitwy uwielbienia. Nie sądziłam, że wkrótce przyjdzie na mnie taka próba.

    – Pół roku wcześniej toczyłem rozmowy z pewną kobietą, której lekarze oznajmili, że jej płód nie ma szans na przeżycie – opowiada Wojtek. – Zacząłem ją ewangelizować, prosiłem, żeby zawierzyła Bogu, nie poddawała się. Ona odpowiedziała, że straciła wiarę i że podjęła inną decyzję. Nie wiedziałem wtedy, że niedługo sam będę się zmagał z podobnymi dylematami.

    Wcześniej Ślusarczykowie długo czekali na swoje pierwsze dziecko, 7-letniego dziś Franka. Po tamtej ciąży lekarze mówili, że Ola nie będzie mogła mieć już dzieci. Aż tu nagle, po długiej przerwie, doszło do poczęcia. Oboje bardzo się wówczas ucieszyli, dziękowali Panu Bogu. Nie zakładali, że coś może pójść nie tak. Po pierwszym badaniu prenatalnym Ola modliła się przed Najświętszym Sakramentem. Właśnie wychodziła z kaplicy, z przeświadczeniem, że wszystko będzie dobrze, kiedy zadzwonił Wojtek z wynikami odebranymi w recepcji: zbyt wysoka przezierność karkowa, zwiększone ryzyko wystąpienia zespołu Downa, zalecana kontrola między 18. a 22. tygodniem ciąży. – Nie wiedzieliśmy, co to oznacza. Nie umieliśmy zinterpretować tych wyników – mówią Ślusarczykowie. Później, podczas wizyty, lekarka zasugerowała: „Może by się pani zastanowiła nad amniopunkcją?”. – To inwazyjne badanie polegające na nakłuciu igłą jamy owodni. W jednym na 200 przypadków dochodzi do poronień – komentuje Ola.

    Zbadać, żeby zabić

    Dla Ślusarczyków zaczął się koszmar. Przestraszyli się, że w małej wiosce koło Kalwarii Zebrzydowskiej trudniej będzie im wychowywać dziecko z zespołem Downa. – Nie mogłam spać, miałam myśli samobójcze. Przeżywałam wewnętrzny bunt wobec Pana Boga, mówiłam do Niego: „Zawiodłeś mnie” – opowiada Ola. – Zwykle wieczorem modlimy się z mężem do św. Michała Archanioła. Ale w tamtym czasie, kiedy przyszedł do nas znajomy ksiądz, nie byłam w stanie wypowiedzieć nawet jednego słowa tej modlitwy. Jestem ekonomistką, uważam siebie raczej za osobę trzeźwo myślącą, daleką od egzaltacji, ale czułam, że dzieje się tu coś dziwnego; że rozgrywa się jakaś duchowa walka.

    Kiedy w końcu udało się wspólnie pomodlić, a rodzinę wsparła też duchowo wspólnota Domowego Kościoła, przyszedł wewnętrzny pokój. – Na konsultację z innym lekarzem jechałam już całkiem spokojna. Lęk zniknął. Wiedziałam, że jakiekolwiek dziecko się urodzi, chcemy je przyjąć – mówi Ola. – Po wizycie okazało się, że badania niczego nie przesądzają; że to tylko statystyka. Miałam umówić się na kolejne badanie między 18. a 22. tygodniem ciąży. Im później, tym wyraźniejszy miał być obraz USG.

    I tu znowu zaczęły się schody. Wszystkie ośrodki w Krakowie sugerowały Oli, by badanie odbyło się wcześniej, bo „wtedy można jeszcze usunąć ciążę”: – Kiedy mówiłam, że tego nie chcę, usłyszałam: „To po co pani robi te badania?”. Uparłam się jednak. I nagle okazało się, że wszystko jest w porządku, przezierność karkowa w normie. Ta sytuacja pokazała mi, że strach i obawa to narzędzia diabła. Kryzys, który mnie dotknął, był jak zaparcie się św. Piotra. Przecież Pan Bóg już wcześniej na modlitwie powiedział mi, że wszystko będzie dobrze.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»

    TAGI: ABORCJA, PROLIFE

    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Gość
      03.07.2016 18:25
      Mialam identyczna sytuacje. Najpierw zle wyniki,do tego zle wyniki z krwi zawyzajace ryzyko,ale zle dlatego ze bylo jeden dzien za pozno i pan profesor naciągnąl dane bo mu komputer nie przyjmowal!!! Potem lęk,żal i placz ale jednocześnie konsultacja w prywatnej klinice i wsparcie ze wcale tak zle nie jest, przeziernosc duza ale dziecko tez duze. A pan profesor byl oburzony ze odmawiam amniopunkcji, ze ryzyko poronienia jest mniejsze niz ze wyjde i mnie samochód przejedzie. To wyszlam i bylam gotowa na te samochod... moj syn mial urodzic sie wg profesora co najmniej z wadą serca. Urodzil sie zdrowy :)
    • Ola Ślusarczyk
      04.07.2016 12:51
      Dziękujemy p. Szymonowi Babuchowskiemu za podjęcie tematu. Mamy nadzieję, że to świadectwo pomoże innym małżeństwom dokonać właściwego wyboru. Życie stawia nas w różnych sytuacjach i czasem musimy podejmować decyzje trudne, bolesne...buntujemy się, wątpimy, mamy chwile zwątpienia...Nasze doświadczenie pokazało nam, że strach jest narzędziem złego, a siłą jest modlitwa. Zawierzyliśmy życie naszych dzieci Matce Bożej Częstochowskiej (pierwszosobotnie akty zawierzenia w Częstochowie) i wierzymy w cuda, ale to jest świadectwo przede wszystkim walki duchowej i siły modlitwy wspólnotowej. Dlatego w tym miejscu dziękujemy naszym przyjaciołom za wsparcie i modlitwę, szczególnie wspólnocie Chrystusa Zmartwychwstałego "Galilea" ze Stryszawy, DZ ze Stryszowa, wspólnocie Domowego Kościoła, ks. Zbigniewowi, ks. Tomkowi i ks. Michałowi za intencje mszalne. Pan Bóg nas kocha bez względu na wszystko. A my w modlitwie możemy się z Nim prawdziwie zaprzyjaźnić i odwzajemnić tą miłość. Bóg zapłać wszystkim, którzy nas wspierali w tym trudnym dla nas czasie.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół