• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Ziarnko do ziarnka

    Wiesława Dąbrowska-Macura

    |

    GN 21/2016

    dodane 19.05.2016 00:00

    67 proc. Polaków uważa, że warto regularnie oszczędzać – wynika z badań przeprowadzonych przez Fundację Kronenberga. Odsetek zwolenników oszczędzania w latach 2008–2015 wzrósł w naszym kraju o 5 punktów procentowych. Wzrosła także liczba osób oszczędzających regularnie – z 7 proc. w 2008 r. do 16 proc. pod koniec 2015 roku.

    Według Diagnozy Społecznej 2015 oszczędności posiada jednak mniej niż połowa polskich gospodarstw domowych – nieco ponad 45 proc. To więcej niż na przykład 2 lata wcześniej, kiedy posiadanie oszczędności deklarowało 41 proc. gospodarstw domowych.

    Na starość i na czarną godzinę

    Oszczędności przydają się w nieprzewidzianych życiowych sytuacjach, takich jak utrata pracy, obniżka pensji, niespodziewany wydatek czy choroba w rodzinie. Tego rodzaju odłożone pieniądze specjaliści nazywają poduszką finansową, bo zapewniają bezpieczeństwo w sytuacji kryzysowej. Ekonomiści szacują, że chroniąc przed nieprzewidzianymi wydatkami, powinny one stanowić od trzykrotności do sześciokrotności miesięcznych wydatków gospodarstwa domowego. Ze wspomnianej już Diagnozy Społecznej 2015 wynika, że Polacy najczęściej gromadzą oszczędności „na starość” – taki cel wskazało 22 proc. badanych. Równie często oszczędzamy na „czarną godzinę” lub na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń losowych (18 proc.). Dosyć często odkładamy też pieniądze na wakacyjny wypoczynek oraz na przyszłe wydatki swoich dzieci (po 8 proc.). Sondaż przeprowadzony kilka lat temu przez jedną z pracowni badania opinii publicznej pokazał, że Polacy mają jednak niewielką wiedzę na temat oszczędzania, a trzy czwarte ankietowanych przyznało, że nigdy nie korzystało z żadnej formy edukacji na ten temat.

    Jak wybrać dobrą lokatę?

    Porównując reklamy lokat, należy zwrócić uwagę przede wszystkim na czas trwania i oprocentowanie. Czas trwania: lokatę zawiera się na ściśle określony czas: na przykład na 3 miesiące. Jeżeli zerwiemy lokatę przed upływem tego terminu, otrzymamy z powrotem swoje pieniądze, ale bez odsetek. Oprocentowanie: podaje się je zawsze w skali rocznej. Oznacza to, że jeśli 3-miesięczna lokata opiewa na 4 proc., to po 3 miesiącach otrzymamy odsetki w wysokości 1 proc. od wpłaconej na lokatę sumy. Odsetki w wysokości 4 proc. otrzymamy, jeśli nasze pieniądze będą leżały na lokacie przez cały rok. Istotna jest też informacja, czy oprocentowanie lokaty jest stałe, czy zmienne. Stałe gwarantuje, że nie ulegnie zmianie przez cały czas trwania lokaty. Oprocentowanie zmienne jest związane ze zmianami stóp procentowych dokonywanymi przez Radę Polityki Pieniężnej. Jest korzystniejsze, kiedy stopy procentowe rosną. Czego nie ma w reklamach Należy pamiętać, że od odsetek zyskiwanych na lokacie zapłacimy 19-procentowy podatek od zysków kapitałowych. Bank pobiera go automatycznie. Rzeczywisty zysk będzie więc nieco mniejszy, niż wynikałoby z nominalnego oprocentowania. Podawana w reklamach wysokość oprocentowania tej informacji najczęściej nie zawiera.

    Z listów napływających do redakcji „Gościa” po publikacji przygotowywanych we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim materiałów dotyczących bezpiecznego pomnażania oszczędności wynika natomiast, że wielu ludzi zastanawia się, jak oszczędzać, kiedy z niewysokiej renty czy emerytury udaje się odłożyć co miesiąc tylko kilkadziesiąt złotych. Jakie są możliwości pomnażania takich niewielkich oszczędności?

    Okazuje się, że sposobów powiększenia oszczędności, także tych niewielkich, jest całkiem sporo. Wybór najbardziej odpowiedniej dla siebie formy zależy od tego, na co chcemy w przyszłości przeznaczyć zaoszczędzone środki. Jeżeli oszczędności mają służyć nam lub naszym dzieciom w dalszej przyszłości, warto włożyć je na długoterminową lokatę. Możemy też kupić obligacje dedykowane osobom fizycznym lub ulokować np. w jakimś bezpiecznym funduszu inwestycyjnym, ale wtedy musimy się liczyć – w bardzo niesprzyjających okolicznościach – z możliwością straty części zainwestowanego kapitału. Jeżeli natomiast oszczędzamy na „czarną godzinę”, wybierzmy lepiej konto oszczędnościowe, z którego w dowolnym momencie będziemy mogli wypłacić pieniądze (lub ich część) bez utraty odsetek. Na taki rachunek możemy też systematycznie przelewać wolne środki, np. te niewielkie sumy, które zaoszczędzimy na koniec miesiąca na bieżącym rachunku. Dodatkową zaletą tego typu konta jest też fakt, że odsetki naliczane w okresie rozliczeniowym (np. co miesiąc) są regularnie dopisywane do kapitału. Takie systematyczne oszczędzanie to dobry sposób pomnażania właśnie niewielkich oszczędności, które mogą się przydać w każdej chwili.

    Zaczynamy oszczędzać

    Oszczędzania można się nauczyć. Zacząć należy od przeanalizowania swoich wydatków, by ustalić, które można ograniczyć lub zupełnie wyeliminować. To pozwoli nam znaleźć środki, które będziemy systematycznie odkładać na koncie oszczędnościowym. Na to konto można także przelewać na przykład sumy zostające nam na koniec miesiąca po opłaceniu wszystkich wydatków. Można również regularnie, np. co miesiąc, wpłacać na nie ustaloną kwotę.

    Dlaczego warto mieć specjalne konto na oszczędności, a nie zostawiać ich na rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowym (ROR), na który wpływa nasza pensja czy emerytura? Po pierwsze dlatego, że wtedy nie wydamy zaoszczędzonych pieniędzy „niezauważenie”. A poza tym zgromadzone na koncie oszczędnościowym sumy regularnie będą się powiększały o doliczane odsetki (pomniejszone o 19-procentowy podatek od zysków kapitałowych). Tych zysków nie osiągniemy, jeśli nasze oszczędności zostawimy na nieoprocentowanym lub minimalnie oprocentowanym ROR-ze albo odłożymy do domowej skarbonki. Konto oszczędnościowe to bardzo bezpieczna forma oszczędzania, bo nie ryzykujemy, a możemy jedynie zyskać. Gromadzone na nim pieniądze są oprocentowane tak jak na lokacie, czyli stosunkowo wysoko, a są dostępne w każdej chwili. W razie potrzeby możemy z nich skorzystać w dowolnym czasie bez utraty naliczonych odsetek.

    Konta oszczędnościowego nie musimy otwierać w tym samym banku, w którym mamy ROR. Warto szukać bezpłatnego, z jak największym oprocentowaniem. – Trzeba też zwrócić uwagę na dodatkowe warunki, np. ograniczenie liczby darmowych przelewów z konta oszczędnościowego. Za każdy przelew powyżej limitu zapłacimy prowizję. Zdarzają się też konta z limitem kwoty podlegającej podwyższonemu oprocentowaniu, np. do 10 tys. zł. Nadwyżka natomiast jest niżej oprocentowana. W niektórych bankach wyższe oprocentowanie obowiązuje dopiero, gdy saldo konta przekroczy jakąś ustaloną kwotę, np. 100 tys. zł. Czasami wyższe oprocentowanie obowiązuje tylko przez pewien czas, np. przez kilka promocyjnych miesięcy, a potem jest obniżane. Ważny jest też sposób kapitalizacji odsetek, czyli częstotliwość ich naliczania. Najkorzystniej jest, jeśli są naliczane codziennie – informuje dr Robert Jagiełło, doradca w Departamencie Stabilności Finansowej NBP.

    Ci, którzy mogą co miesiąc zaoszczędzić co najmniej 50 zł, mogą skorzystać z programów systematycznego oszczędzania w bankach, funduszach inwestycyjnych oraz firmach ubezpieczeniowych. Oprocentowanie w programie oferowanym przez bank jest zazwyczaj wyższe niż na koncie oszczędnościowym i rośnie wraz ze wzrostem liczby dokonanych wpłat. W przypadku powiązania programu z funduszem inwestycyjnym lub ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym istnieje jednak ryzyko utraty części oszczędności.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»

    oceń artykuł

    Twoje bezpieczne finanse

    Domowa ekonomia

    przewiń w dół