Czarny wtorek

Czarny wtorek

Jarosław Dudała

Proponuję, by 12 maja ogłosić dniem żałoby narodowej. Po straconym ładzie prawnym. Dlaczego akurat 12 maja?

Bo to rocznica zgłoszenia przez posła PO Roberta Kropiwnickiego poprawki do projektu ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, która umożliwiła poprzedniemu Sejmowi wybór "nadliczbowych" sędziów TK i zapewnienia nominatom centrolewicy niemal wszystkich foteli w trybunale. Od tego tak naprawdę rozpoczął się kryzys konstytucyjny, który mamy w tej chwili. Rozumiem, że nawet jeśli Kropiwnicki sam wpadł na ten "genialny" pomysł, to nie przeprowadziłby go bez poparcia swej partyjnej góry. Dlatego odpowiedzialność ponosi cała PO, a także PSL i SLD, które dały się wciągnąć w tę grę. Ktoś jednak rzucił kamień, który pociągnął za sobą lawinę. Tym kimś był poseł Kropiwnicki, doktor prawa konstytucyjnego, co jest dla niego okolicznością obciążającą, bo z racji wysokiego wykształcenia powinien przewidywać, jakie konsekwencje będzie miało jego oburzające postępowanie. Zrzeczenie się przez niego mandatu poselskiego powinno być oczywistością. Ale gdzie tam, poseł stroi się teraz w piórka obrońcy demokracji...

Nie bez winy jest sam TK, zwłaszcza jego prezes, który współpracował z parlamentarzystami przy tworzeniu fatalnej, jak się okazało, ustawy. Nie mam dowodów, by twierdzić, że prof. Andrzej Rzepliński spiskował z politykami PO, czyli partii, z której rekomendacji kandydował na rzecznika praw obywatelskich. Może po prostu profesorowie z TK postanowili sami dopilnować, by zasiadający w Sejmie przysłowiowi zootechnicy i pielęgniarki nie wysmażyli im ustawowego narzędzia pracy, nad którym sędziowie TK klęliby przez kolejne lata. Tak czy inaczej, Trybunał został wciągnięty, a po części sam dał się wciągnąć w grę polityczną, od której powinien stronić.

Winę za zaistniałą sytuację ponosi też PiS, bo mógł poprzestać na zastąpieniu "nadliczbowych" sędziów wybranymi przez nowy Sejm, akceptując wybór tych, co do których takich zastrzeżeń nie było.

To, co stało się później, wynikało jedynie z tego, że wszystkie strony konfliktu postanowiły zachowywać się konsekwentnie. Jak to się trywialnie mówi: iść w zaparte.

W Polsce zmienia się sposób postrzegania rzeczywistości prawa. Paradygmat - jak mówią mądrale. Gdybym miał używać nazwisk, ilustrujących tę sytuację, to rzekłbym, że wizję Hansa Kelsena i Andrzeja Zolla zastępuje spojrzenie Carla Schmitta i Stanisława Ehrlicha. Do czego zaprowadzi nas nowa sytuacja - nie wiadomo. Zwłaszcza, że prawnicy mają kaca, ale ogół społeczeństwa interesuje się tym coraz mniej.

Pisałem przedwczoraj, że prawdopodobnie niemożliwe jest rozwiązanie obecnego konfliktu. Możliwa jest raczej jego dezaktualizacja. Nadal jednak nie mam pojęcia, jak do tej dezaktualizacji dojdzie.

Może ktoś z Państwa wie?

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 15 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 rafi.zabrze 17.03.2016 23:18
Niezalogowany użytkownik

@Epsilon - napisałeś:
Kaczyński nigdy do tego nie nawoływał, nawet jak był w głębokiej opozycji, ośmieszany i dyskredytowany przez mainstreamowe media.

Akurat Kaczyński - przynajmniej w jakiejś części - ten proceder rozpoczął. Chyba każdy ma w pamięci brak przyjścia na zaprzysiężenie Komorowskiego, to nieuznawanie demokratycznego werdyktu społeczeństwa.

Dyskredytowany przez mainstreamowe media - zgoda - rzeczywiście obrywało się mu za winy swoje i nieswoje. Dochodziło też do nadinrepretacji jego wypowiedzi. Mam i słucham Radia Maryja - wierz mi, że to też ze zwykłą etyką wiele wspólnego nie ma, a mam wrażenie, że za chwilę pod wspólnym mianownikiem z RM znajdą się media publiczne zarządzane przez pana JK.

Jestem 'platformersem' choć klapek na oczach nie mam. Uważam, że zamieszanie z TK jest potrzebne PISowi do kompletnej przebudowy państwa polskiego. Chciałbym wierzyć, że za kilka lat będziemy żyli w innym, lepszym kraju. Jeśli rzeczywiście ta reforma się powiedzie, a nam wszystkim będzie się żyło lepiej - za kilka lat nikt już PISowi nie będzie wypominał zamieszania z TK. Zwycięzców rzadko się ocenia. Marszałek Piłsudski też nie zawsze kierował się literą prawa a dziś uznawany jest za wielkiego Polaka. Chciałbym wierzyć, że Kaczyński ma plan naprawy Rzeczypospolitej (bo mam przekonanie, że napawdę jest sporo rzeczy do naprawienia po tych 25 latach wolności). Mam ten luksus podwójny, że mogę bawić się w dywagacje:

1. nie jestem PISowcem, więc obserwuję poczynania partii mi politycznie obojętnej - nie muszę się za nich wstydzić

2. na razie w żaden sposób działania PIS nie wchodzą mi w życie, nie widzę też negatywnego wpływu na inne osoby z mojego otoczenia.

Do tego dodałbym jeszcze opinie moich znajomych PISowców, którzy na ogół bardzo dobrze oceniają pracę 'swojego' rządu i parlamentu. To pozwala mieć nadzieję, że PIS robi to co obiecał swoim wyborcom, a daj Boże nam takie partie, które będą się wywiązywały ze swoich obietnic :-)

Powiem więc tak: PIS - pokażcie co potraficie, tylko pamiętajcie, że naród Wam tego nie zapomni, jeśli swoją szansę nie wykorzystacie, albo źle wykorzystacie.

Na razie nie robicie nic takiego złego, abyście zasługiwali na większe potępienie niż moja Platforma za swój czas władzy. Nie uważam też, abyście zasługiwali na jakiekolwiek pochwały, ale wciąż czekam, że te nocne prace przyniosą wbrew skojarzeniom oświecone pomysły, a nie podejrzane czarne interesy.

Plusów: 1 Epsilon 13.03.2016 13:00
Niezalogowany użytkownik Proszę Pana,
Jakie "podstawy demokratycznego państwa"?! To nie "podstawy", ale kpina z demokratycznego państwa. Prezes Trybunału Konstytucyjnego w świetle jupiterów "naradza się" z posłami opozycji, orzeczenie TK "krąży po internecie" przed ogłoszeniem wyroku... Przecież to czysta postkomuna, z "zachodnimi" wartościami nie ma to nic wspólnego.
Co osiągnęliśmy w polityce zagranicznej przez "lata wolności"? Przecież nikt się z nami nie liczył, rozmowy na temat Ukrainy prowadziły Niemcy, Rosja, Białoruś z ostentacyjnym pominięciem Polski. Na konferencji w Warwick z łaski na uciechę otrzymaliśmy "szpicę" z siedzibą w Szczecinie (bardzo blisko granicy z Rosją). Nawet mąż pani Tymoszenko prosił swego czasu o azyl w Pradze, gdyż "nasze" państwo uchodziło za niepewne (Putin był wtedy "naszym człowiekiem" w Moskwie, a "polskie" służby specjalne udostępniały służbom białoruskim informacje o opozycjonistach wobec reżimu Łukaszenki).
Tak więc jeśli chodzi o Putina - jemu na rękę jest to, co robi obecnie KOD i pan Schetyna.
A jeśli chodzi o finanse - bez obaw. Z jednego euro "płynącego" do Polski z Niemiec 89 eurocentów powraca do "macierzy". A według Global Financial Integrity rocznie z polskiego systemu podatkowego "wyparowywało" 90 mld złotych. To było oczywiście uczciwe i nowoczesne...
Plusów: 1 Epsilon 13.03.2016 12:47
Niezalogowany użytkownik Proszę Pana,
To były inne czasy.
Gdzie był obecny Trybunał Konstytucyjny, gdy pan prezydent Komorowski podpisał genderową konwencję (o rządowym programie in-vitro nie wspominając)?
Trybunał debatował kilka lat nad tym, czy ustawa "zabierająca" nam pieniądze z OFE jest zgodna z Konstytucją, o bankowym tytule egzekucyjnym nie wspominając. Nad ustawami o Trybunale debatują zaskakująco szybko (kilka tygodni), a ich wyroki są zaskakująco przewidywalne.
Czy naprawdę nie można przewidzieć, że gdyby rząd nie wprowadził tych zmian do TK, to zdominowany przez Platformę TK skutecznie sparaliżowałby pracę rządu?
Trybunał Konstutucyjny nie może być "Trybunałem Liberum Veto".
Może po prostu obecne przepisy o TK są nieuczciwe i należy je zmienić, zmieniając Konstytucję. Ale czy obecnej opozycji zależy na kompromisie? Czy zależy im na Polsce, czy na Majdanie?
Plusów: 0 Epsilon 13.03.2016 12:33
Niezalogowany użytkownik Po wyborczym zwycięstwie Jarosław Kaczyński zapraszał wszystkich do biało-czerwonej drużyny. Opozycja nie zachowuje się, jakby chciała w tej drużynie grać. Swoimi nawoływaniami do Majdanu zaogniają sytuację i działają na szkodę naszego państwa. Kaczyński nigdy do tego nie nawoływał, nawet jak był w głębokiej opozycji, ośmieszany i dyskredytowany przez mainstreamowe media.
"Najgorszy sort Polaków" padło w kontekście tych osób, które donoszą na własny kraj do instytucji międzynarodowych i dążą do wprowadzenia sankcji wobec Polski tylko dlatego, że stracili władzę. Słowa te zostały wyrwane z kontekstu.
Jak Jarosław Kaczyński powie "najgorszy sort Polaków", "tam stało ZOMO" to rejwach jest przez kilka lat, że "dzieli Polaków" itd. Jak pan Schetyna mówi o Majdanie, jak politycy Platformy mówią o "bandzie oszołomów, szkodników", a ich słowa były i są rezonowane przez sprzyjające im gazety (Blumsztajn - "trzeba wyrzucić PiS na ulice") itd. - wtedy jest język miłości.
PiS walczy o wyrwanie naszego kraju z rąk postkomuny. Mogli byli to zrobić wspólnie z Platformą w latach 2005-2007, ale Platforma nas wtedy zdradziła. Wybrała "układ III RP".

wszystkie komentarze >