• facebook
  • twitter
  • Newsletter
  • rss
  • Kultura Stuhra

    Franciszek Kucharczak

    dodane 08.03.2016 13:20

    Że to chamstwo? Nie, to za prosta odpowiedź.

    Maciej Stuhr bardzo rozbawił publiczność podczas gali wręczenia Polskich Orłów, gdy się „przejęzyczał”, mówiąc o najlepszej „aktorce drugiego sortu” albo o kimś, kto się „wałęsa”. Niech będzie, może to i śmieszne. Ale sala reagowała nie mniejszym entuzjazmem także na wzmianki o „artystach wyklę… eee, przeklętych” albo o filmie, który stoi na „oponie… opoce”. To już jest zastanawiające, bo tu mowa o sprawach ważnych i poważnych, które skończyły się lub mogły się skończyć tragicznie. Ale dobrze, uznajmy, że zgromadzeni celebryci nie mieli czasu na rozważania o stosowności takich żartów i zaśmiali się z rozpędu. Jednak gdy padły słowa „Państwo mają tu… polew”, rozbawienie sali trudno czymkolwiek usprawiedliwić. Rzecz jasna tym trudniej usprawiedliwić samego Stuhra. No, chyba że się pisze na portalu Tomasza Lisa NaTemat.pl. „Warto dodać, że nie on pierwszy zażartował sobie z władzy. Podczas Telekamer szpilki wbijali jej kabareciarze Robert Górski i Ewa Błachnio” – napisali tam.

    A to ciekawe, z jakiej władzy kpił Stuhr, gdy rzucał aluzje do żołnierzy wyklętych? I komu, gdzie wbijał te swoje „szpilki”? Wielu z tych zamęczonych patriotów nawet grobów nie ma, więc byłoby trudno. Łatwiej wbić szpilkę w oponę, ale to też wątpliwy żart. A z jakiej władzy aktor żartował, gdy bawił zebranych aluzjami do katastrofy smoleńskiej, jednej z największych tragedii w historii Polski?

    O co tu chodzi? Co się dzieje? Przecież nawet prymitywy rozumieją, że gdy mowa o ludzkim dramacie, zwłaszcza świeżym (przecież to dopiero parę lat), to trzeba jakoś delikatnie. Że to chamstwo, to za prosta odpowiedź. Maciej Stuhr to nie jest człowiek toporny, który nie umie rozeznać, czy coś jest stosowne, czy nie. Śmiem twierdzić, że on, podobnie jak wielu obecnych na sali, nasiąkło wbijaną przez lata do głów atmosferą drwiny „ze Smoleńska”. Taka się z tego zrobiła „oczywistość”, że jeśli ktoś mówi o tym na poważnie, no to musi być - ha, ha, ha! - przedstawicielem „sekty smoleńskiej”. Takim świrem, który uparł się uważać inaczej, niż kazała uważać ówczesna władza, która już w dniu katastrofy znała jej przyczyny.

    Lata takiej koncesjonowanej propagandy, emitowanej w najbardziej oficjalnym obiegu, musiały wywołać takie skutki. Nic dziwnego, że niektóre „Polskie Orły” oduczyły się wysoko latać.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • nikodem1306
      09.03.2016 17:21

      Jaki artysta, taki dowcip...
      "Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek
      ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta
      ." (Łk 6, 45)
      Jakość i lekkość dowcipu, jaki wydobył z siebie p. Maciej Stuhr można podsumować cytatem z Marka Twaina: "Lepiej jest nie odzywać się wcale i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości".

    • BeatryczeKlempa
      10.03.2016 00:25
      @rafi.zabrze
      Cóz moge dodać do Twego znakomitego komentarza?
      Pełna zgoda i dziękuje za te słowa!

      Myślę, tak na marginesie, że zadanie racjonalizowania polskich dyskusji leży na dziennikarzach.
      Od nich wymagałbym prezentowania argumentów, a nie emocjonalnego odreagowywania ad personam czy pro-partyjnie.
      Ale dziennikarzem może dziś być każdy, a zapotrzebowanie na połajanki wytworzono tak ogromne, że wielu pisistów znajduje zatrudnienie.
      Ot, przykład najbliższy. Taki red. Kucharczak. Zezłościł sie bo Stuhr wyśmiał tę stronę, która podoba się redaktorowi. To i redaktor walnął tekst, wylał z siebie emocje - ale postawienie pytania, dlaczego niegłupi przeciez parodysta ironizował na te, a nie inne tematy - to już przekracza możliwości...
    • aaa
      13.03.2016 20:57
      Gdyby nie znany tatulo zapewne nie uświadczylibyśmy popisów oratorskich, wdzięku i uroku osobistego raczej by nie nastarczyło do samodzielnego zaistnienia.
    • CYnick
      21.03.2016 21:20
      Popieram Stuhra. Aktor to komediant, a nie jakiś autorytet moralny, czy wyrocznia. Ci, którym się te role mylą zawsze będą mieli problem z odbiorem. Reszta się zdrowo pośmieje, albo choćby ocknie z letargu.

      Rolą artysty jest czasem przekłuć ostrzem satyry jakiś balon nieco za mocno nadmuchany (ten już niedługo sam pęknie).
      Dlaczego nie upamiętnić jakoś nieszczęsnej komedii pomyłek i niekompetencji podwórkowych badaczy oraz amatorskich badaczy katastrof celnym żartem. Tym bardziej, że ostatnie wybryki niektórych osób publicznych obrażają inteligencję nawet przypadkowego słuchacza.
      Stuhrze, czyń swą powiność!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół