• facebook
  • twitter
  • Newsletter
  • rss
  • Bolesna prawda o nas samych

    Aleksander Bańka


    GN 11/2016 |

    dodane 16.03.2016 00:15

    Jeżeli będziesz trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami 
i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.


    Czy może ktoś uwierzyć w Jezusa, a jednocześnie nie przyjmować Jego nauki? Brzmi to paradoksalnie, a jednak dialog z takimi ludźmi przedstawia dziś Ewangelia. Jezus zwraca się do nich z zapewnieniem, że gdy będą trwać w Jego nauce, staną się prawdziwie Jego uczniami i doświadczą wyzwolenia przez prawdę. Jednak te słowa mocno irytują słuchaczy. Ich oburzenie wywołuje sugestia, że tkwią w niewoli grzechu. Co więcej, gdy Jezus wytyka im, że usiłują Go zabić, bo nie przyjmują Jego nauki, nie zaprzeczają Jego słowom i nawet nie próbują się tłumaczyć. Taka postawa wydaje się zdumiewająca. Często jednak, w pewien sposób, jest bliska także i nam. Przedziwna skłonność do fałszerstw moralnych powoduje, że w chwili, gdy napotykamy bolesną prawdę o nas samych, reagujemy z oporem, a nawet z nienawiścią. I nie broni nas przed tym nawet nasza religijność. Czy Jezusa nie chcieli zabić ludzie pobożni? A czy my – słysząc z Jego ust o trawiącym nas grzechu – stanęlibyśmy wówczas po Jego stronie?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Gabriela
      16.03.2016 14:19

      Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali.
      Wybrać i kochać należy tylko Jego - samego Boga w Trójcy Świętej Jedynego - a nie takie czy inne „wartości” lub „prawdy”. One też mogą być formą czczenia bałwana. Bałwanom zaś - jak wiadomo z Biblii - czci ani życia oddawać nie wolno.
      Wybrać i kochać Boga może jednak tylko ten, kto sam został przezeń wybrany i ukochany. Dowartościowujące? Na pewno. Ale też zobowiązujące - choćby do walki z owymi bożkami. A poprzeczka w tej walce wzniesiona została wysoko, by wspomnieć rozprawę Mojżesza ze złotym cielcem, czy Jezusa z przekupniami w świątyni.
      Nawracanie na fałsz to forma zabójstwa. Warto o tym pamiętać szczególnie dziś, gdy szeroko propagowanym rodzajem „wyzwolenia” jest legalizacja grzechu z wykorzystaniem sakramentu, czyli tzw. stwierdzenie nieważności. Nie było ślubu - nie ma grzechu. Tylko czy to aby na pewno o takim wyzwoleniu z grzechu mówił (i mówi) Jezus …? Czy cnotliwa Zuzanna byłaby cnotliwa żyjąc w grzesznym, choć zalegalizowanym związku? Czy trzej młodzieńcy z Księgi Daniela wyszliby bez szwanku z pieca ognistego, gdyby oddali pokłon bożkowi?

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół