Polska religijność - wybiórcza i synkretyczna

dodane 01.03.2016 18:24

KAI |

- Polska religijność jest synkretyczna i wybiórcza, a z badań CBOS wynika, że tylko 35 procent katolików to katolicy ortodoksyjni - mówił socjolog o. Andrzej Potocki OP z Uniwersytetu Warszawskiego, który wziął udział w spotkaniu dyrektorów wydziałów duszpasterskich, delegatów KEP, konsulty męskiej i żeńskiej oraz świeckich konsekrowanych.

Polska religijność - wybiórcza i synkretyczna   Jakub Szymczuk /Foto Gość Choć 94 proc. Polaków przyznaje się do wiary katolickiej, to zaledwie 35 proc. respektuje zasady, jakich naucza Kościół

Dwudniowe spotkanie rozpoczęło się 1 marca w Warszawie pod przewodnictwem Komisji Duszpasterskiej KEP abp. Stanisława Gądeckiego. Referat, z którego wynika, że mimo iż 94 proc. Polaków przyznaje się do przynależności do Kościoła, według badań CBOS tylko 35 procent katolików to katolicy ortodoksyjni.

Duchowość chrzcielna będzie głównym tematem programu duszpasterskiego na rok 2016/2017.
Mówił o tym ks. Szymon Stułowski, konsultor Komisji Duszpasterskiej KEP, w czasie dwudniowego spotkania dyrektorów Wydziałów Duszpasterskich, duszpasterzy krajowych, delegatów KEP, konsulty żeńskiej i męskiej oraz świeckich konsekrowanych, które rozpoczęło się dziś w Warszawie.

O społecznym kontekście ewangelizacji mówił o. prof. Andrzej Potocki OP z Uniwersytetu Warszawskiego. Przytoczył on szereg badań CBOS, z których wynika, że wiara w Polsce staje się coraz bardziej selektywna i synkretyczna i jest to rzeczywistość, z którą muszą zmierzyć się duszpasterze. Sytuacja po 1989 r. jest taka, że zanika polonocentryzm, dychotomiczna wizja świata z ostrym podziałem na dobro i zło z czasów PRL, jesteśmy na rynku idei, na którym człowiek ma prawo wybierać, selekcjonować, odrzucać, a chrześcijaństwo jest jedną z wielu ofert. Kościół ma poważne atuty - mówił o. Potocki, gdyż jest "rozpoznawalny", ma narzędzia głoszenia - parafie, zakony, sanktuaria, kurie oraz ofertę wiary i moralności.

- Wobec tego - mówił prelegent - należy zadać pytanie, czy ludzie, do których idziemy, nas potrzebują. Przypomniał badania, z których wynika, że ksiądz jest niżej ceniony w opinii społecznej niż sprzątaczka. Z drugiej strony od lat ok. 94 proc. badanych przyznaje się do katolicyzmu. Badania wykazują też, że ankietowani nie życzą sobie większego wpływu Kościoła na życie społeczne, a jeśli chcą, by się zwiększył, to w dziedzinie edukacji i życia rodzinnego.

O. Potocki przytoczył też badania, z których wynika, że spada odsetek wierzących, którzy stosują się do nauczania Kościoła (2000 - 56,7; 2012 - 46 proc.; wiarę na własny sposób deklarowało zaś 39,6 w 2000 i 47,3 w 2012). Wynika stąd, że możemy mówić o wierze kościelnej i sprywatyzowanej - podkreślił socjolog z UW. Zwrócił tez uwagę, że zmianie ulegają także motywy wiary - od tradycyjnej do wiary osobistego wyboru.

Prelegent zanalizował też treść wiary. Badania wykazują, że jest coraz bardziej selektywna - w 1997 r. w nieśmiertelność duszy wierzyło 76 proc. ankietowanych, w 2015 - 69. W sąd ostateczny w tych samych latach - 77 proc. wobec 70. Niemal co trzeci ankietowany (30 proc.) deklarował w 1997 wiarę w to, że zwierzęta mają dusze; w 2015 było ich już 36 proc. - Selektywność wiary łączy się więc z synkretyzmem, z czerpania elementów z innych religii. Według badań CBOS 35 proc. katolików w Polsce to katolicy ortodoksyjni i widać, jak bardzo ta liczba odbiega od wskaźnika deklarowanej wiary.

Podobnie jest ze źródłem moralności - w 2005 46 proc. wskazywało, że tkwi ona w człowieku, w 2013 tego zdania było 57 proc. badanych. W analogicznych latach tylko 27 proc twierdziło, że źródło moralności jest w Bogu, w 2013 tego zdania było tylko 19 proc. Zdaniem o. Potockiego odzwierciedla to proces autonomizacji, coraz mniej ludzi uznaje, że sankcje moralne usytuowane są w religii, jest to sekularyzacja moralności.

- Sekularyzacja moralności i selektywność wiary są najbardziej charakterystycznymi zjawiskami w modelach religijności, a posługa duszpasterska powinna iść w kierunku połączenia moralności i wiary - zakończył o. Potocki.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI | RELIGIJNOŚĆ, STATYSTYKA, WIARA I RELIGIJNOŚĆ

Przeczytaj komentarze | 30 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Rediar 09.03.2016 11:45
Niezalogowany użytkownik To oczywiste, że każdy ma swoje życie i że religia jest jego sprawą prywatną - w tym sensie, że każdy będzie rozliczony ze swoich czynów, a nie z czynów swojego brata, sąsiada czy człowieka z drugiego końca świata.
Co zaś do "życia tak jak inni chcą" - nie można udawać, że własne działania nie mają wpływu na życie innych. Gdy słusznie się im one nie podobają - absurdem jest traktować te uwagi jako zamach na swoją wolność. Warto też korzystać z doświadczenia osób, które ostrzegają przed różnymi (nie)ciekawymi rzeczami.
Życzę zdziwienia się w kwestii poczucia zapotrzebowania na Kościół oraz proszę o stosowanie znaków interpunkcyjnych.
Plusów: 0 Rediar 09.03.2016 11:23
Niezalogowany użytkownik @Utu
Problemów ze znakiem pokoju jest kilka:
1) formalnie przekazujemy sobie "pokój", a nie "znak pokoju",
2) obrzęd przekazania (znaku) pokoju jest opcjonalny. Innymi słowy - może zostać pominięty przez kapłana,
3) sposób przekazywania (znaku) pokoju nie jest jednolity: można podać rękę albo skinąć głową, można wypowiedzieć jedną z dwóch formułek.
Dodajmy do tego śpiew "Baranku Boży" w trakcie trwania tego obrzędu.
Jak wierni mają tworzyć wspólnotę, tutaj wyrażaną przez jednolite czynienie gestów, jeżeli przepisy liturgiczne dopuszczają kilka ich kombinacji? Nie dziwmy się, że ludzie wolą udawać, że ich wtedy nie ma, bo od tej mnogości idzie czasem zgłupieć - raz wymieniasz uścisk z dziesięcioma osobami dookoła, a kiedy indziej nawet na ciebie nie popatrzą.
Plusów: 0 ewima 07.03.2016 15:03
Niezalogowany użytkownik mi kościół nie jest do niczego potrzeby religia to moja sprawa prywatna i nic nikomu do tego nie wierzę ani w jedno ani drugie każdy człowiek ma swoje życie Bóg też miał z historii jego życia powstała religia ale to było jego życie a każdy człowiek ma swoje życie i tworzy własną historię bo kiedy żyjemy tak jak inni chcą wtedy nie jesteśmy indywidualnie myślącymi istotami tylko kukiełkami którymi można manipulować i wszystko wmówić
Plusów: 1 Utu 06.03.2016 21:26
Niezalogowany użytkownik Zaskoczyłeś mnie tym, co sam zaobserwowałem dzisiaj w kościele i tak mną wstrząsnęło, że miałem ochotę wyjść. Z 6 osób stojących obok ŻADNA nie przekazała znaku pokoju, mimo iż wręcz ostentacyjnie do każdego się odwróciłem. Nie wyciągałem ręki, bo nie było do kogo. Dwie osoby stojące najbliżej by minąć mnie wzrokiem spojrzały w sufit. Jest źle. Jeśli nawet w kościele nie tworzymy wspólnoty, to jest bardzo źle!

wszystkie komentarze >