• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Żniwa IPN u dyktatora

    PAP |

    dodane 01.03.2016 08:13

    W wyniku czynności procesowych w domu gen. Wojciecha Jaruzelskiego prokurator IPN zabezpieczył 17 pakietów dokumentów - poinformowała w poniedziałek wieczorem rzeczniczka Instytutu Agnieszka Sopińska-Jaremczak.

    "W dniu 29 lutego 2016 r. prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie w asyście funkcjonariuszy Policji przeprowadził w domu należącym do wdowy po Wojciechu Jaruzelskim czynności procesowe mające na celu zabezpieczenie dokumentów podlegających przekazaniu do Instytutu Pamięci Narodowej" - głosi komunikat podpisany przez rzeczniczkę IPN.

    "W ich wyniku zabezpieczono 17 pakietów dokumentów" - poinformowała rzeczniczka.

    Dokumenty te, jak wynika z komunikatu, będą podlegały "procesowym oględzinom przeprowadzonym przez prokuratora IPN z udziałem specjalistów archiwistów z Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN".

    O tym, że w domu wdowy po generale Jaruzelskim trwają czynności prowadzone przez prokuratorów IPN, Sopińska-Jaremczak poinformowała w poniedziałek po południu.

    Jak wynika z wydanego wieczorem komunikatu, było to związane ze śledztwem "w sprawie ukrycia przez osobę do tego nieuprawnioną dokumentów podlegających przekazaniu Instytutowi Pamięci Narodowej, tj. o czyn z art. 54 ust. 1 ustawy o IPN".

    16 lutego prokuratorzy IPN - na tej samej podstawie - dokonali przeszukania w domu wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku. Zabezpieczono wówczas sześć pakietów dokumentów, w tym teczkę personalną i pracy TW "Bolka". IPN udostępnił już dwa pakiety materiałów dziennikarzom i historykom.

    Oficjalnie IPN nie ujawnił, kim miała być ta "osoba nieuprawniona". Przepisy karne ustawy o IPN przewidują karę od 6 miesięcy do 8 lat więzienia dla tego, kto "będąc w posiadaniu dokumentów podlegających przekazaniu Instytutowi, uchyla się od ich przekazania, utrudnia przekazanie lub je udaremnia".

    Media twierdzą, że pion śledczy IPN szukał materiałów dotyczących tajnego informatora Informacji Wojska Polskiego z lat stalinowskich, kryptonim "Wolski", którym miał być wtedy Wojciech Jaruzelski (zmarł w 2014 r.). Według mediów IPN podejrzewał, że teczka "Wolskiego" może znajdować się w domu zmarłego w 2015 r. Kiszczaka - co miało się nie potwierdzić.

    W 2006 r. media ujawniły dokumenty IPN, z których wynikało, że Jaruzelski, pod pseudonimem "Wolski", współpracował w latach 1949-1954 jako agent informator z Informacją Wojskową. Jaruzelski nazwał te informacje pomówieniem. Jako "brednię" określił zaś opisany w 2010 r. przez "Biuletyn IPN" raport kontrwywiadu NRD z 1986 r., z którego miało wynikać, że został zwerbowany w 1952 r. do współpracy z IW przez jej ówczesnego oficera Czesława Kiszczaka. Zaprzeczał temu również sam Kiszczak.

    «« | « | 1 | » | »»

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama



    • Oth
      01.03.2016 10:15
      Panie "Marianie" IPN az tak dlugo nie istnieje.

      Prawda w oczy kole, co?
    • konserwatysta23
      01.03.2016 10:25
      Trzy kwestie: 1/dokumenty zabrane z domu komunistycznego notabla musi zweryfikować prokurator oraz archiwiści i historycy (tego zabrakło w udostępnianiu tzw. akt Bolka); jeżeli zostały zabrane z półek i archiwów PRL-owskich urzędów oraz instytucji, to powinny trafić do IPN-u, i tylko te; 2/dziennikarstwo powinno, zwłaszcza w "Gościu Niedzielnym", dawać odpór sensacji, manipulacji, nierzetelności i nieuczciwości (intelektualnej przede wszystkim); dziennikarstwo, czyli także celnie i mądrze dobrany oraz właściwy tytuł (nie, nie "żniwa"), nie podlegający emocjom - dlatego`wybieram Was, a nie "Nasz Dziennik", niby katolicki głos w domu; 3/trzeba bardzo poważnie zastanowić się nad formułą IPN-u, który do badania przeszłości Polski powołany został, nie do mieszania w politycznym tyglu, często historycy uprawiają politykę, która z trzeźwą opinią i oceną , zobiektywizowaną historycznie nie ma nic wspólnego.
    • trzinaalli
      01.03.2016 12:04
      Podobno inne dokumenty mogą znajdować się w wielu domach byłych komunistycznych dygnitarzy. Śmiem twierdzić, że obecnie one są w pośpiechu niszczone...
    • Gość
      01.03.2016 22:52
      Nie ważne jakie okoliczności, ważne jest to, że prawda i tak zawsze wyjdzie na jaw. Nie w tym pokoleniu, to w przyszłym. Są teczki? - są! Żona gen Kiszczaka zgłosiła, że chce się ich pozbyć? - zgłosiła! IPN zrobił, co w takiej sytuacji do niego należy? - zrobił! Ktoś te teczki latami pieczołowicie kompletował? - a jakże! Teczki zawierają dokumenty potwierdzające jak okrutny był to system, który takich "producentów teczek" potrzebował, by móc funkcjonować. Teczki na ogół nie zawierały powieści sci-fi tylko dowody ludzkiej krzywdy i kooperacji z chorym, złym i krzywdzącym systemem. Kooperacji świadomej, nieświadomej, przymusowej, upozorowanej - nie ważne jakiej, ale mimo wszystko bardzo często faktycznej. Dopóki nie staniemy w prawdzie, nie ruszymy do przodu jako Naród, nawet pod kątem kultury, ekonomii, gospodarki. To tak jak z alkoholikiem, póki nie przyzna się do smutnego faktu który go dotyczy, nie ma mowy o stałym powrocie do trzeźwości. Bylebyśmy nie okazali się jako małe dzieci, które śpią, a gdy się obudzą to płaczą.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół