• facebook
  • twitter
  • Newsletter
  • rss
  • "Wiem, że zwracam się do tłumu idiotów..."

    PAP |

    dodane 20.02.2016 13:38

    Prasa zamiast opisywać wydarzenia, kreuje je; media sformatowane pod odbiorcę manipulują nim - Umberto Eco przez lata krytykował medialny populizm. "Mam świadomość, że zwracam się do tłumu idiotów o rozmiękczonych mózgach i jestem pewny, że nic nie zrozumiecie" - prowokował.

    Znany jako jeden z najważniejszych XX-wiecznych autorów powieści, mediewista, semiotyk, ale Umberto Eco był także felietonistą i krytykiem mediów, niestroniącym od rozmów z dziennikarzami, często i chętnie komentującym sytuację społeczno-polityczną Włoch. Na temat mediów prowadził wykłady, w latach 60. w telewizyjnym programie przekonywał o znaczeniu kultury popularnej.

    "Nie wiem, czy warto mówić to, co powiem, ponieważ mam świadomość, że zwracam się do tłumu idiotów o rozmiękczonych mózgach i jestem pewny, że nic nie zrozumiecie" - tak Umberto Eco rozpoczął w 2004 roku swój wykład na Uniwersytecie Bolońskim, na którym przez lata prowadził wykłady i sympozja. Mówił o retoryce władzy wykorzystującej populizm mediów do partykularnych interesów, retoryczny początek miał swoje uzasadnienie. Mówcą był znakomitym, na jego wykłady przychodziły tłumy.

    Wykład o nadużyciach retorycznych władzy wszedł do zbioru felietonów z lat 2000-2005 pt. "Rakiem. Gorąca wojna i populizm mediów" (wyd. polskie 2007). To tom złożony z tekstów publicystycznych wybranych do zbioru przez samego Eco, w których szczegółowo analizował populizm mediów na przykładzie Włoch pod wodzą Silvio Berlusconiego. Berlusconi przez lata był krytykowany przez Eco za to, że podporządkował sobie media, w czasie jego rządów całkowicie zmarginalizowana została krytyczna prasa, a na krytykę zachodniej, odpowiadał, że pozostają na usługach bliżej nieokreślonego układu.

    Ale punktowany regres cywilizacji i wzrastający populizm mediów z włoskiego podwórka Eco przenosi na kulturę całego Zachodu.

    Co zarzuca mediom? Manipulowanie faktami, zarówno z dziedziny polityki, jak i np. odkryć naukowych, sterowaniu politycznymi sympatiami mas, uproszczenia. "Jedzcie gówno: miliony much nie mogą się mylić" - pisał przy okazji analizy haseł i powtarzanych sloganów.

    W tekście pt. "Komu bije dzwon. Apel z 2001 roku o moralne referendum" wskazywał na niebezpieczną społecznie sytuację, kiedy to gazety, tygodniki i miesięczniki zaczęły należeć do jednego właściciela i w linii prostej odzwierciedlać jego poglądy.

    "Dziennikarska robota" pojawia się też w ostatniej książce "Numero zero" ("Temat na pierwszą stronę", wyd. polskie 2015). Opowiada ona o grupie redaktorów, mających za zadanie przez rok przygotowywać kolejne zerowe numery dziennika o nazwie "Jutro", w którym przewidywalne tematy pojawiać się będą jeszcze dzisiaj, dzięki czemu gazeta wygra wyścig z konkurencją.

    Tematy i treści mają być podporządkowane gustom przeciętnego czytelnika, a ten w ocenie redaktorskiego ekipy nie ma własnych poglądów, fakty mylą mu się i mieszają, dlatego w każdej chwili można jako newsy przywołać informacje już raz podane.

    Gazeta ma się nigdy nie ukazać, o czym wie jednak tylko redaktor naczelny, jego asystent i czytelnik. Redaktorska ekipa pracuje w przekonaniu, że ich spreparowane teksty będą rynkowym hitem. Oszukujący stają się więc oszukanymi.

    "Uprawiam krytykę mediów za pośrednictwem mediów" - powiedział w wywiadzie dla "La Repubblica" z okazji swoich 80. urodzin.

    Wykłady o mediach i komunikacji prowadził na Uniwersytecie Bolońskim. Dzięki mediom wprowadził do publicznego obiegu dyskusję o kulturze popularnej. Już w młodości zaczął opisywać i analizować fenomen kultury masowej. W opublikowanej w 1959 roku pracy "Estetica dei parenti poveri" opisał świat gestów i sposobów zapisywania dźwięków w komiksach na przykładzie graficznych opowieści Flasha Gordona i Dicka Tracy'ego. Na jedno z sympozjów naukowych zabrał ok. 200 swoich komiksów o Supermenie, bo właśnie tę postać uważał za kluczową dla wyobraźni lat 60. Naukowa brać zamiast wyśmiać młodego naukowca, pozbawiła go połowy jego zbioru, co - jak opowiadał Eco po latach - na dobre przekonało go, żeby zająć się kulturą masową.

    W pracy z 1963 roku "Apocalittici e integrati" (przetłumaczona w Polsce dopiero w 2010 roku) przeprowadził krytyczną analizę podziału na kulturę wysoką i popularną, określano ją jako "awangardową".

    Eco bywał ostrym krytykiem, ironicznym dyskutantem, barwnym wykładowcą, dalekim od nakazu politycznej poprawności. "Dawno temu - wspominał w +Rakiem...+ - zostałem zaproszony na konferencję zorganizowaną w Paryżu przez Mitteranda i jego zespół na temat sposobów, jakimi intelektualiści mogą przezwyciężyć kryzys współczesnego świata. Mitterand nie był filozofem, chociaż przeczytał wiele ważnych książek, i nie zamierzam krytykować naiwności jego apelu. (...) W każdym razie moje wystąpienie było bardzo krótkie (i wszystkich rozczarowało, z czego dziś jeszcze jestem bardzo dumny). Powiedziałem: intelektualiści nie przezwyciężają kryzysów, oni je wywołują".

    Pasją Eco były książki. Literatura i życie tworzyły dla niego bliskie sąsiedztwo. W eseju "O bibliotece" napisał przed laty:

    "Biblioteka na miarę człowieka to znaczy także biblioteka radosna, zapewniająca możliwość wypicia kawy ze śmietanką, zapewniająca również to, iż para studentów usiądzie sobie po południu na kanapie i - nie mam bynajmniej na myśli nieprzystojnego obłapiania - cząstkę flirtu dopełni, biorąc z półki i odstawiając książki naukowe; a zatem biblioteka, do której chodzi się chętnie i która przeobrazi się stopniowo w wielką machinę spędzania wolnego czasu, jak Museum of Modern Art, gdzie można pójść do kina, przejść się po ogrodzie i zjeść obiad z dwóch dań".

    «« | « | 1 | » | »»

    Wybrane dla Ciebie

    • moja refleksja
      20.02.2016 17:27

      Dorównywał naszemu J. Krwin Mikke, który jednaj niezmordowanie, nie składając oręża, próbuje wzbudzać w nas pracę rozumu:
      "Umberto Eco przez lata krytykował medialny populizm. "Mam świadomość, że zwracam się do tłumu idiotów o rozmiękczonych mózgach i jestem pewny, że nic nie zrozumiecie" - prowokował."

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół