Domagamy się znaków

Domagamy się znaków

Aleksander Bańka

GN 07/2016 |

To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Łk 11,29

Na czym polega przewrotność, o której Jezus mówi tłumom? Wbrew pozorom nie chodzi o samą potrzebę znaków. Jest ona przecież tak głęboko wpisana w ludzką naturę, że trudno ją wykorzenić. Znaki odsyłają nas do innej, głębszej rzeczywistości, naprowadzają na prawdę, a dla wielu są pomocą w rozbudzeniu wiary. Czy sam Jezus nie posługiwał się nimi, potwierdzając z mocą autentyczność swego nauczania? Sęk w tym, że zbyt często podchodzimy do Bożych znaków bez pokory. Zamiast ufnie przyjmować je z ręki Boga, domagamy się znaków na naszych prawach, żądając, aby Bóg objawił nam siebie w sposób przez nas wymyślony. To wielka przewrotność ludzkiego serca i wielkie niebezpieczeństwo. Okazuje się bowiem, że tak postępując, nie Boga szukamy, lecz bożków ulepionych z naszych małostkowych oczekiwań. Dlatego Jezus odmawia nam znaków wedle naszej miary, dając w zamian siebie jako znak doskonały. Nic dziwnego. Wszak kiedyś nie będziemy sądzeni z wiary w Boże cuda, ale z tego, jak przyjęliśmy Boga cudów.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Maks 17.02.2016 11:33
Niezalogowany użytkownik No właśnie, przyznam, że ja się sam borykam z tym o czym pisze Autor. Najchętniej dostałbym jakiś wyraźny znak, to znaczy taki jaki moim zdaniem najbardziej przemówiłby do mojej duszy. Mam też skłonności do nadawania przypadkowym zdarzeniom rangi "nieprzypadkowości". Świat bez takich znaków, ten zwykły, szary codzienny świat, wydaje się być pustym zbiorem, milczącym zestawem dekoracji, mogącym sprawić wrażenie martwego - nawet się tak mówi czasem, "martwa natura". Tu już o krok od uznania, że to co nas otacza, i ludzie wokół nas, to wszystko jest jakimś efektem hiper-biologiczno-genetycznego przypadku. Okład na głowę pomaga i przez chwilę dociera do mnie, że przecież sam fakt, iż możemy mówić, myśleć, czuć, smakować, że są te wszystkie drzewa, drobnoustroje, że jest muzyka, jedzenie, to że mamy pamięć, że zmieniają nam się nastroje, to wszystko samo w sobie jest dosyć dobitnym dowodem na to, że raczej w istnieniu naszej planety i całej ludzkości nie ma przypadku, tym bardziej, że póki co, to nie wygląda na to, żeby gdzieś wokół nas działy się podobne rzeczy. Raczej jest tam ciemno i pusto.

No ale to takiemu misiowi jak ja niestety nie wystarczy. Ja bym chciał żeby jakiś grom walnął, albo żeby jakiś anioł mi się wyświetlił jak w Gwiezdnych Wojnach. Myślę, że nie jestem w tym odosobniony. Niestety

wszystkie komentarze >