Zacznijmy oszczędzać

Zacznijmy oszczędzać

Stefan Sękowski

Jeśli rząd nie zmieni swojej polityki finansowej, wrócimy do procedury nadmiernego deficytu.

Komisja Europejska ma w swoich prognozach dobre i złe wieści dla Polski. Te dobre, to że prawdopodobnie w tym roku gospodarka będzie rozwijała się w tempie 3 proc. Te złe, to że wzrośnie deficyt budżetowy, i to drastycznie – choć nie w tym roku, a w następnym.

Wszystko przez realizację kosztownych propozycji, z 500 zł na każde dziecko (od drugiego) na czele. Takie rzeczy można robić, ale pod warunkiem, że zapewni się im finansowanie, zwiększając przychody do budżetu lub zmniejszając inne wydatki. Tego jednak rząd nie robi, a nowe podatki – bankowy i planowany od handlu – ubytku nie zrekompensują. W tym roku do budżetu wpłyną pieniądze ze sprzedaży częstotliwości dla sieci komórkowych, ale w przyszłym już ich nie będzie. Będzie za to (bo musi, tak wynika z ubiegłorocznego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego) jakaś forma podwyższenia kwoty wolnej od podatku i być może obniżka wieku emerytalnego. To była jedna z głównych obietnic wyborczych PiS.

Co wtedy? Jeśli deficyt wyniesie więcej, niż 3 proc. PKB, możemy zostać objęci procedurą nadmiernego deficytu. Teoretycznie powinniśmy w takiej sytuacji słuchać się zaleceń Rady UE, jeśli chodzi o dyscyplinę budżetową. Oczywiście możemy tego nie robić i mówić np., że zła Bruksela się czepia „dobrej zmiany”, nie zmieni to jednak faktu, iż nasz dług publiczny będzie rósł coraz bardziej. Skądś będzie trzeba brać pieniądze na wydatki. Ponowne wprowadzenie wyższego progu PIT dla najbogatszych przyniesie w tym kontekście grosze, a „uszczelnienie systemu podatkowego” nie przyniesie od razu tych dziesiątek miliardów z CIT i VAT, które dziś nie trafiają do budżetu. Także na ogromny wzrost gospodarczy, który przyniósłby większe wpływy, nie ma co liczyć. Trzeba będzie się dalej zadłużać, a spłata obligacji może być coraz droższa. Nie chcę mówić, że czeka nas scenariusz grecki – aż w tak złej sytuacji zdecydowanie nie jesteśmy – jednak przykład Hellady dobitnie pokazuje, jak może się kończyć nierozsądna polityka finansowa (choć oczywiście nie ona jedyna była winna obecnej sytuacji w Atenach).

Niestety powtarza się to, co wydarzyło się już w latach 2005-2007. Wtedy PiS (wspólnie z Ligą Polskich Rodzin i Samoobroną) skupił się przede wszystkim na obniżkach podatków: likwidacji najwyższego progu PIT, obniżce składki rentowej i niemal pełnej likwidacji podatku spadkowego. Zasadniczo były to dobre posunięcia, szkoda tylko, że za tymi obniżkami nie poszły cięcia w wydatkach. Dziś PiS ma większy rozmach przy wydatkach.

I Salomon z próżnego nie naleje. Szkoda, że w kwestiach fiskalnych partia Jarosława Kaczyńskiego nie bierze przykładu ze swoich brytyjskich sprzymierzeńców, Partii Konserwatywnej – niedawno Izba Gmin uchwaliła stopniowe dochodzenie do zbilansowanego budżetu w Wielkiej Brytanii. Jeśli tej potrzeby nie zrozumie, będzie musiała nadal opierać się na groteskowych apelach marszałka Stanisława Karczewskiego do „bogatych”, by nie korzystali z 500 zł na dziecko. A i to dziury budżetowej nie zalepi.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI | BUDŻET, DEFICYT, PODATKI

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 14 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 8 uwaga 06.02.2016 08:32
Niezalogowany użytkownik Panie Tomku, próżnymi inwektywami nie może pan zmienić ekonomii.
Po prostu, takie lewicowe posunięcia, jakich dokonuje obecnie PiS są już doskonale znane nauce ekonomii i wiadomo,ze długookresowo zwiększają one obszary biedy.
Plusów: 2 odpowiedź 06.02.2016 08:28
Niezalogowany użytkownik Pani Scott, pani pisze o tzw. krótkim okresie - roku do dwóch.
Po tym czasie nadchodzi stagflacja.
To są podstawy ekonomii.
Czasami zamiast oglądać TVP i jej telenowele, warto poznać wiedzę użyteczną.
Plusów: 3 Rediar 05.02.2016 19:05
Niezalogowany użytkownik "Wyznawcy Balcerowicza"? Dziwna sprawa, bo zdecydowana większość zwolenników wolności gospodarczej, których dotąd miałem okazję spotkać (jeśli nie wszyscy), wspomnianego pana nie uważa za jakikolwiek autorytet w tej dziedzinie. Innymi słowy - pakując do jednego worka osoby działające oddolnie na rzecz wolności i osoby tylko o niej mówiące, a często robiące na opak, jest czymś w rodzaju robienia nierządnicy z logiki.

Można nie zwracać uwagi na budżet. Problem pojawi się wtedy, gdy on sam przysłoni człowieka. Trzeba patrzeć całościowo i widzieć nie tylko tego, kto dostaje, ale też: co, skąd i dlaczego dostaje i co za to oddaje.
Plusów: 0 Tomasz 05.02.2016 17:35
Niezalogowany użytkownik Widzę, że nieledwie sami wyznawcy niedoszłego noblisty czyli "boskiego" Balcerowicza w tymże forum uczestniczą. Dziwny jest ten świat, jak śpiewał Niemen. Na szmatławym Onecie można przeczytać sensowniejsze opinie. Ku pokrzepieniu serc rzec trzeba, że przysłowia mądrością narodów są. A jedno z nich powiada: Psy szczekają, karawana idzie dalej.

P. S. Ubolewać trzeba nad wątpliwą mądrością niektórych, co to budżet widzą, człowieka zaś już nie. Wstyd mości panowie, po trzykroć wstyd!!!

wszystkie komentarze >

Komentarz z dnia

N P W Ś C P S
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6