Wezwać kogo trzeba

dodane 04.02.2016 00:15

Franciszek Kucharczak


GN 06/2016 |


Najlepsze można zrobić, 
gdy już nie wiadomo, co robić.

Wezwać kogo trzeba   rys. franciszek kucharczak /gn

Leży człowiek na chodniku. Podbiega do niego facet po kursie pierwszej pomocy i zaczyna go reanimować. Spomiędzy gapiów wychodzi kobieta i też chce pomóc. – Proszę mi nie przeszkadzać. Realizuję drugi punkt udzielania pierwszej pomocy! – szorstko reaguje ratownik amator. – Dobrze, ale jak już pan dojdzie do punktu „wezwać lekarza”, to jestem.


Pomyślałem o tej anegdocie, gdy zaprzyjaźniony ksiądz opowiadał mi o bezradności, jaką czasem czuł w czasie odwiedzin kolędowych. Bo bywają dramatyczne sytuacje, ludzie nie potrafią się pogodzić z tragediami, nie chcą wybaczyć ludziom, a i Boga obciążają winą za to, co się stało. Chciałby człowiek pomóc – a tu zero możliwości. Mur, ciemność, zupełnie jakby się gadało z dzieckiem odciętym od internetu.


Od pewnego czasu coraz mocniej dociera do mnie, że ta chwila, w której człowiek (nie tylko ksiądz) nie wie, co zrobić – to jest właściwy moment, żeby wreszcie zrobić coś skutecznego: wezwać Lekarza. Robi się to, na przykład, tak: Czy mogę się za panią/pana pomodlić? Jeśli ta osoba się zgodzi, modlimy się. Swoimi słowami albo wyuczoną formułką, byle szczerze. Jak komu pasuje, można mu położyć rękę na ramieniu czy innej głowie. I co potem? Potem można ciasteczko zjeść czy herbatę dopić, jeśli dali – i do domu. Lekarz przyszedł, niech się martwi. 


Taka modlitwa zadziała, bo Bóg „wysłuchuje wszystkich próśb zgodnych z Jego wolą” (1 J 5,14), a uzdrowienie duszy jest zawsze zgodne z Jego wolą. Uzdrowienie ciała niekoniecznie, ale to nie nasza sprawa wiedzieć, co Bóg chce z danym człowiekiem zrobić – mamy się modlić o niego całego, z duszą i ciałem. Konkretnie, na miejscu, ryzykując, że się ośmieszymy. To jednak ryzyko pozorne, bo, po pierwsze, naprawdę śmieszni jesteśmy, gdy się nie modlimy, a po drugie, jest tu ogromnie wiele do zyskania. 


To przekonanie wzmocniło się we mnie, gdy niedawno odwiedziliśmy z przyjaciółmi ze wspólnoty chorych w dużym szpitalu. Oprócz krótkiego świadectwa o działaniu Jezusa w naszym życiu i zaproszenia na Mszę św. w szpitalnej kaplicy, proponowaliśmy modlitwę. W pierwszym pokoju, do którego weszła moja grupa (grup było więcej), leżeli dwaj nieprzytomni panowie. Przy leżącym koło okna siedziało kilka osób z rodziny, przy drugim żona. Ci pierwsi zareagowali niechęcią. „On i tak by nie chciał” – powiedziała jedna z obecnych tam kobiet. Żona drugiego mężczyzny wyraziła chęć, więc zaczęliśmy się za niego modlić. Gdy skończyliśmy, koło mnie już stała tamta kobieta spod okna. „My jednak bardzo prosimy, podjęliśmy decyzję za niego” – powiedziała. Podeszliśmy więc i do tamtego pacjenta. W trakcie modlitwy on otwarł oczy i patrząc na krewnych, zaczął mówić: „Mówcie zawsze prawdę… prawda was wyzwoli…”. Nie wiedziałem, o co chodzi, ale tamte osoby wyglądały na głęboko poruszone.


I co dalej? Poszliśmy. Przyszedł Lekarz. Najlepszy.


Myślę więc sobie, że my, chrześcijanie, nie stosujemy zasad pierwszej pomocy. Gdy przychodzi do wezwania Jezusa, rozkładamy ręce. A właśnie wtedy trzeba je wznieść. I zaczną się cuda.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 5 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Leo 22.02.2016 13:43
Niezalogowany użytkownik Głupia legenda, bo sugeruje, że modlitwa nie ma sensu i trzeba liczyć na siebie, to Bóg może pomoże. Miałoby to sens, gdyby ten pierwszy woźnica miał jakiekolwiek szanse poradzić sobie w sytuacji, jaka była. Ale z opisu wynika, że nie było takiej możliwości. Jezus by tego człowieka nie minął, bo żaden chrześcijanin nie powinien zostawić człowieka w takiej sytuacji - i sam powinien pomóc.
Plusów: 0 może dlatego... 12.02.2016 12:33
Niezalogowany użytkownik Święty Piotr i dwóch woźniców

Jezus i święty Piotr zobaczyli pewnego dnia człowieka, któremu wóz przewrócił się, wysypując cały ładunek na pobocze drogi. Wóz był ciężki, droga wąska i przylegająca do głębokiego parowu, więc człek ów, widząc, że nie da go rady podnieść, ukląkł na środku.
- Dobry Boże - polecał się Bogu - który pomagasz wszystkim biedakom i nieszczęśnikom, wesprzyj i mnie - Zostałem tu, jak widzisz, sam z wywróconym wozem, z dala od miasta. Nie ma nikogo, kto by mi pomógł. Panie, czymże dla Ciebie jest uczynić cud! Postaw więc siłą swoich Boskich rąk mój wóz, a będę Cię zawsze wielbił!
Jezus wyminął go i nie raczył nawet w tamtą stronę spojrzeć, poszedł z Piotrem swoją drogą. Nie było to zgoła umyślne, ale kilka mil dalej inny wóz załadowany kapustą przewrócił się na wąskiej drodze prowadzącej na targ. Doprawdy musiała to być najbardziej kamienista i najmniej wygodna droga na tym świecie, skoro tylu woźniców wpadło na niej w tarapaty. Jednak tutaj scena była inna.
Ogrodnik krzątał się wokół swego wozu, to dźwigał go z jednej strony, to ciągnął z drugiej i trudził się, ile siły, zrozpaczony, że nie może wozu ustawić. Oblany potem, z żyłami nabrzmiałymi od wysiłku, ramionami podrapanymi, mężczyzna złorzeczył na przeklęty wóz, który nie poruszył się ani o pięść i leżał kołami do góry wraz z ładunkiem kapusty.
Tym razem Pan nasz przystanął, by przyjrzeć się wieśniakowi czerwonemu jak rak, gdyż zmęczył go daremny wysiłek, i rzekł:
- Chodź, Piotrze. Musimy mu pomóc.
- Jakże to, Jezu? - zapytał osłupiały Piotr. - Dopiero co nie ruszyliśmy nawet palcem, by pomóc tamtemu biednemu woźnicy, choć z taką wiarą prosił Cię na kolanach, a oto chcesz pomóc temu gburowi, który wścieka się i wrzeszczy jak opętany?
Na to Pan:
- Różnica, Piotrze, na tym właśnie polega, że tamten zadowalał się klepaniem modlitwy i czekaniem na pomoc od Boga, a ten, którego ty ganisz, robi, co w jego mocy, by wydobyć się z opałów. Pomóżmy mu, mój staruszku, zasłużył sobie na to. I nie potrząsaj tak głową, gdyż nie masz zbyt jasnego wyobrażenia o sprawiedliwości.

Leggende cristiane, Milano 1963, s. 335-336
Legendy chrześcijańskie
Plusów: 0 krystian 07.02.2016 14:09
Niezalogowany użytkownik tylko po co ten szpital,modlitwa powinna wystarczyc jesli wszystko jest w rekach Boga.
Plusów: 0 gut 04.02.2016 21:28
Niezalogowany użytkownik Wezwać Kogo trzeba - a - zrobi TO co trzeba. ;)

wszystkie komentarze >