Nowy numer 16/2018 Archiwum

Okręt wojenny USA przepłynął obok Wysp Paracelskich

Okręt wojenny USA "Wilbur" przepłynął obok wyspy Tryton na morzu Południowochińskim, do której roszczą sobie prawo m.in. Chiny.

Rzecznik Pentagonu kpt. Jeff Davis oświadczył, że w pobliżu wielozadaniowego niszczyciela rakietowego marynarki wojennej USA "Curtis Wilbur", gdy przepływał on w piątek w odległości mniej niż 12 mil morskich od wyspy Tryton należącej do archipelagu Wysp Paracelskich, nie pojawił się żaden chiński okręt wojenny.

"Ta operacja jest odpowiedzią na dążenie trzech państw - Chin, Tajwanu i Wietnamu - do ograniczenia prawa do swobodnej żeglugi na wodach międzynarodowych" - podkreślił amerykański rzecznik.

Marynarka wojenna USA przeprowadziła podobne ćwiczenia na Morzu Południowochińskim w październiku ub. roku.

Jak stwierdził Davis, w obu przypadkach była to odpowiedź na żądania, aby obce bandery notyfikowały z wyprzedzeniem zamiar tranzytu przez wody terytorialne, ponieważ zgodnie z prawem międzynarodowym nie jest to konieczne.

"Amerykański okręt wojenny naruszył chińskie prawo, wpływając bez uprzedniego zezwolenia na wody terytorialne, w związku z czym strona chińska podjęła istotne kroki polegające na monitoringu i wystosowaniu upomnienia" - oświadczył chiński MSZ.

Chińskie ministerstwo obrony nieco później w sobotę zareagowało w jeszcze ostrzejszym tonie, określając w swym oświadczeniu działania Amerykanów jako podjęte "z prowokacyjnym zamiarem", "nieodpowiedzialne i skrajnie niebezpieczne".

Według ministerstwa okręty marynarki chińskiej przystąpiły niezwłocznie do akcji polegającej na identyfikacji okrętu USA i ostrzeżeniu, aby zachował "odpowiednią odległość".

"Co się tyczy wszelkich prowokacyjnych posunięć ze strony amerykańskiej, chińskie siły zbrojne będą podejmowały wszelkie niezbędne kroki, aby chronić narodową suwerenność i strzec bezpieczeństwa" - podkreśla się w zakończeniu komunikatu chińskiego ministerstwa obrony.

Rejs okrętu "Wilbur" nastąpił po wezwaniu Kongresu skierowanym do administracji prezydenta Baracka Obamy w sprawie konieczności kontynuowania operacji podobnych do tej jaką marynarka USA przeprowadziła w październiku.

W tym miesiącu przewodniczący senackiej komisji sił zbrojnych skrytykował Obamę za opóźnienia w wysyłaniu dalszych patroli morskich dla zaznaczenia prawa do swobody żeglugi po morzach i oceanach.

Zwrócił on uwagę na fakt, ze Chiny nadal realizują swe ambicje terytorialne w regionie m.in. w odniesieniu do archipelagu Spratly, m.in. poprzez urządzenie lądowiska dla samolotów na sztucznej wyspie w tym archipelagu składającym się z ok. 100 wysepek.

Prawo do archipelagu Spratly, podobnie jak do archipelagu Wysp Paracelskich, roszczą sobie Chiny, Tajwan i Wietnam.

Chiny, które wysuwają podobne roszczenia na prawie całym obszarze Morza Południowochińskiego, prowadzą zakrojone na szeroką skalę roboty mające na celu przekształcanie raf koralowych w porty lub budowanie na nich pasów startowych dla samolotów.

W październiku ub. roku chińskie MSZ ostrzegło, że "nigdy nie pozwoli żadnemu krajowi na naruszenie chińskich wód terytorialnych i przestrzeni powietrznej w archipelagu Spratly, mając na uwadze ochronę wolności żeglugi i lotów".

« 1 »

Zobacz także

  • Marco Polo
    31.01.2016 13:39
    maja stare mapy i pomylił im się Atlantyk z Morzem Południowochińskim
    doceń 1

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama