ZNP: Ponad 450 tys. podpisów za gimnazjami

dodane 19.01.2016 17:39

PAP |

Blisko 250 tys. podpisów za zachowaniem gimnazjów w systemie edukacji zebrał ZNP w ramach kampanii "Razem dla gimnazjów". Do związku wpłynęło też ponad 200 tys. podpisów zebranych w tej sprawie przez uczniów - poinformował prezes związku Sławomir Broniarz.

ZNP: Ponad 450 tys. podpisów za gimnazjami   Henryk Przondziono /Foto Gość Blisko 250 tys. podpisów za zachowaniem gimnazjów w systemie edukacji zebrał ZNP w ramach kampanii "Razem dla gimnazjów". Do związku wpłynęło też ponad 200 tys. podpisów zebranych w tej sprawie przez uczniów

Podczas wtorkowej konferencji prasowej zapowiedział, że kampania będzie kontynuowana do końca stycznia. "Codziennie przychodzą do nas kolejne listy, apele w tej sprawie podpisane przez nauczycieli i samorządowców" - zaznaczył.

Podał także, że za pozostawieniem gimnazjów w systemie edukacji opowiadają się także samorządy. Jako przykład wymienił 32 uchwały podjęte przez rady gmin, powiatów i miast z województwa mazowieckiego wyrażające negatywny stosunek tych gremiów samorządowych do pomysłu likwidacji gimnazjów.

"ZNP na 8 lutego zaprosił minister edukacji Annę Zalewską na posiedzenie prezydium Zarządu Głównego, aby dowiedzieć się, jakie są ostateczne plany Ministerstwa Edukacji Narodowej" - poinformował prezes związku. "Chcemy wiedzieć, jaki będzie harmonogram działań w sprawie gimnazjów (). Pani minister zapowiedziała, że na koniec stycznia będzie gotowa ze swoją propozycją dotyczącą tych placówek" - dodał.

Kampanię "Razem dla gimnazjów" ZNP prowadzi od 25 listopada. "Ta kampania ma być odpowiedzią środowiska nauczycielskiego na propozycję MEN dotyczącą likwidacji gimnazjów, bądź wygaszania tego elementu ustroju szkolnego. Jak wszyscy pamiętamy pani premier Beata Szydło w swoim expose i wicepremier Piotr Gliński wypowiadając się na temat gimnazjów uznawali fakt likwidacji tego elementu ustroju za przesądzony, za dokonany" - wyjaśnił Broniarz.

Przypomniał, że w gimnazjach uczy się ponad 1,1 mln uczniów, a pracuje ponad 100 tys. nauczycieli i ponad 20 tys. pracowników administracyjno-obsługowych.

"To także ogromny kapitał zbudowany przez samorządy i lokalne społeczności w postaci bardzo nowoczesnych szkół, nowoczesnych placówek, nowoczesnego zaplecza dydaktycznego. Miało by to pójść w ruinę. Większość samorządów, w pismach do zarządu głównego ZNP, informuje nas, że nie ma sensu, a przede wszystkim nie ma planów na wykorzystanie tych pomieszczeń na inne cele niż edukacyjne" - mówił Broniarz. "Samorządy utyskują też, że nikt tych planów z nimi nie konsultował" - dodał.

Prezes ZNP, wyjaśniając dlaczego związek rozpoczął kampanię, powiedział: "Proszę się nie dziwić. Ratujemy miejsca pracy, ratujemy szkoły i uczniów, którzy nie zasługują na takie instrumentalne traktowanie".

"Nie chcemy też, aby edukacja i działania wobec tego newralgicznego obszaru podlegały politycznej fluktuacji. Chcemy - za czym opowiadamy się od wielu lat - by edukacja była przedmiotem debaty publicznej, a jej efektem wypracowane stanowiska. Nie powinno być tak, że do wypracowanych stanowisk próbujemy dokooptować opinię publiczną korzystając li i wyłącznie ze swoich zwolenników" - podkreślił Broniarz.

Komentując we wtorek wyniki kampanii ZNP minister edukacji powiedziała dziennikarzom: "przede wszystkim wielki szacunek dla pracy nauczycieli, przede wszystkim dla nauczycieli gimnazjów, którzy zostali wystraszeni przez pana prezesa Broniarza, że zostaną zwolnieni, że stracą pracę".

"Informuję państwa, że nic takiego się nie wydarzy. W jakimkolwiek wariancie zmiany systemu edukacji nauczyciel będzie tak uposażony ustawowo, że nie będzie takiej możliwości. Przypominam, że liczba dzieci się nie zmieni, i w związku z tym liczba oddziałów się nie zmieni. W momencie, gdy sugerujemy zmianę podstaw programowych, szczególnie w liceum ogólnokształcącym, gdy mówimy o dodatkowych godzinach przedmiotów ogólnokształcących - fizyki, chemii, biologii - wydaje się to wręcz absurdalne" - oceniła Zalewska.

Gimnazja w polskim systemie oświaty ponownie pojawiły się 1 września 1999 r., jako główny element reformy edukacji wprowadzanej przez rząd Jerzego Buzka. Jako świetnie wyposażone szkoły z bardzo dobrze przygotowanymi nauczycielami miały służyć wyrównywaniu szans edukacyjnych uczniów, szczególnie ze wsi i małych miejscowości. Wprowadzając 3-letnie gimnazja, jednocześnie zlikwidowano 8-letnie szkoły podstawowe i 4-letnie licea ogólnokształcące, w ich miejsce wprowadzono 6-letnie podstawówki i 3-letnie licea.

Od początku istnienia gimnazja spotykały się z krytyką. Zarzucano, że często są molochami (bywa, że w jednym roczniku w szkole jest nawet sześć klas równoległych) oraz, że trafiają tam uczniowie wtedy, gdy są w najtrudniejszym rozwojowo i wychowawczo okresie życia. Krytycy gimnazjów uważali, że lepiej by było dla uczniów, aby w tym wieku nadal byli pod opieką nauczycieli, którzy znają ich od kilku lat, oraz uczyli się w mniejszych szkołach, gdzie trudniej o anonimowość. Takie argumenty przedstawiał także PiS podczas kampanii wyborczej. W połowie listopada w expose premier Szydło mówiąc o edukacji zapowiedziała m.in. stopniowy powrót do ośmioletniej szkoły podstawowej i czteroletniego liceum.

Zwolennicy utrzymania gimnazjów podkreślają zaś, że dzięki nim uczniowie o rok dłużej uczą się według tej samej podstawy programowej, a to ma wpływ na wyższy poziom wiedzy ogólnej całej populacji. Różnice zaczynają się w szkołach ponadgimnazjalnych, które mogą mieć różny profil i poziom. Na argument o trudnym wychowawczo okresie w nowej szkole odpowiadają, że trzeba wzmocnić w gimnazjach rolę pedagogów i psychologów, by pomóc w rozwiązywaniu problemów. Przeprowadzone w 2014 r. przed Instytut Badań Edukacyjnych badanie dotyczące przemocy w szkołach pokazało, że agresywne zachowania mają miejsce głównie w klasach IV-VI szkoły podstawowej.

W grudniu na stronie resortu edukacji pojawił się komunikat, że obecnie w MEN nie są prowadzone jakiekolwiek prace związane ze zmianą struktury szkół. "Zgodnie z deklaracją minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej wszelkie tego rodzaju zmiany będą poprzedzone identyfikacją i analizą obecnej sytuacji oraz szerokimi konsultacjami społecznymi" - napisano. Zaznaczono, że w styczniu upubliczniony zostanie harmonogram tych prac, w tym kalendarium zaplanowanych konsultacji społecznych dotyczących gimnazjów.

Od tego czasu minister edukacji wielokrotnie zapewniała, że obecnie w MEN nie toczą się prace nad zmianą struktury szkół. Mówiła także, że obecny kształt liceów, jako szkół trzyletnich jest niekorzystny dla uczniów i źle oceniany zarówno przez nich, jak i przez rodziców i nauczycieli. Towarzyszyła temu ocena, że licea sprowadzone zostały do "kursu przygotowawczego do matury".

Zgodnie z porządkiem wtorkowych obrad Rady Ministrów minister edukacji ma przedstawić informację na temat planowanych zmian w systemie oświaty oraz harmonogram ich wdrażania.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI | EDUKACJA, KULTURA, PAP, PRAWO, ZNP

Przeczytaj komentarze | 7 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Inny Punkt Widzenia 21.01.2016 15:54
Niezalogowany użytkownik co decyduje o przyjmowaniu ludzi do szkół średnich? Próg punktowy.Co decyduje o przyjmowaniu ludzi na studia? Próg punktowy. Progi punktowe są ustalane przez te instytucje, składające się z osób które chcą MIEĆ ETATY I PRZYJMUJĄ BO MAMY NIŻ DEMOGRAFICZNY A CHCĄ UTRZYMAĆ LICZEBNOŚĆ GRUP. Młodzież sama mówi że wystarczy na maturze zdać byle co, by się dostać na studia. Skoro ludzi z niskimi wynikami czego się spodziewają?uniwersytety powinny tworzyć tyle miejsc dla najlepszych ile ma być miejsc pracy w momencie ukończenia studiów przez tych najlepszych. Nie byłoby wtedy produkcji bezrobotnych magistrów. Należy zlikwidować nadmiar liceów, rozbudować sieć zawodówek, do których nikt przez lata nie chciał chodzić bo rzekomo wykształcenie średnie z maturą czyli licealne czy techniczne miało gwarantować dobry zawód.BRAKUJE FACHOWCÓW BO NIE INWESTOWANO W SZKOLNICTWO ZAWODOWE. RENOMOWANE LICEA czyli takie gdzie są przyjmowane dzieci z najlepszymi wynikami świetnie zdają maturę Z wysokimi wynikami.Choć z drugiej strony próg zdawalności matury na poziomie 30%? To zdeprecjonowało znaczenie tego egzaminu.Przejście z klasy do klasy z ndst? Warunkowo możliwe... Nauczyciel tłumaczący się z tego, dlaczego dało komuś ndst?
Plusów: 0 Maluczki 20.01.2016 10:03
Niezalogowany użytkownik A co to?!
Nauczyciele to święte krowy?
Górników, kolejarzy i innych pracowników można wywalać hurtem bez oglądania się na to, czy ci ludzie i ich rodziny będą mieli za co żyć, nauczycieli nie? Nauczyciele są lepsi? Jaką miarą?
Wielu z tych, co psują dzieci w szkołach, a szczególnie tych z ZNP, należałoby natychmiast usunąć.
Plusów: 0 Łucja 20.01.2016 09:36
Niezalogowany użytkownik Jako nauczycielka akademicka od wielu lat ucząca studentów pierwszego roku doskonale pamietam jak bardzo OBNIŻYŁ sie ich poziom wiedzy i umiejetności kiedy na studia przyszedł pierwszy rocznik kształcony w gimnazjach. Mogło to mieć związek ze skróceniem edukacji w liceach.
Plusów: 1 MarianNowak 19.01.2016 21:35
Rząd zapomniał, że nie liczy się polityka edukacji ale jej poziom, który przemawia za pozostawieniem w spokoju gimnazjów.

wszystkie komentarze >