• facebook
  • twitter
  • Newsletter
  • rss
  • Cruz na drodze do zwycięstwa w Iowa

    PAP/k

    dodane 17.01.2016 08:39

    Senator Ted Cruz nie ma wątpliwości: by odebrać Demokratom Biały Dom czas skończyć z nominacjami umiarkowanych Republikanów. Dzięki poparciu ewangelików, Cruz prowadzi w wyścigu prezydenckim GOP w Iowa, gdzie 1 lutego odbędą się prawybory.

    Kiedy Cruz kończył kilka dni temu spotkanie z wyborcami w Iowa, poprosił ich: "Módlcie się choćby minutę dziennie, by Bóg Ojciec kontynuował duchowe odnowienie tego kraju; obudził ciało Chrystusa i wyciągnął nas z otchłani". Słuchacze - około 200 osób, w tym większość w wieku powyżej 60 lat - bili brawo, niektórzy odkrzykiwali "Amen" i zgodzili się z diagnozą Cruza, że "Ameryka jest w kryzysie", a wolności religijne i prawa konstytucyjne obywateli "codziennie zagrożone", od kiedy krajem rządzi Barack Obama.

    Spotkanie miało miejsce w restauracji na przedmieściach Waukon nad Missisipi i było jednym z etapów sześciodniowego objazdu Cruza po północno-wschodniej części Iowa. Senator z Teksasu postawił sobie za cel, że jego wyborczy autobus dotrze przed 1 lutego do wszystkich 99 hrabstw w tym położonym w centralnej części USA stanie. Choć Iowa to mały stan, zwycięstwo w nim - z racji, że są to pierwsze prawybory - ma spore znaczenie. Największą grupę Republikanów stanowią tu ewangelicy i ten, kto wygrywa w Iowa zwykle staje się kandydatem tej grupy wyborców także w pozostałych stanach.

    45-letni Cruz prezentuje się jako kandydat "antyestablishmentowy". Zabiegając o głosy wyborców rozczarowanych partyjnymi elitami, zapewnia, że w przeciwieństwie do kolegów w Waszyngtonie nigdy nie zdradził swych chrześcijańskich wartości, idąc na kompromisy z Demokratami. Zdaniem Cruza liderzy GOP, tak jak w latach poprzednich popełniają teraz ten sam błąd i stawiają na umiarkowanych kandydatów. Tymczasem ubiegający się o prezydenturę John McCain w 2008 roku i Mitt Romney cztery lata później ponieśli porażkę, bo nie potrafili zmobilizować wyborców.

    Cruzowi udało się skonsolidować głosy przynajmniej w Iowa. Poparcie dla niego zadeklarowali przywódcy Kościoła ewangelickiego. Kilka sondaży wskazuje, że Cruz zdeklasował w Iowa nawet faworyta ogólnonarodowych sondaży miliardera Donalda Trumpa.

    "Lubię Trumpa, bo mówi, jak jest naprawdę; że z naszym krajem jest coraz gorzej. Ale robi za dużo hałasu i nie jest profesjonalnym politykiem. A Cruz twardo stąpa po ziemi. Podoba mi się, bo nie boi się republikańskich elit" - powiedział PAP Ryan Weber, handlowiec w firmie nasiennej.

    Także emerytka Jenny wahała się, czy zagłosować na Trumpa czy Cruza, "bo obaj są uczciwi". Ale jednak skłania się ku Cruzowi. "Potrzebujemy silnego przywództwa, bo nikt nas nie szanuje" - powiedziała PAP.

    Choć Cruz jest senatorem zaledwie pierwszą kadencję to już zasłynął jako jeden z najbardziej bezkompromisowych polityków. Walcząc o uchylenie kontrowersyjnej reformy ochrony zdrowia Obamacare, przez 21 godzin blokował dwa lata temu mównicę Senatu, by uniemożliwić przyjęcie budżetu USA. Efektem był kilkunastodniowy shutdown, czyli paraliż instytucji federalnych i przymusowe urlopy tysięcy urzędników. To doświadczenie ani o jotę nie osłabiło radykalizmu Cruza.

    Swych wyborców w Iowa polityk zapewnił, że jeśli zostanie prezydentem USA, to od pierwszego dnia podejmie wysiłki, by uchylić Obamacare oraz wszystkie dekrety prezydenckie Obamy, w tym w sprawie zaostrzenia kontroli osób kupujących broń. Zdecydowany przeciwnik małżeństw gejów i aborcji, obiecał też śledztwo w klinikach Planned Parenthood.

    Podczas objazdu po Iowa senatorowi towarzyszyła żona Heidi Cruz, z którą poznali się jako młodzi Republikanie pracując przy kampanii prezydenckiej George'a W. Busha w 2000 roku. "Najbardziej urzekło mnie w nim, że jest człowiekiem zasad. Biblia i konstytucja stanowiły stałe elementy na stole w domu" - powiedziała o mężu. Cruz już jako dziecko nauczył się sporych fragmentów konstytucji na pamięć. Potem, zanim został senatorem, jako adwokat bronił konstytucji, reprezentując Teksas w sporach przed Sądem Najwyższym USA.

    Cruz lubi podkreślać, że te wartości zaszczepił u niego ojciec, charyzmatyczny ewangelicki pastor Rafael Cruz, który w 1957 roku uciekł z Kuby do Teksasu. Tak jak syn, ostro krytykuje Demokratów i Obamę. "Kiedy byłem na Kubie i zabrali nam nasze wolności, to miałem gdzie uciekać. Ale jeśli stracimy nasze wolności tutaj, to gdzie uciekniemy?" - zwykł mawiać, zgodnie ze słowami przytoczonymi przez jego syna.

    Ale zanim został pastorem Rafael Cruz przez kilka lat z matką Teda, Amerykanką Eleanor Darragh, mieszkali w Kanadzie, gdzie prowadzili firmę w sektorze naftowym. To tam urodził się w 1970 roku Ted. Teraz to kanadyjskie urodzenie zaczął mu wytykać Trump, kwestionując prawo do ubiegania się o najwyższy urząd w USA. Cruz zapewnił, że konstytucja nie pozostawia w tej sprawie wątpliwości: jako syn Amerykanki uzyskał automatycznie amerykańskie obywatelstwo. Oskarżył Trumpa, że wyciągnął tę kwestię tylko dlatego, że przeraził się spadkiem notowań w sondażach.

    Ale nawet jeśli Cruz wygra w Iowa, to zdaniem analityków jego szanse na nominację GOP, a tym bardziej na fotel prezydenta są niewielkie. "Cruz jest zbyt radykalny. Nie wierzę, by ktoś taki jak on został wybrany na prezydenta. Wywołuje zbyt silne negatywne reakcje ludzi z centrum" - powiedział PAP analityk GOP Henry Olsen.

     

     

    «« | « | 1 | » | »»

    Wybrane dla Ciebie

    • Eugeniusz_Pomorze_
      17.01.2016 10:45
      Bardzo się cieszę, że Ameryka ma takiego kandydata w prawicowych prawyborach do wyborów na swego prezydenta. Gdyby wygrał, byłby prezydentem bardzo podobnym w swym charakterze do prezydenta Dudy, który też nie boi się pokazywać, że jest człowiekiem wiary.

      Senator Ted Cruz ma rację, czas skończyć z nieustannymi kompromisami z demokratami, bo te kompromisy coraz częściej stają się zgniłymi kompromisami, a tym samym coraz bardziej upodabniają republikanów do demokratów, co grozi Stanom Zjednoczonym po prostu wielopłaszczyznowym wykolejeniem się.

      Gdyby do tego doszło, byłaby to katastrofa dla świata, zwłaszcza dla tych mniejszych państw, które żyją w pokoju, bo istnieją jeszcze w miarę silne Stany Zjednoczone...!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół