• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Czy musimy mieć sąd konstytucyjny?

    Jarosław Dudała

    dodane 14.01.2016 11:04

    Są w UE kraje, które się bez niego obchodzą. Jest i taki, który zamierza się go pozbyć. Zostaną objęte "nadzorem" UE?

    Zacznijmy od Wielkiej Brytanii. Państwo to nie ma konstytucji w sensie jednego aktu prawnego, stojącego ponad innymi. Tym bardziej nie ma w nim kontroli konstytucyjności ustaw. Dlaczego? Wyspiarze uważają, że parlament jest suwerenny, a jedna ustawa nie obowiązuje bardziej niż inna.

    Przykład drugi - Holandia. Jest to przykład o tyle ciekawy, że w państwie tym obowiązuje konstytucja, w której jest zapisany… zakaz kontroli konstytucyjności ustaw.

    Dalej - Luksemburg. Wielkie Księstwo posiada Trybunał Konstytucyjny. Jest on jednak bardzo słaby - prawo do skargi konstytucyjnej nie przysługuje obywatelom czy grupom parlamentarzystów. Mają je jedynie sądy. I nawet tak słabego sądu konstytucyjnego lewicowa koalicja rządowa chce się pozbyć. Przewiduje to projekt nowej konstytucji. (Nawiasem mówiąc z Luksemburga pochodzi szef KE Jean-Claude Juncker, który tak martwi się o polska demokrację.)

    Rodzi się pytanie: czy Wielka Brytania, Holandia i Luksemburg też zostaną objęte unijnym "nadzorem"?

    Albo czy zostanie on nałożony na Francję? Państwo to oficjalnie oświadczyło Radzie Europy, że wobec niedawnych aktów terroru nie będzie honorować wszystkich - konstytucyjnych - praw człowieka, w tym prawa do życia, zakazu tortur i nieludzkiego traktowania oraz zakazu karania bez wyroku sądu.

    W Polsce po doświadczeniach komunistycznego bezprawia ustanowienie kontroli konstytucyjności wydawało się być wielkim osiągnięciem. I rzeczywiście TK przysłużył się ochronie praw człowieka, że wspomnę tylko orzeczenie z 1997 r., które zdelegalizowało aborcję na życzenie.

    System ten jednak - jak wszystkie ludzkie dzieła - ma swoje wady (niebezpieczeństwo sędziowskiego aktywizmu, stosowania koncepcji żyjącej konstytucji). Co więcej, może być i tak, że intencje twórców systemu kontroli konstytucyjności ustaw wcale nie były tak czyste, jak się wydaje.

    Zwraca na to uwagę politolog i prawnik Ran Hirschl w wydanej na Harwardzie pracy „Towards Juristocracy: The Origins and Consequences of New Constitutionalism”. Pisze on, że polityczne elity nie po to nałożyły na siebie samoograniczenie w postaci sądownictwa konstytucyjnego, by chronić prawa człowieka i sprawiedliwość społeczną. Zrobiły to, by chronić same siebie w sytuacji, gdy pogłębiające się konflikty społeczne doprowadzą je do utraty władzy.

    Czytelnikom niniejszego tekstu pozostawiam do rozważenia, czy uwaga ta nie przypomina czasem obecnej sytuacji w Polsce…

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • tojomad
      19.05.2016 23:54
      Jeżeli Polska (albo może raczej "władza") podejmie taki temat, i znajdzie sposób na (na przykład) rozwiązanie TK albo likwidację Konstytucji ZGODNIE Z PRAWEM (polskim i unijnym), nikt nie będzie mógł powiedzieć że to działania niezgodne z przepisami.
      To co pisze Autor, jest w rzeczywistości tylko opowiastką dla niektórych wyborców, mających wiedzę zebraną z komentarzy jednej strony (medalu?)
      Żenujące twierdzenia, pytania i wnioski świadczą tylko o niewątpliwych brakach w wykształceniu :-)
    • 444
      22.05.2016 10:24
      Czytajcie ze zrozumieniem. Powołanie się na przykład UK, Holandii i Luksemburga nie jest po to by coś usprawiedliwiać ale po to aby wykazać, że nikt z EU nigdy nie podjął żadnych działań wobec tych krajów. PE i KE powinna reagować z powagą i wagą spraw zawsze i wszędzie. Po przystąpieniu Polski do EU, mieliśmy na głowie wielu komisarzy, którzy sprawdzali stan zabezpieczenia i uszczelnienia wschodniej granicy EU (z Rosją, Ukrainą i Białorusią). Czy robią to samo dzisiaj na Pd granicy Europy? Czeczenów, których przyjęliśmy, nie chciano widzieć w Europie! Nasi obecni "imigranci" z Ukrainy są zidentyfikowani, z papierami i dokumentami. Czy zadbali o to Niemcy?
      Mój wniosek jest taki: nikt, kto zaniedbuje swoje podstawowe obowiązki, nie będzie dyscyplinował zdyscyplinowanego!
    • duńczyk
      27.05.2016 00:16
      Owszem, w Holandii nie można podważyć ustawy powołując się na jej niekonstytucyjność. To prawda. Tylko nikt nie pisze, ze żadna ustawa nie wejdzie w życie zanim nie zaopiniuje jej specjalna rada, skadająca sie z wybitnych przdstawicieli prawniczych, pod względem zgodności z konstyucją. A bez tego nie może zostać podpisana. Holandia to monarchia konstytucyjna. Pan autor powinien się nieco douczyć i nie bredzić w kwestiach, o których jak widać bladego pojęcia nie ma.
    • Travolta
      05.01.2017 00:05
      Należy pamiętać, że każda opinia na temat stanu prawnego innego kraju to ogromne uproszczenie.

      Np system prawny Wielkiej Brytanii oparty jest faktycznie nie na konstytucji, ale na zbiorze innych, czasem bardzo starych praw, które spełniają podobną rolę. Jest to zbiór praw fundamentalnych, historycznych ogół norm i zasad dotyczących wykonywania władzy, których rola jest tak znacząca, że nikomu do głowy by nie przyszło to zmieniać (nazywają to bodaj gentelmen's agreement). Wiem, bo akurat kiedyś na ten temat słuchałem dość obszernej audycji w radio. Co do pozostałych krajów mam za mało wiedzy.

      Odnoszenie tego w jakikolwiek sposób do sytuacji polskiej jest... cóż, napiszę łagodnie, że... uproszczeniem. Ale i tak na pewno znajdzie się "ktoś", kto próbuje przekonać publiczność, że nic się właściwie przez ostatni rok nie stało, bo są państwa, w których właściwie TK nie funkcjonuje. I grupa polityków, którzy na ogół niechętni są importowaniu wzorców zachodnich, tym razem zrobią wyjątek.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół