Czy musimy mieć sąd konstytucyjny?

Czy musimy mieć sąd konstytucyjny?

Jarosław Dudała

Są w UE kraje, które się bez niego obchodzą. Jest i taki, który zamierza się go pozbyć. Zostaną objęte "nadzorem" UE?

Zacznijmy od Wielkiej Brytanii. Państwo to nie ma konstytucji w sensie jednego aktu prawnego, stojącego ponad innymi. Tym bardziej nie ma w nim kontroli konstytucyjności ustaw. Dlaczego? Wyspiarze uważają, że parlament jest suwerenny, a jedna ustawa nie obowiązuje bardziej niż inna.

Przykład drugi - Holandia. Jest to przykład o tyle ciekawy, że w państwie tym obowiązuje konstytucja, w której jest zapisany… zakaz kontroli konstytucyjności ustaw.

Dalej - Luksemburg. Wielkie Księstwo posiada Trybunał Konstytucyjny. Jest on jednak bardzo słaby - prawo do skargi konstytucyjnej nie przysługuje obywatelom czy grupom parlamentarzystów. Mają je jedynie sądy. I nawet tak słabego sądu konstytucyjnego lewicowa koalicja rządowa chce się pozbyć. Przewiduje to projekt nowej konstytucji. (Nawiasem mówiąc z Luksemburga pochodzi szef KE Jean-Claude Juncker, który tak martwi się o polska demokrację.)

Rodzi się pytanie: czy Wielka Brytania, Holandia i Luksemburg też zostaną objęte unijnym "nadzorem"?

Albo czy zostanie on nałożony na Francję? Państwo to oficjalnie oświadczyło Radzie Europy, że wobec niedawnych aktów terroru nie będzie honorować wszystkich - konstytucyjnych - praw człowieka, w tym prawa do życia, zakazu tortur i nieludzkiego traktowania oraz zakazu karania bez wyroku sądu.

W Polsce po doświadczeniach komunistycznego bezprawia ustanowienie kontroli konstytucyjności wydawało się być wielkim osiągnięciem. I rzeczywiście TK przysłużył się ochronie praw człowieka, że wspomnę tylko orzeczenie z 1997 r., które zdelegalizowało aborcję na życzenie.

System ten jednak - jak wszystkie ludzkie dzieła - ma swoje wady (niebezpieczeństwo sędziowskiego aktywizmu, stosowania koncepcji żyjącej konstytucji). Co więcej, może być i tak, że intencje twórców systemu kontroli konstytucyjności ustaw wcale nie były tak czyste, jak się wydaje.

Zwraca na to uwagę politolog i prawnik Ran Hirschl w wydanej na Harwardzie pracy „Towards Juristocracy: The Origins and Consequences of New Constitutionalism”. Pisze on, że polityczne elity nie po to nałożyły na siebie samoograniczenie w postaci sądownictwa konstytucyjnego, by chronić prawa człowieka i sprawiedliwość społeczną. Zrobiły to, by chronić same siebie w sytuacji, gdy pogłębiające się konflikty społeczne doprowadzą je do utraty władzy.

Czytelnikom niniejszego tekstu pozostawiam do rozważenia, czy uwaga ta nie przypomina czasem obecnej sytuacji w Polsce…

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 20 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 2 Januszz4 02.06.2016 09:36
Niezalogowany użytkownik Racja! W Holandii istnieje tzw. Rada Stanu, której przewodniczy król (obecnie królowa Beatrice). Jest to najdłużej działający organ państwowy w Europie (utworzony przez cesarza Karola V w latach 30. XVI w. Obecnie w strukturze Rady Stanu jest Wydział Prawny, który opiniuje projekty aktów prawnych m. in. pod względem ich konstytucyjności. I chociaż te opinie nie mają mocy obowiązującej, to się nie zdarza, żeby były ignorowane. Po prostu kultura prawna i polityczna w Królestwie Niderlandów nie akceptuje takiej możliwości.
Plusów: 2 duńczyk 27.05.2016 00:16
Niezalogowany użytkownik Owszem, w Holandii nie można podważyć ustawy powołując się na jej niekonstytucyjność. To prawda. Tylko nikt nie pisze, ze żadna ustawa nie wejdzie w życie zanim nie zaopiniuje jej specjalna rada, skadająca sie z wybitnych przdstawicieli prawniczych, pod względem zgodności z konstyucją. A bez tego nie może zostać podpisana. Holandia to monarchia konstytucyjna. Pan autor powinien się nieco douczyć i nie bredzić w kwestiach, o których jak widać bladego pojęcia nie ma.
Plusów: 0 444 22.05.2016 10:24
Niezalogowany użytkownik Czytajcie ze zrozumieniem. Powołanie się na przykład UK, Holandii i Luksemburga nie jest po to by coś usprawiedliwiać ale po to aby wykazać, że nikt z EU nigdy nie podjął żadnych działań wobec tych krajów. PE i KE powinna reagować z powagą i wagą spraw zawsze i wszędzie. Po przystąpieniu Polski do EU, mieliśmy na głowie wielu komisarzy, którzy sprawdzali stan zabezpieczenia i uszczelnienia wschodniej granicy EU (z Rosją, Ukrainą i Białorusią). Czy robią to samo dzisiaj na Pd granicy Europy? Czeczenów, których przyjęliśmy, nie chciano widzieć w Europie! Nasi obecni "imigranci" z Ukrainy są zidentyfikowani, z papierami i dokumentami. Czy zadbali o to Niemcy?
Mój wniosek jest taki: nikt, kto zaniedbuje swoje podstawowe obowiązki, nie będzie dyscyplinował zdyscyplinowanego!
Plusów: 0 tojomad 19.05.2016 23:54
Niezalogowany użytkownik Jeżeli Polska (albo może raczej "władza") podejmie taki temat, i znajdzie sposób na (na przykład) rozwiązanie TK albo likwidację Konstytucji ZGODNIE Z PRAWEM (polskim i unijnym), nikt nie będzie mógł powiedzieć że to działania niezgodne z przepisami.
To co pisze Autor, jest w rzeczywistości tylko opowiastką dla niektórych wyborców, mających wiedzę zebraną z komentarzy jednej strony (medalu?)
Żenujące twierdzenia, pytania i wnioski świadczą tylko o niewątpliwych brakach w wykształceniu :-)

wszystkie komentarze >