• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nie żyje David Bowie

    PAP |

    dodane 11.01.2016 09:46

    Legendarny brytyjski piosenkarz, uznawany za jednego z pionierów glam rocka, kompozytor, multiinstrumentalista i aktor David Bowie zmarł w wieku 69 lat po chorobie nowotworowej - potwierdził w poniedziałek syn artysty, reżyser Duncan Jones.

    Jak napisano na oficjalnym Twitterze i Facebooku, "David Bowie zmarł w spokoju otoczony przez rodzinę po odważnej 18-miesięcznej walce z rakiem". Zaapelowano także o uszanowanie prywatności rodziny w czasie żałoby.

    Zaledwie w piątek, w dniu urodzin artysty, ukazała się jego najnowsza płyta, zatytułowana "Blackstar". Zawierający siedem utworów album został dobrze przyjęty przez krytykę.

    Pogłoski na temat złego stanu zdrowia Bowie'ego krążyły od wielu lat. W roku 2004 informowano o przebytym przez artystę zawale serca. Po raz ostatni wystąpił on na żywo w 2006 roku na koncercie charytatywnym w Nowym Jorku.

    Trwająca pięć dekad kariera artysty pozostawiła takie przeboje, jak "Fame," "Heroes" czy "Let's Dance".

    Bowie urodził się 8 stycznia 1947 roku w Londynie jako David Jones, ale zmienił nazwisko w 1966 roku, aby nie mylono go z muzykiem amerykańskiego zespołu The Monkees Davym Jonesem.

    W latach 70. wpisał się w stylistykę glam rocka. Znany z androgynicznego wyglądu, eksperymentował z wizerunkiem i dźwiękiem.

    Przełom nastąpił w 1972 roku wraz z pojawieniem się albumu, uważanego za jeden z najważniejszych w historii rocka, "The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders From Mars". Przybysz z kosmosu Ziggy Stardust stał się scenicznym alter ego Bowie'ego. Piosenkarz i kompozytor budował karierę na kolejnych wcieleniach - wśród nich były także Aladdin Sane czy Thin White Duke.

    W latach 1976-79 we współpracy m.in. z Brianem Eno nagrał trylogię berlińską (albumy "Low, "Heroes" i "Lodger"), która otwiera drogę tzw. zimnej fali w muzyce.

    Spektakularne sukcesy odnosił na początku lat 80., wraz z wydaniem popularnego przeboju "Let's Dance" i wielkim amerykańskim tournee.

    Od końca lat 80. nastąpił hardrockowy okres twórczości Bowie'ego w kwartecie Tin Machine, przyjęty z umiarkowanym entuzjazmem przez krytyków.

    W 1999 roku wznowił karierę solową, w nowatorskim stylu, wydając album "Hours".

    Krytycy muzyczni podkreślają, że wielkość Bowie'ego mierzy się w liczbie sprzedanych albumów - ponad 140 mln egzemplarzy - i wpływie, jaki wywiera na artystów do dziś - od Lady Gagi po grupy Placebo czy Blur.

    Bowie był także aktorem. Zagrał m.in. w ostatnim filmie z Marleną Dietrich, niemieckim dramacie "Zwyczajny żigolo" z 1978 roku. W "Ostatnim kuszeniu Chrystusa" (1988) Martina Scorsese wcielił się w rolę Poncjusza Piłata.

    «« | « | 1 | » | »»

    Wybrane dla Ciebie

    • sc
      11.01.2016 08:40
      miejmy nadzieję że nie odszedł w kierunku "czarnej gwiazdy" tylko w porę chwycił się Bożego Miłosierdzia; do zobaczenia Dave...
    • Erna Shorter
      11.01.2016 09:45
      Żegnaj. Byłeś wielki artystą, a Twoja muzyka była inspiracją dla wielu. I <3 U [*] [*[ [*]
    • Fryderyk
      11.01.2016 13:15
      Ostatnio o DB wiele się mówiło z okazji wydania jego płyty. Największe wrażenie zrobiło na mnie, kiedy wyznał, że "doświadczenia homoseksualne były jego największym błędem". Czyli widać szczerze żałował za te czyny. Nie każdy byłby tak odważny, żeby tak to ująć narażając się na jazgot pederastów.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół