• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wyjść na spotkanie z ubogimi

    KAI |

    dodane 09.01.2016 19:53

    Wyjście na peryferie i ubodzy muszą znaleźć więcej miejsca w programach formacji seminaryjnej – powiedział sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin.

    Nawiązał w ten sposób do apelu, jaki Franciszek wielokrotnie kierował do księży, by docierali na peryferie geograficzne i egzystencjalne. „Na wzór Chrystusa kapłan wezwany jest do ewangelizowania ubogich” – podkreślił najbliższy współpracownik papieża.

    Zwrócił uwagę, że w formacji seminaryjnej winno się zwracać większą uwagę na ten wymiar. Musi ona przygotować przyszłych księży, by byli ewangelizatorami ubogich, a zarazem sami pozwalali się przez nich ewangelizować. „Nie da się tego zrobić, jeśli nie dostrzeżemy warunków, w jakich żyją, a sytuacje niesprawiedliwości nie przeszyją bólem naszego serca, aż zacznie ono krwawić jak serce Jezusa" - tłumaczył kardynał.

    Jego zdaniem największym zagrożeniem w tym kontekście jest obojętność wynikająca z przyzwyczajenia. "A tymczasem jako księża musimy dać się poruszyć każdemu cierpieniu, każdemu bólowi, każdej biedzie, zarówno materialnej, jak i duchowej” – wskazał mówca. Wyraził też przekonanie, że jeśli seminarium pomoże przyszłym księżom wykształcić tę wrażliwość, to po święceniach nie będą już mieli problemu z tym, by znaleźć sposób wyjścia na spotkanie z ubogimi.

    «« | « | 1 | » | »»

    Wybrane dla Ciebie

    • Tomasz
      11.01.2016 11:26
      Słowa słowa słowa, nieustannie słyszy się nawoływanie do życia kapłanów w wiekszym ubóstwie, tudzież do wychodzenia do ubogich i zwykle kończy się na pięknych, bo sztucznie napuszonych ogólnikami, słowach. A najlepiej byłoby aby najważniejsze osoby w Watykanie dały przykład jak należy to robić... swoim życiem, na przykładzie życia Pana Jezusa. Toż recepta na to jest w Ewangeliach, nie trzeba daleko szukać, czy silić się na opracowanie nowych Dokumentów Roboczych. Czy kardynał albo papież faktycznie rozumie sytuację ubogich, o których z taką swadą opowiadają? Czy któryś z ubogich jada tak dobrze jak kardynał, a może śpi tak dobrze jak papież, albo ma tak liczną służbę, kucharki, sprzątaczki, krawcowe czy fotografów, a może uzbrojoną po zęby ochronę, która zadba o każdą zachciankę swojego szefa? A może ubodzy każdego dnia mogą przechadzać się po wspaniałych ogrodach swoich pałaców, albo nie swoich, lecz oddanych im do użytku, pałaców których dzień i noc strzeże liczna i oddana armia żołnierzy? Niestety nie. I dlatego śmiem twierdzić, że urzędnicy Watykanu i sam papież, skryci przed tzw. prawdziwym światem za grubymi i bezpiecznymi murami, nie rozumieją czym jest prawdziwa bieda i tak naprawdę nie chcą "wychodzić na opłotki i zbierać ubogich z rozstajów na przygotowaną dla nich ucztę albo dawać im swojego domu do zamieszkania". Ubodzy na całym świecie są zabijani w imię Jezusa, a watykańskich urzędników stać jedynie na "łączenie się w bólu i zapewnianie o solidarności z prześladowanymi". To o wiele za mało. Mając choćby do dyspozycji środki zgromadzone na kontach Watykańskiego Instytutu Dzieł Religijnych, czyli watykańskiego banku obracającego miliardami euro i wypracowującego miliony euro zysku głównie na dofinansowanie stolicy apostolskiej, można by wiele zrobić z tymi ubogimi, sprowadzić ich do siebie, postawić domu, dać pracę i pozwolić żyć jak ludziom, bezpiecznie, z dala od wojen, cierpień i poświęceń. Niestety lepsze niż dawanie dla watykańskich urzędników jest ciągłe powtarzanie słodkich słówek i udawanie, że problem ubóstwa można odsunąć jak najdalej od siebie, w ubogie rejony świata... Z żalem stwierdzam, że współczesny Kościół niewiele ma wspólnego z pierwotnym Kościołem Jezusowym, o którym czytamy w Ewangeliach Pisma Świętego. To są zupełnie dwa różne światy, dwa różne podejścia do wiary, ludzi i świata...
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół